Jak 12 lat temu
2009-09-29
, aktualizacja: 01.10.2009 13:03
- Jaka jesteś piękna! - krzyknęły bliźniaki Agnieszki Karoń, gdy po całym dniu czekania zobaczyły odmienioną mamę. A mąż dodał: - Osiemnastka! Moja żona odmłodniała
Agnieszka przyznaje, że praca i prowadzenie domu sprawiają, że nie ma czasu na długie zabiegi pielęgnacyjne. - Preferuję styl wygodny - podsumowała krótko, gdy musiała określić, jak się ubiera. Do "Metamorfoz" zgłosiła się, bo chciała zrobić niespodziankę mężowi z okazji 12. rocznicy ślubu.

Zaczęliśmy w Day Spa Namisz (ul. Wojska Polskiego 6). Agnieszka ma wrażliwą skórę, dlatego kosmetyczka Monika zaproponowała zabieg na twarz z użyciem dermo-kosmetyków szwajcarskiego Laboratorium Selvert. Są to preparaty do skór z problemami dermatologicznymi (trądzik, przebarwienia, zmarszczki itp.). Panie w spa użyły skrótu "zabieg ze ślimakiem", co wprawiło Agnieszkę w małe zakłopotanie. Ślimak? Żywy? Przy twarzy? Jednak szybko się uspokoiła. Po prostu jednym ze składników kosmetyków jest wyciąg białka ze śluzu ślimaka, posiadający bardzo silne działanie odbudowujące i regenerujące skórę. Po zabiegu twarz Agnieszki była nawilżona i wygładzona, a podrażnienia ukojone. Wrażenia? - Błogi relaks i aksamitna skóra. Mogłabym tak codziennie - zadeklarowała.

Kolejnym etapem była zmiana fryzury. Tak, jak dwa tygodnie temu, podjęła się jej Urszula Olejniczak, instruktorka szkoły Akademia Zdrowia. I znów Agnieszka zadrżała - sala była pełna osób, które właśnie miały pierwszą praktyczną lekcję na żywych modelach. Jednak Olejniczak nie oddała jej w niewprawione ręce. Sama zabrała się do działania, a słuchacze szkoły przyglądali się jej pracy. Zaproponowała pogłębienie koloru, lekkie skrócenie włosów i grzywkę. - To nieprawda, że osoby z tak bujnymi lokami nie mogą mieć włosów na czole. Szczególnie teraz, gdy wszelkie inspiracje latami 80. są bardzo modne - wytłumaczyła.
Do dzisiejszej stylizacji, postanowiła wyprostować Agnieszce włosy. - Taka jednorazowa odmiana zwiększy efekt - dodała.

Kosmetyczka Agnieszka Błaszczyk wraz z uczestniczkami kursu zdobienia paznokci wykonała manikiur Agnieszce, gdy ta czekała aż farba wniknie w jej włosy. "French" panie przyozdobiły rozmytym abstrakcyjnym wzorkiem na kciukach. - Podpatruję, jak robi się taki deseń, bo zawsze wydawało mi się to niewiarygodnie trudne - przyznała Agnieszka.
Makijaż musiał być rozświetlający. - Pani Agnieszka ma zmęczoną twarz, której trzeba dodać wigoru. Zaproponowałam lekki makijaż biznesowy, oparty na palecie różu. Usta podkreśliłam delikatnym, brzoskwiniowym błyszczykiem, a całość zakończyłam lekkim muśnięciem różem na kościach policzkowych - poinformowała kosmetyczka Agnieszka Błaszczyk. Bohaterka "Metamorfoz" ma ładną cerę, więc nie musi tuszować niedoskonałości, a rysy twarzy doskonale wpasowują się w klimat lat 60. - Właśnie w takiej stylizacji, z fikuśną przepaską na głowie i przedłużoną grubą czarną kreską, widziałabym panią Agnieszkę najchętniej - podsumowała kosmetyczka.

Na koniec standardowo przyszedł czas na przymiarkę ubrań. Tym razem była to najnowsza, jesienna kolekcja firmy Hera. Agnieszce najbardziej spodobała się sukienka z grubej melanżowej tkaniny, ze stójką i długim rękawem. Doszyty pas można wiązać zarówno z przodu, jak i z tyłu: zdania co do tego, jak wygląda lepiej, są podzielone.

Drugą propozycją był chabrowy krótki żakiet, konstrukcją przypominający gorset - nieco ściągnięty w pasie i rozszerzający się w ramionach.

Podobny model Agnieszka przymierzyła w wersji czerwonej z szarą dzianiną pod spodem i eleganckimi czarnymi spodniami w kant. Oba żakiety są flagowymi modelami jesiennej kolekcji Hery, gdzie królują krótkie kurteczki w intensywnych kolorach.


Zaczęliśmy w Day Spa Namisz (ul. Wojska Polskiego 6). Agnieszka ma wrażliwą skórę, dlatego kosmetyczka Monika zaproponowała zabieg na twarz z użyciem dermo-kosmetyków szwajcarskiego Laboratorium Selvert. Są to preparaty do skór z problemami dermatologicznymi (trądzik, przebarwienia, zmarszczki itp.). Panie w spa użyły skrótu "zabieg ze ślimakiem", co wprawiło Agnieszkę w małe zakłopotanie. Ślimak? Żywy? Przy twarzy? Jednak szybko się uspokoiła. Po prostu jednym ze składników kosmetyków jest wyciąg białka ze śluzu ślimaka, posiadający bardzo silne działanie odbudowujące i regenerujące skórę. Po zabiegu twarz Agnieszki była nawilżona i wygładzona, a podrażnienia ukojone. Wrażenia? - Błogi relaks i aksamitna skóra. Mogłabym tak codziennie - zadeklarowała.

Kolejnym etapem była zmiana fryzury. Tak, jak dwa tygodnie temu, podjęła się jej Urszula Olejniczak, instruktorka szkoły Akademia Zdrowia. I znów Agnieszka zadrżała - sala była pełna osób, które właśnie miały pierwszą praktyczną lekcję na żywych modelach. Jednak Olejniczak nie oddała jej w niewprawione ręce. Sama zabrała się do działania, a słuchacze szkoły przyglądali się jej pracy. Zaproponowała pogłębienie koloru, lekkie skrócenie włosów i grzywkę. - To nieprawda, że osoby z tak bujnymi lokami nie mogą mieć włosów na czole. Szczególnie teraz, gdy wszelkie inspiracje latami 80. są bardzo modne - wytłumaczyła.
Do dzisiejszej stylizacji, postanowiła wyprostować Agnieszce włosy. - Taka jednorazowa odmiana zwiększy efekt - dodała.

Kosmetyczka Agnieszka Błaszczyk wraz z uczestniczkami kursu zdobienia paznokci wykonała manikiur Agnieszce, gdy ta czekała aż farba wniknie w jej włosy. "French" panie przyozdobiły rozmytym abstrakcyjnym wzorkiem na kciukach. - Podpatruję, jak robi się taki deseń, bo zawsze wydawało mi się to niewiarygodnie trudne - przyznała Agnieszka.
Makijaż musiał być rozświetlający. - Pani Agnieszka ma zmęczoną twarz, której trzeba dodać wigoru. Zaproponowałam lekki makijaż biznesowy, oparty na palecie różu. Usta podkreśliłam delikatnym, brzoskwiniowym błyszczykiem, a całość zakończyłam lekkim muśnięciem różem na kościach policzkowych - poinformowała kosmetyczka Agnieszka Błaszczyk. Bohaterka "Metamorfoz" ma ładną cerę, więc nie musi tuszować niedoskonałości, a rysy twarzy doskonale wpasowują się w klimat lat 60. - Właśnie w takiej stylizacji, z fikuśną przepaską na głowie i przedłużoną grubą czarną kreską, widziałabym panią Agnieszkę najchętniej - podsumowała kosmetyczka.

Na koniec standardowo przyszedł czas na przymiarkę ubrań. Tym razem była to najnowsza, jesienna kolekcja firmy Hera. Agnieszce najbardziej spodobała się sukienka z grubej melanżowej tkaniny, ze stójką i długim rękawem. Doszyty pas można wiązać zarówno z przodu, jak i z tyłu: zdania co do tego, jak wygląda lepiej, są podzielone.

Drugą propozycją był chabrowy krótki żakiet, konstrukcją przypominający gorset - nieco ściągnięty w pasie i rozszerzający się w ramionach.

Podobny model Agnieszka przymierzyła w wersji czerwonej z szarą dzianiną pod spodem i eleganckimi czarnymi spodniami w kant. Oba żakiety są flagowymi modelami jesiennej kolekcji Hery, gdzie królują krótkie kurteczki w intensywnych kolorach.

Jeśli Ty też chcesz wziąć udział w "Gazetowych" Metamorfozach, wyślij swoje zgłoszenie na adres metamorfozy@lodz.agora.pl. Prześlij nam zdjęcie twarzy i sylwetki i w kilku zdaniach napisz, dlaczego chcesz wziąć udział w naszej akcji. Zabawa jest bezpłatna. Czekamy!
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów


