Rozterki panny młodej
29.05.2009
, aktualizacja: 29.05.2009 17:24
Magda Łazińska w sierpniu wychodzi za mąż. Przygotowania trwają, ale dziewczyna nadal nie wie, jak do swojego typu urody dobrać ślubną stylizację
I właśnie dlatego zgłosiła się do "Metamorfoz". - Nasłuchałam się wielu sprzecznych opinii: mam jasną karnację, więc jedni mówią, że powinnam ją "ocieplić" kolorami ecru i ivory, a inni mówią, że w śnieżnej bieli będzie mi najlepiej - skarżyła się.

Jednak zanim ubraliśmy Magdę w suknie ślubne, zaczęliśmy tradycyjnie od Namisz Day Spa. Tam urodowe ekspertki zaproponowały przyszłej pannie młodej peeling z pestek winogron i sesję w kapsule spa. - To podstawowy zabieg, szczególnie polecany przed ślubem - tłumaczy Iga, kosmetolog z Namisz Day Spa. - Skóra pachnie bardzo ładnie owocami i jest delikatna i nawilżona. Cieszę się, bo lubię, gdy efekt jest widoczny od razu - opowiadała Magda.

O ślubną fryzurę zadbał duet stylistów z salonu Barbara przy pl. Słonecznym. Krzysztof Rajca był pomysłodawcą upięcia, a wykonaniem zajęła się Małgosia. Fantazyjne upięcie miało uwydatnić regularne rysy twarzy: - Z boku, asymetrycznie, zrobiliśmy lekki kok przeplatany pojedynczymi pasmami. Po drugiej stronie zaproponowaliśmy dwa delikatne "łańcuszki", a w jeden wpięliśmy wsuwki z perełkami - opowiada Krzysztof Rajca.

Ślubna fryzura powinna być dostosowana do osobowości panny młodej i oczywiście kreacji. Magda wymarzyła sobie prostą suknię w greckim stylu, dlatego styliści mogli poszaleć przy włosach. Dziewczyna wciąż nie ma planów dotyczących wyglądu welonu, dlatego styliści z salonu Barbara stworzyli taką fryzurę, żeby można było wpiąć różnego rodzaju ozdoby.

Podobnie jest z makijażem. W perfumerii Douglas w Manufakturze czekała na nas makijażystka Kalina Pieczyńska: - Wbrew pozorom makijaż ślubny nie powinien być delikatny. Przecież efekt musi być widoczny np. na zdjęciach lub na nagraniu DVD - tłumaczy. Dla Magdy wybrała paletę satynowych cieni w kolorystyce różowo-fioletowo-bakłażanowej. - Nie ma żadnych przeciwskazań w używaniu zdecydowanych kolorów w ślubnym makijażu - przekonywała makijażystka. Aby całość utrzymała się przez całą imprezę, makijaż trzeba dobrze zabezpieczyć: - Już na początku warto położyć bazę pod makijaż, wybrać cięższy niż na co dzień podkład, a potem skorzystać ze specjalnych kosmetyków przedłużających trwałość makijażu, np. bezbarwnego pudru.

Z gotową fryzurą i makijażem Magda mogła pełnoprawnie wybierać ślubne kreacje. Ponieważ dziewczyna nie ma jeszcze wybranej sukni - w salonie Kamea na Jaracza spotkaliśmy się z jej mamą, która wspiera córkę w poszukiwaniach tej jedynej, wymarzonej kreacji. Stylistki z Kamei namówiły Magdę na trzy odważne suknie. Na pierwszy ogień poszedł biały, strojny model z gorsetem z cekinami i spódnicą z postrzępionego tiulu, przywołującego na myśl ptasi puch. - Pewnie nie miałabym tyle odwagi, żeby założyć ją do ślubu, ale widzę, jak zmienia się suknia, gdy zdejmuje się ją z manekina i przymierza ją kobieta - opowiada.

Drugą stylizację wybrała właścicielka salonu, pani Sylwia: - To mój ulubiony model. Prosta suknia z niezwykłym "smaczkiem" w postaci czarnej szarfy pod biustem. Panie są tradycjonalistkami i jeśli decydują się na ten model, pytają czy można zmienić kolor wstążki, np. na błękitny lub różowy - tłumaczy właścicielka. Ten model spodobał się również mamie Magdy: - Pasuje do jej charakteru i ma piękny, ciepły odcień. W tej podoba mi się najbardziej - podsumowała mama Magdy.

Dziewczyna jednak najlepiej czuła się w ostatnim modelu: prostej sukni, drapowanej na wzór starożytnych tog. - W takiej sukni mogę iść do ślubu nawet dziś! - podsumowała Magda.



Jednak zanim ubraliśmy Magdę w suknie ślubne, zaczęliśmy tradycyjnie od Namisz Day Spa. Tam urodowe ekspertki zaproponowały przyszłej pannie młodej peeling z pestek winogron i sesję w kapsule spa. - To podstawowy zabieg, szczególnie polecany przed ślubem - tłumaczy Iga, kosmetolog z Namisz Day Spa. - Skóra pachnie bardzo ładnie owocami i jest delikatna i nawilżona. Cieszę się, bo lubię, gdy efekt jest widoczny od razu - opowiadała Magda.

O ślubną fryzurę zadbał duet stylistów z salonu Barbara przy pl. Słonecznym. Krzysztof Rajca był pomysłodawcą upięcia, a wykonaniem zajęła się Małgosia. Fantazyjne upięcie miało uwydatnić regularne rysy twarzy: - Z boku, asymetrycznie, zrobiliśmy lekki kok przeplatany pojedynczymi pasmami. Po drugiej stronie zaproponowaliśmy dwa delikatne "łańcuszki", a w jeden wpięliśmy wsuwki z perełkami - opowiada Krzysztof Rajca.

Ślubna fryzura powinna być dostosowana do osobowości panny młodej i oczywiście kreacji. Magda wymarzyła sobie prostą suknię w greckim stylu, dlatego styliści mogli poszaleć przy włosach. Dziewczyna wciąż nie ma planów dotyczących wyglądu welonu, dlatego styliści z salonu Barbara stworzyli taką fryzurę, żeby można było wpiąć różnego rodzaju ozdoby.

Podobnie jest z makijażem. W perfumerii Douglas w Manufakturze czekała na nas makijażystka Kalina Pieczyńska: - Wbrew pozorom makijaż ślubny nie powinien być delikatny. Przecież efekt musi być widoczny np. na zdjęciach lub na nagraniu DVD - tłumaczy. Dla Magdy wybrała paletę satynowych cieni w kolorystyce różowo-fioletowo-bakłażanowej. - Nie ma żadnych przeciwskazań w używaniu zdecydowanych kolorów w ślubnym makijażu - przekonywała makijażystka. Aby całość utrzymała się przez całą imprezę, makijaż trzeba dobrze zabezpieczyć: - Już na początku warto położyć bazę pod makijaż, wybrać cięższy niż na co dzień podkład, a potem skorzystać ze specjalnych kosmetyków przedłużających trwałość makijażu, np. bezbarwnego pudru.

Z gotową fryzurą i makijażem Magda mogła pełnoprawnie wybierać ślubne kreacje. Ponieważ dziewczyna nie ma jeszcze wybranej sukni - w salonie Kamea na Jaracza spotkaliśmy się z jej mamą, która wspiera córkę w poszukiwaniach tej jedynej, wymarzonej kreacji. Stylistki z Kamei namówiły Magdę na trzy odważne suknie. Na pierwszy ogień poszedł biały, strojny model z gorsetem z cekinami i spódnicą z postrzępionego tiulu, przywołującego na myśl ptasi puch. - Pewnie nie miałabym tyle odwagi, żeby założyć ją do ślubu, ale widzę, jak zmienia się suknia, gdy zdejmuje się ją z manekina i przymierza ją kobieta - opowiada.

Drugą stylizację wybrała właścicielka salonu, pani Sylwia: - To mój ulubiony model. Prosta suknia z niezwykłym "smaczkiem" w postaci czarnej szarfy pod biustem. Panie są tradycjonalistkami i jeśli decydują się na ten model, pytają czy można zmienić kolor wstążki, np. na błękitny lub różowy - tłumaczy właścicielka. Ten model spodobał się również mamie Magdy: - Pasuje do jej charakteru i ma piękny, ciepły odcień. W tej podoba mi się najbardziej - podsumowała mama Magdy.

Dziewczyna jednak najlepiej czuła się w ostatnim modelu: prostej sukni, drapowanej na wzór starożytnych tog. - W takiej sukni mogę iść do ślubu nawet dziś! - podsumowała Magda.


Jeśli Ty też chcesz wziąć udział w "Gazetowych" Metamorfozach, wyślij swoje zgłoszenie na adres metamorfozy@lodz.agora.pl. Prześlij nam zdjęcie twarzy i sylwetki i w kilku zdaniach napisz, dlaczego chcesz wziąć udział w naszej akcji. Zabawa jest bezpłatna. Czekamy!
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




więcej zdjęć