Pociągowe znajomości
23.03.2009
, aktualizacja: 23.03.2009 13:24
Roma i Stach są małżeństwem. Oboje po czterdziestce, mają dwóch dorosłych synów. Codziennie dojeżdżają pociągiem do pracy w Warszawie
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy rozkład jazdy PKP: będą nowe połączenia i promocje (07-12-09, 20:03)
Roma, dziennikarka radiowa, specjalizuje się w reportażu. Wiele lat związana z Radiem Łódź, pół roku temu dostała propozycję pracy w "Trójce". Od tego czasu codziennie dojeżdża do Warszawy.
Stach pracuje w branży informatycznej. Gdy sześć lat temu szukał pracy, w Łodzi nie było nic interesującego. Ciekawą propozycję znalazł w Warszawie.
- Nie jest źle - opowiada Roma.
- Ale jeszcze nie przeżyłaś zimy - uśmiecha się mąż.
Zimą jest najtrudniej. Nie dość, że zupełnie ciemno, to jeszcze zimno. - Pociąg stoi całą noc na mrozie, a ogrzewanie jest włączane tuż przed podróżą - mówi Stach. - Pewnej zimy, gdy w nocy było minus trzydzieści, odważniejsi pasażerowie zdjęli kurtki dopiero w Pruszkowie. A ja jeszcze przez godzinę w pracy odmrażałem nogi.
Roma sześć lat temu robiła radiowy reportaż o podróżujących do Warszawy (wielokrotnie zresztą nagradzany). - Teraz na własnej skórze odczuwam to, o czym opowiadali pasażerowie - mówi.
Za największy minus uważa brak życia towarzyskiego. W ciągu tygodnia nie ma już mowy o spotkaniu. W weekend jest sporo rzeczy do nadrobienia (zakupy, sprzątanie). Dużo ciekawych rzeczy dzieje się w Warszawie, ale, by pójść do teatru czy na koncert, trzeba w stolicy zostać na noc. - Po godzinie 22 pociągiem do Łodzi już się nie wróci - mówi Stach. - I to bardzo zubaża możliwości łodzian.
- Kilka razy zdarzyło mi się tak późno skończyć pracę - wspomina Roma. - Wtedy też musiałam nocować u znajomych.
Na szczęście mieszkają jakieś dwieście metrów od dworca. Chodzą więc do pociągu pieszo. - Gdy Staszek jeździł sam, pewnego dnia odkryłam, że dojeżdżał na dworzec autem - śmieje się Roma. - Sam jednak zrezygnował.
O sobie mówi: - Organizuję się. Pociągiem jeździ w wygodnych dżinsach. - A w redakcji mam eleganckie spodnie i czółenka. Tak na wypadek, gdyby nagle wypadło spotkanie z politykiem czy inną ważną osobą.
Ciągle lubi obserwować podróżujących. - Są przedziały, które drzemią i w ogóle nie zapalają światła. W innych ludzie pracują - opowiada.
Stach: - Jest przedział, który nazywamy lekarskim. Jeżdżą nim pracownicy Ministerstwa Zdrowia i lekarze.
Ludzie w pociągu się znają. Zwykle w przedziałach siadają w tym samym towarzystwie, rozmawiają o swojej pracy. Oczywiście, czasem ktoś odpada, bo znajdzie pracę w Łodzi, albo wyprowadzi się na stałe. A dosiadają się nowi.
Najbardziej charakterystyczną postacią jest pan Piotr, który od lat z wózka sprzedaje napoje i kanapki. Zna wszystkich podróżnych. Pyta: "Pani Romo, jaką dziś herbatkę mogę zaproponować?". - Kiedyś koledzy z firmy próbowali pozbawić go najbardziej intratnych pociągów. Od tego czasu panuje niepisana umowa wśród wielu łodzian jeżdżących do Warszawy, że u pana Piotra należy zawsze coś kupić. Ja nawet jak mam kawę w termosie, to i tak mu nie odmawiam - dodaje Stach.
Pociągami jeżdżą też ludzie zaangażowani w walkę o prawa pasażerów. - Jeden młody chłopak każdego dnia wyjmował duży notes i zapisywał, jakie pociąg miał opóźnienie, czy w przedziałach było ciepło - wspominają.
Nawiązują się też przyjaźnie. - Są dwie panie, które poznały się w PKP. Jedna wsiada na Fabrycznym i zajmuje miejsce dla drugiej, która dosiada się na Widzewie - opowiada Roma. - Przyznały, że dzięki PKP stały się przyjaciółkami.
Roma i Stach mogą stać się za to najdłużej dojeżdżającym małżeństwem. Bo przeprowadzka do Warszawy raczej nie wchodzi w grę. - Gdybyśmy kupili mieszkanie, kredyt spłacalibyśmy do końca życia, a pewnie kończyłyby nasze dzieci - ocenia Stach. - A dojazdy wcale nie są aż tak uciążliwe. Moi koledzy z pracy, którzy mieszkają pod Warszawą, nie dojeżdżają dużo szybciej.
Roma wstaje o 5.30, Stach kwadrans później. Kanapki robią poprzedniego dnia wieczorem, rano przygotowują tylko gorącą kawę w termosie. Czas w pociągu spędzają aktywnie. Rozmawiają, czytają gazety. - Śpię w pociągu powrotnym - mówi Roma. - Taka drzemka sprawia, że dobrze funkcjonuję wieczorem, a przynajmniej nie zasypiam przed 22.
Stach pracuje w branży informatycznej. Gdy sześć lat temu szukał pracy, w Łodzi nie było nic interesującego. Ciekawą propozycję znalazł w Warszawie.
- Nie jest źle - opowiada Roma.
- Ale jeszcze nie przeżyłaś zimy - uśmiecha się mąż.
Zimą jest najtrudniej. Nie dość, że zupełnie ciemno, to jeszcze zimno. - Pociąg stoi całą noc na mrozie, a ogrzewanie jest włączane tuż przed podróżą - mówi Stach. - Pewnej zimy, gdy w nocy było minus trzydzieści, odważniejsi pasażerowie zdjęli kurtki dopiero w Pruszkowie. A ja jeszcze przez godzinę w pracy odmrażałem nogi.
Roma sześć lat temu robiła radiowy reportaż o podróżujących do Warszawy (wielokrotnie zresztą nagradzany). - Teraz na własnej skórze odczuwam to, o czym opowiadali pasażerowie - mówi.
Za największy minus uważa brak życia towarzyskiego. W ciągu tygodnia nie ma już mowy o spotkaniu. W weekend jest sporo rzeczy do nadrobienia (zakupy, sprzątanie). Dużo ciekawych rzeczy dzieje się w Warszawie, ale, by pójść do teatru czy na koncert, trzeba w stolicy zostać na noc. - Po godzinie 22 pociągiem do Łodzi już się nie wróci - mówi Stach. - I to bardzo zubaża możliwości łodzian.
- Kilka razy zdarzyło mi się tak późno skończyć pracę - wspomina Roma. - Wtedy też musiałam nocować u znajomych.
Na szczęście mieszkają jakieś dwieście metrów od dworca. Chodzą więc do pociągu pieszo. - Gdy Staszek jeździł sam, pewnego dnia odkryłam, że dojeżdżał na dworzec autem - śmieje się Roma. - Sam jednak zrezygnował.
O sobie mówi: - Organizuję się. Pociągiem jeździ w wygodnych dżinsach. - A w redakcji mam eleganckie spodnie i czółenka. Tak na wypadek, gdyby nagle wypadło spotkanie z politykiem czy inną ważną osobą.
Ciągle lubi obserwować podróżujących. - Są przedziały, które drzemią i w ogóle nie zapalają światła. W innych ludzie pracują - opowiada.
Stach: - Jest przedział, który nazywamy lekarskim. Jeżdżą nim pracownicy Ministerstwa Zdrowia i lekarze.
Ludzie w pociągu się znają. Zwykle w przedziałach siadają w tym samym towarzystwie, rozmawiają o swojej pracy. Oczywiście, czasem ktoś odpada, bo znajdzie pracę w Łodzi, albo wyprowadzi się na stałe. A dosiadają się nowi.
Najbardziej charakterystyczną postacią jest pan Piotr, który od lat z wózka sprzedaje napoje i kanapki. Zna wszystkich podróżnych. Pyta: "Pani Romo, jaką dziś herbatkę mogę zaproponować?". - Kiedyś koledzy z firmy próbowali pozbawić go najbardziej intratnych pociągów. Od tego czasu panuje niepisana umowa wśród wielu łodzian jeżdżących do Warszawy, że u pana Piotra należy zawsze coś kupić. Ja nawet jak mam kawę w termosie, to i tak mu nie odmawiam - dodaje Stach.
Pociągami jeżdżą też ludzie zaangażowani w walkę o prawa pasażerów. - Jeden młody chłopak każdego dnia wyjmował duży notes i zapisywał, jakie pociąg miał opóźnienie, czy w przedziałach było ciepło - wspominają.
Nawiązują się też przyjaźnie. - Są dwie panie, które poznały się w PKP. Jedna wsiada na Fabrycznym i zajmuje miejsce dla drugiej, która dosiada się na Widzewie - opowiada Roma. - Przyznały, że dzięki PKP stały się przyjaciółkami.
Roma i Stach mogą stać się za to najdłużej dojeżdżającym małżeństwem. Bo przeprowadzka do Warszawy raczej nie wchodzi w grę. - Gdybyśmy kupili mieszkanie, kredyt spłacalibyśmy do końca życia, a pewnie kończyłyby nasze dzieci - ocenia Stach. - A dojazdy wcale nie są aż tak uciążliwe. Moi koledzy z pracy, którzy mieszkają pod Warszawą, nie dojeżdżają dużo szybciej.
Roma wstaje o 5.30, Stach kwadrans później. Kanapki robią poprzedniego dnia wieczorem, rano przygotowują tylko gorącą kawę w termosie. Czas w pociągu spędzają aktywnie. Rozmawiają, czytają gazety. - Śpię w pociągu powrotnym - mówi Roma. - Taka drzemka sprawia, że dobrze funkcjonuję wieczorem, a przynajmniej nie zasypiam przed 22.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ile wart jest twój były? Wyceń go i ...
- Atak zimy! Od rana stłuczki i korki. ...
- Poranna awaria trakcji. Tramwaje stoją na ...
- PolskiBus zawiezie łodzian na lotnisko w ...
- Łączą szkoły, a nawet oddają. Zniknie 30 ...
- Szpitalna podgrzewarka ratuje zmrożonych ...
- Kolizja czterech aut. Piesza nagle wyszła ...


