Wybieramy formę opodatkowania firmy
04.02.2010
, aktualizacja: 05.02.2010 14:28
To jedna z najważniejszych decyzji przedsiębiorcy. Chcąc nie chcąc osoba fizyczna, czyli przysłowiowy Kowalski, rozpoczynając działalność gospodarczą, staje przed koniecznością wyboru formy rozliczeń z fiskusem. Krótko mówiąc, musi zdecydować, jak będzie płacić podatki. Wyboru co roku dokonują też osoby już prowadzące działalność gospodarczą. Mają w czym wybierać, do dyspozycji są bowiem aż cztery możliwości:
** tzw. zasady ogólne, czyli opodatkowanie dochodu w oparciu o zwykłą skalę podatkową
** 19-proc. liniowy podatek dochodowy
** ryczałt od przychodów ewidencjonowanych
** karta podatkowa.
Zasady ogólne dla wszystkich
Podatek firmy, tak jak podatek zwykłego Kowalskiego, liczy się tu według skali z ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Przez lata mieliśmy tu trzy stawki. Od 2009 r. są dwie - 18 i 32 proc. Dochód roczny do 85 tys. 528 zł opodatkowany jest niższą z tych stawek, ale od nadwyżki ponad tę kwotę trzeba już zapłacić 32 proc. podatku.
Osoba prowadząca działalność gospodarczą opodatkowaną na zasadach ogólnych ma prawo do odpisywania od przychodu kosztów, czyli wydatków, które musi ponieść, żeby zarobić jakieś pieniądze. Dzięki temu dochód, czyli to, co zostaje z przychodów po odjęciu kosztów, jest niższy. Niższy jest też płacony od tego dochodu podatek.
Na ten podatek składają się płacone co miesiąc zaliczki. Gdy dochód zliczany od początku roku przekroczy granicę pierwszego przedziału skali podatkowej (w 2009 r. wspomniane 85 tys. 528 zł), od następnego miesiąca zaliczkę oblicza się nie według stawki 18-proc., lecz według 32-proc. Zaliczki płaci się od momentu, w którym uzyskane dochody przekroczą tzw. kwotę powodującą obowiązek zapłaty podatku (czasami określa się ją jako kwotę dochodu wolnego od podatku). W 2009 r. ta kwota to 3 tys. 91 zł.
Z reguły zaliczki płaci się co miesiąc. Za miesiące od stycznia do listopada wpłaca się je do 20. dnia miesiąca za miesiąc poprzedni. Ale uwaga! Zaliczkę grudniową wpłaca się do 20 grudnia, przy czym zaliczka ta ma wysokość zaliczki listopadowej. Tak naprawdę więc w grudniu trzeba wpłacić fiskusowi podwójną zaliczkę. Dla wielu przedsiębiorców to spory problem, dlatego część z nich próbuje omijać ten przepis, np. sztucznie pompując listopadowe koszty. Chodzi o obniżenie dochodu uzyskanego w tym miesiącu, dzięki czemu podwójna zaliczka na podatek (za listopad i grudzień) nie jest tak wysoka. Wydawało się, że od 2010 r. te zabiegi już nie będą potrzebne, bo w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych zapisano, że termin zapłaty grudniowej zaliczki przesunie się wtedy na 20 stycznia następnego roku, chyba że podatnik wcześniej złoży zeznanie roczne i rozliczy cały podatek. Niestety, w kasie państwa pustki. Dlatego ze względu na skutki budżetowe, które niesie ze sobą ta zmiana przepisów, Ministerstwo Finansów chce przesunąć termin jej wejścia w życie o trzy lata.
Warto wiedzieć, że jest też możliwość ulgowego opłacania zaliczek. Można je więc opłacać kwartalnie (za okres od pierwszego do trzeciego kwartału do 20. dnia miesiąca następującego po zakończeniu każdego kwartału, zaś za czwarty kwartał do 20 grudnia w wysokości zaliczki za trzeci kwartał) lub w sposób uproszczony (co miesiąc wpłaca się zaliczkę w stałej wysokości odpowiadającej 1/12 podatku dochodowego z poprzedniego roku). Z kwartalnych zaliczek mogą korzystać osoby rozpoczynające działalność gospodarczą i tzw. mali podatnicy, czyli tacy, u których przychody ze sprzedaży nie przekroczyły w poprzednim roku podatkowym kwoty stanowiącej równowartość w złotych 1,2 mln euro. O wyborze ulgowych form opłacania zaliczek trzeba zawiadomić urząd skarbowy (do 20 lutego danego roku, albo do dnia poprzedzającego dzień rozpoczęcia działalności gospodarczej). Nad wyborem uproszczonych zaliczek (tych w wysokości 1/12 podatku) warto się zastanowić, gdy firma spodziewa się, że w danym roku będzie miała znacznie wyższą sprzedaż niż w roku, który był brany pod uwagę przy ustalaniu wysokości zaliczek. Takie zaliczki mogą być jednak także pułapką, gdy okaże się, że sprzedaż "siadła", a mimo to zaliczkę trzeba będzie płacić. Można wprawdzie w takiej sytuacji próbować zdobyć zgodę fiskusa na odejście od uproszczonych zaliczek w trakcie roku, dowodząc, że zaliczki takie są niewspółmiernie wysokie w stosunku do przewidywanego dochodu, ale fiskus nie musi się na to zgodzić.
Na szczęście z początkiem 2007 r. zniknął uciążliwy obowiązek składania przy zapłacie comiesięcznej zaliczki deklaracji podatkowej PIT-5. Deklaracji nie składa się też przy pozostałych formach zapłaty zaliczek.
Po zakończeniu roku w terminie do 30 kwietnia podatnik prowadzący działalność gospodarczą i rozliczający się na zasadach ogólnych składa natomiast zeznanie roczne na formularzu PIT-36 (do tego, jeśli korzystał z ulg - załączniki PIT/O i PIT/D). Jeśli nie osiągnie dochodu, bo - co często zdarza się zwłaszcza na początku działalności - koszty będą wyższe od przychodów, w zeznaniu tym wykaże stratę. Będzie ją mógł odliczyć od dochodów uzyskanych w kolejnych latach.
Może ponadto korzystać ze wspólnego rozliczenia ze współmałżonkiem lub z dzieckiem, które samotnie wychowuje. Może też korzystać z ulg podatkowych - np. na dzieci, za darowizny, odsetkowej czy za wydatki na dostęp do internetu. Odlicza również - dotyczy to zresztą także podatników objętych liniową stawką 19-proc. i ryczałtowców - składki na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. I ewentualne straty z lat poprzednich. Do tego także 1 proc. podatku na wybraną organizację pożytku publicznego (to możliwość, nie obowiązek).
Osoba prowadząca działalność opodatkowaną na zasadach ogólnych ma obowiązek prowadzenia księgowości - najczęściej w formie podatkowej księgi przychodów i rozchodów, rzadziej w formie ksiąg rachunkowych. Księgę zakłada się od razu w dniu rozpoczęcia działalności.
Zasady ogólne są jedyną formą opodatkowania, którą może wybrać każdy, kto zdecyduje się na prowadzenie działalności gospodarczej. Niezależnie od tego, czy produkuje guziki, wafelki do lodów, części do maszyn, czy handluje pietruszką, książkami, czy wreszcie świadczy jakieś usługi, choćby doradcze.
19 proc. od wszystkiego, ale nie dla wszystkich
O powszechnej dostępności do opodatkowania nie można za to mówić w przypadku liniowej stawki 19-proc. Niestety.
Zacznijmy jednak od tego, że osoba prowadząca działalność gospodarczą, która zdecyduje się na rozliczanie z fiskusem w ten właśnie sposób, ma prawo do odliczania kosztów uzyskania przychodu - tak jak przy zasadach ogólnych. Odlicza też tak jak tam zapłacone składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Traci jednak prawo do wszelkich ulg podatkowych i wspólnego rozliczenia się z małżonkiem lub dzieckiem, które samotnie wychowuje.
No, ale coś za coś - ma jedną stawkę podatku i nawet jeśli osiągnie niebotycznie wysokie dochody, płaci od nich fiskusowi 19 proc. Choćby ów dochód sięgnął np. 5 mln zł. Tymczasem przy zasadach ogólnych taka kwota w przeważającej części objęta byłaby stawką 32 proc. Swoją drogą to trochę niesprawiedliwe dla przedsiębiorców, że podczas gdy stawki w skali podatkowej spadły z 19, 30 i 40 proc. do 18 i 32 proc., stawka podatku liniowego pozostała na poziomie 19 proc. Wcześniej obniżki stawek zwykle były ze sobą skorelowane. Ministerstwo Finansów tłumaczy jednak, że na obniżkę 19-proc. stawki dla przedsiębiorców do 18 proc. w budżecie po prostu nie było pieniędzy. Efekt jest jednak taki, że stawki nieco się "rozjechały", co dodatkowo utrudnia podatnikom prowadzącym działalność gospodarczą wybór formy jej opodatkowania.
** tzw. zasady ogólne, czyli opodatkowanie dochodu w oparciu o zwykłą skalę podatkową
** 19-proc. liniowy podatek dochodowy
** ryczałt od przychodów ewidencjonowanych
** karta podatkowa.
Zasady ogólne dla wszystkich
Podatek firmy, tak jak podatek zwykłego Kowalskiego, liczy się tu według skali z ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Przez lata mieliśmy tu trzy stawki. Od 2009 r. są dwie - 18 i 32 proc. Dochód roczny do 85 tys. 528 zł opodatkowany jest niższą z tych stawek, ale od nadwyżki ponad tę kwotę trzeba już zapłacić 32 proc. podatku.
Osoba prowadząca działalność gospodarczą opodatkowaną na zasadach ogólnych ma prawo do odpisywania od przychodu kosztów, czyli wydatków, które musi ponieść, żeby zarobić jakieś pieniądze. Dzięki temu dochód, czyli to, co zostaje z przychodów po odjęciu kosztów, jest niższy. Niższy jest też płacony od tego dochodu podatek.
Na ten podatek składają się płacone co miesiąc zaliczki. Gdy dochód zliczany od początku roku przekroczy granicę pierwszego przedziału skali podatkowej (w 2009 r. wspomniane 85 tys. 528 zł), od następnego miesiąca zaliczkę oblicza się nie według stawki 18-proc., lecz według 32-proc. Zaliczki płaci się od momentu, w którym uzyskane dochody przekroczą tzw. kwotę powodującą obowiązek zapłaty podatku (czasami określa się ją jako kwotę dochodu wolnego od podatku). W 2009 r. ta kwota to 3 tys. 91 zł.
Z reguły zaliczki płaci się co miesiąc. Za miesiące od stycznia do listopada wpłaca się je do 20. dnia miesiąca za miesiąc poprzedni. Ale uwaga! Zaliczkę grudniową wpłaca się do 20 grudnia, przy czym zaliczka ta ma wysokość zaliczki listopadowej. Tak naprawdę więc w grudniu trzeba wpłacić fiskusowi podwójną zaliczkę. Dla wielu przedsiębiorców to spory problem, dlatego część z nich próbuje omijać ten przepis, np. sztucznie pompując listopadowe koszty. Chodzi o obniżenie dochodu uzyskanego w tym miesiącu, dzięki czemu podwójna zaliczka na podatek (za listopad i grudzień) nie jest tak wysoka. Wydawało się, że od 2010 r. te zabiegi już nie będą potrzebne, bo w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych zapisano, że termin zapłaty grudniowej zaliczki przesunie się wtedy na 20 stycznia następnego roku, chyba że podatnik wcześniej złoży zeznanie roczne i rozliczy cały podatek. Niestety, w kasie państwa pustki. Dlatego ze względu na skutki budżetowe, które niesie ze sobą ta zmiana przepisów, Ministerstwo Finansów chce przesunąć termin jej wejścia w życie o trzy lata.
Warto wiedzieć, że jest też możliwość ulgowego opłacania zaliczek. Można je więc opłacać kwartalnie (za okres od pierwszego do trzeciego kwartału do 20. dnia miesiąca następującego po zakończeniu każdego kwartału, zaś za czwarty kwartał do 20 grudnia w wysokości zaliczki za trzeci kwartał) lub w sposób uproszczony (co miesiąc wpłaca się zaliczkę w stałej wysokości odpowiadającej 1/12 podatku dochodowego z poprzedniego roku). Z kwartalnych zaliczek mogą korzystać osoby rozpoczynające działalność gospodarczą i tzw. mali podatnicy, czyli tacy, u których przychody ze sprzedaży nie przekroczyły w poprzednim roku podatkowym kwoty stanowiącej równowartość w złotych 1,2 mln euro. O wyborze ulgowych form opłacania zaliczek trzeba zawiadomić urząd skarbowy (do 20 lutego danego roku, albo do dnia poprzedzającego dzień rozpoczęcia działalności gospodarczej). Nad wyborem uproszczonych zaliczek (tych w wysokości 1/12 podatku) warto się zastanowić, gdy firma spodziewa się, że w danym roku będzie miała znacznie wyższą sprzedaż niż w roku, który był brany pod uwagę przy ustalaniu wysokości zaliczek. Takie zaliczki mogą być jednak także pułapką, gdy okaże się, że sprzedaż "siadła", a mimo to zaliczkę trzeba będzie płacić. Można wprawdzie w takiej sytuacji próbować zdobyć zgodę fiskusa na odejście od uproszczonych zaliczek w trakcie roku, dowodząc, że zaliczki takie są niewspółmiernie wysokie w stosunku do przewidywanego dochodu, ale fiskus nie musi się na to zgodzić.
Na szczęście z początkiem 2007 r. zniknął uciążliwy obowiązek składania przy zapłacie comiesięcznej zaliczki deklaracji podatkowej PIT-5. Deklaracji nie składa się też przy pozostałych formach zapłaty zaliczek.
Po zakończeniu roku w terminie do 30 kwietnia podatnik prowadzący działalność gospodarczą i rozliczający się na zasadach ogólnych składa natomiast zeznanie roczne na formularzu PIT-36 (do tego, jeśli korzystał z ulg - załączniki PIT/O i PIT/D). Jeśli nie osiągnie dochodu, bo - co często zdarza się zwłaszcza na początku działalności - koszty będą wyższe od przychodów, w zeznaniu tym wykaże stratę. Będzie ją mógł odliczyć od dochodów uzyskanych w kolejnych latach.
Może ponadto korzystać ze wspólnego rozliczenia ze współmałżonkiem lub z dzieckiem, które samotnie wychowuje. Może też korzystać z ulg podatkowych - np. na dzieci, za darowizny, odsetkowej czy za wydatki na dostęp do internetu. Odlicza również - dotyczy to zresztą także podatników objętych liniową stawką 19-proc. i ryczałtowców - składki na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. I ewentualne straty z lat poprzednich. Do tego także 1 proc. podatku na wybraną organizację pożytku publicznego (to możliwość, nie obowiązek).
Osoba prowadząca działalność opodatkowaną na zasadach ogólnych ma obowiązek prowadzenia księgowości - najczęściej w formie podatkowej księgi przychodów i rozchodów, rzadziej w formie ksiąg rachunkowych. Księgę zakłada się od razu w dniu rozpoczęcia działalności.
Zasady ogólne są jedyną formą opodatkowania, którą może wybrać każdy, kto zdecyduje się na prowadzenie działalności gospodarczej. Niezależnie od tego, czy produkuje guziki, wafelki do lodów, części do maszyn, czy handluje pietruszką, książkami, czy wreszcie świadczy jakieś usługi, choćby doradcze.
19 proc. od wszystkiego, ale nie dla wszystkich
O powszechnej dostępności do opodatkowania nie można za to mówić w przypadku liniowej stawki 19-proc. Niestety.
Zacznijmy jednak od tego, że osoba prowadząca działalność gospodarczą, która zdecyduje się na rozliczanie z fiskusem w ten właśnie sposób, ma prawo do odliczania kosztów uzyskania przychodu - tak jak przy zasadach ogólnych. Odlicza też tak jak tam zapłacone składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Traci jednak prawo do wszelkich ulg podatkowych i wspólnego rozliczenia się z małżonkiem lub dzieckiem, które samotnie wychowuje.
No, ale coś za coś - ma jedną stawkę podatku i nawet jeśli osiągnie niebotycznie wysokie dochody, płaci od nich fiskusowi 19 proc. Choćby ów dochód sięgnął np. 5 mln zł. Tymczasem przy zasadach ogólnych taka kwota w przeważającej części objęta byłaby stawką 32 proc. Swoją drogą to trochę niesprawiedliwe dla przedsiębiorców, że podczas gdy stawki w skali podatkowej spadły z 19, 30 i 40 proc. do 18 i 32 proc., stawka podatku liniowego pozostała na poziomie 19 proc. Wcześniej obniżki stawek zwykle były ze sobą skorelowane. Ministerstwo Finansów tłumaczy jednak, że na obniżkę 19-proc. stawki dla przedsiębiorców do 18 proc. w budżecie po prostu nie było pieniędzy. Efekt jest jednak taki, że stawki nieco się "rozjechały", co dodatkowo utrudnia podatnikom prowadzącym działalność gospodarczą wybór formy jej opodatkowania.
1
2
następne »
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos

