Na swoim: baba za kółkiem to pomysł na biznes
2010-02-03
, aktualizacja: 10.02.2010 14:30
W Łodzi powstała samochodowa szkoła jazdy dla pań. Uczą w niej też tylko kobiety. - We własnym gronie mniej się krępujemy - mówi właścicielka.
ZOBACZ TAKŻE
- DEBATA "Co przeszkadza młodym przedsiębiorcom?" (22-02-10, 12:46)
- "Ruda" z "You Can Dance" zakłada w Łodzi swój biznes (19-02-10, 19:35)
- 25 razy zdawała egzamin na prawo jazdy. I się udało! (16-02-10, 16:07)
- Biznes: Kiedyś Pewex i Społem, dziś Sphinks i Tchibo (08-02-10, 15:10)
- Ponad połowa młodych przedsiębiorców to "Zosie Samosie" (03-02-10, 11:03)
- Outsourcing - sposób na rozwój dla małych firm? (02-02-10, 11:36)
- Motywacja: co zrobić, by chciało mi się chcieć? (02-02-10, 11:31)
- RAPORT "DIAGNOZA KONDYCJI NOWO POWSTAŁYCH FIRM W WOJEWÓDZTWIE ŁÓDZKIM" (01-02-10, 15:22)
- Zapytaj eksperta (01-02-10, 15:15)
SERWISY
Dorota Krauze, wysoka blondynka, wysiada z samochodu oznaczonego tablicą "L". - To moje pierwsze dwie godziny jazdy - mówi i dodaje: - Jestem bardzo przejęta. O ukończeniu kursu na prawo jazdy myślała od lat. - Ale zawsze rezygnowałam, tłumacząc sobie, że... wolę rower - opowiada. - Ale zwyczajnie bałam się egzaminu, no i trochę wstydziłam instruktorów - przyznaje. Dlatego, kiedy usłyszałam w radiu, że w Łodzi powstaje pierwsza autoszkoła, w której uczą tylko kobiety, szybko się zapisałam. Nagle nabrałam ochoty - mówi.
Niedługo córka pani Doroty skończy 18 lat. - Pewnie, jak wszyscy młodzi, od razu pójdzie "na prawko". Ale wciąż mam szansę zdać pierwsza - uśmiecha się.
Autoszkołę dla kobiet założyła Anna Ptaszkiewicz. Przez wiele lat mieszkała w Niemczech, gdzie prowadziła hurtownię. Po powrocie do Polski szukała zajęcia. - Wstawałam rano, szłam do piekarni i zastanawiałam się, co mogę robić - opowiada.
Pomysł podjechał sam. - Mieszkałam przy ul. Pomorskiej, czyli przy trasie egzaminacyjnej - mówi. - Codziennie widywałam kilka "elek".
Stwierdziła, że zostanie instruktorem. - Wyliczyłam, że miałam już przejechane milion kilometrów. Prowadząc hurtownię, dużo jeździłam po kraju, także do Francji. Za kółkiem zawsze czułam się dobrze i pewnie - stwierdza.
Zdała niełatwy egzamin na instruktora i uczyła kolejno w trzech autoszkołach. - Zauważyłam, że kobiety na kursach nie czują się komfortowo - wspomina.
A instruktorzy zadania nie ułatwiają. Pani Anna wymienia kilka typów nauczycieli. Jedni są już wypaleni i jeżdżą z kursantem w zupełnej ciszy, nie podpowiadają, co było dobre, a gdzie uczeń popełnił błąd. Inni, królowie tras, rozkładają fotel i każą się wieźć w pasującym im kierunku. - Są też bardzo dobrzy instruktorzy, ale zbyt przystojni, by kobiety były w stanie się skupić i dobrze jeździć - opowiada pani Anna.
Postanowiła więc otworzyć własną szkołę. Wzięła udział w konkursie Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego i dostała 40 tys. zł dotacji dla nowych biznesów. Za te pieniądze kupiła kilka komputerów oraz symulator do jazdy, który wygląda jak wnętrze samochodu. Można na nim ćwiczyć rękaw i wjazd do garażu. Pomieszczenia wynajęła w centrum Łodzi, nieopodal Uniwersytetu Łódzkiego. Oprócz pani Anny w szkole uczy jeszcze jeden instruktor - oczywiście też kobieta. - Panie we własnym gronie lepiej się rozumieją i mniej krępują - ocenia. Uczniów jest czternastu. Cztery osoby już zdawały egzamin. Udało się za pierwszym lub drugim razem! - W szkole jest też jeden chłopak. To kolega mojej córki, czyli protegowany - śmieje się właścicielka. - Ale na instruktora mężczyzny nie przyjmę.
A jakie są naprawdę kobiety za kółkiem? - Ostrożniejsze niż mężczyźni. Według statystyk powodują mniej wypadków, ale są też mniej zdecydowane - przyznaje Anna.
Na środku skrzyżowania spędzają więcej czasu, zastanawiając się czy już można skręcać w lewo. - Bo nie są pewne, że jeżdżą dobrze - zwraca uwagę Ptaszkiewicz. Może to być skutkiem pierwszych lekcji jazdy. - Kursantka musi w siebie uwierzyć - dodaje.
Ptaszkiewicz jeździ bmw. Dynamicznie. - Nie trąbią, że wolno ruszam - kiwa głową. - Ale właśnie! Kultura jazdy jest też tym, nad czym chciałabym w przyszłości z kursantami pracować. Bo w Polsce jest z tym bardzo kiepsko.
Niedługo córka pani Doroty skończy 18 lat. - Pewnie, jak wszyscy młodzi, od razu pójdzie "na prawko". Ale wciąż mam szansę zdać pierwsza - uśmiecha się.
Autoszkołę dla kobiet założyła Anna Ptaszkiewicz. Przez wiele lat mieszkała w Niemczech, gdzie prowadziła hurtownię. Po powrocie do Polski szukała zajęcia. - Wstawałam rano, szłam do piekarni i zastanawiałam się, co mogę robić - opowiada.
Pomysł podjechał sam. - Mieszkałam przy ul. Pomorskiej, czyli przy trasie egzaminacyjnej - mówi. - Codziennie widywałam kilka "elek".
Stwierdziła, że zostanie instruktorem. - Wyliczyłam, że miałam już przejechane milion kilometrów. Prowadząc hurtownię, dużo jeździłam po kraju, także do Francji. Za kółkiem zawsze czułam się dobrze i pewnie - stwierdza.
Zdała niełatwy egzamin na instruktora i uczyła kolejno w trzech autoszkołach. - Zauważyłam, że kobiety na kursach nie czują się komfortowo - wspomina.
A instruktorzy zadania nie ułatwiają. Pani Anna wymienia kilka typów nauczycieli. Jedni są już wypaleni i jeżdżą z kursantem w zupełnej ciszy, nie podpowiadają, co było dobre, a gdzie uczeń popełnił błąd. Inni, królowie tras, rozkładają fotel i każą się wieźć w pasującym im kierunku. - Są też bardzo dobrzy instruktorzy, ale zbyt przystojni, by kobiety były w stanie się skupić i dobrze jeździć - opowiada pani Anna.
Postanowiła więc otworzyć własną szkołę. Wzięła udział w konkursie Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego i dostała 40 tys. zł dotacji dla nowych biznesów. Za te pieniądze kupiła kilka komputerów oraz symulator do jazdy, który wygląda jak wnętrze samochodu. Można na nim ćwiczyć rękaw i wjazd do garażu. Pomieszczenia wynajęła w centrum Łodzi, nieopodal Uniwersytetu Łódzkiego. Oprócz pani Anny w szkole uczy jeszcze jeden instruktor - oczywiście też kobieta. - Panie we własnym gronie lepiej się rozumieją i mniej krępują - ocenia. Uczniów jest czternastu. Cztery osoby już zdawały egzamin. Udało się za pierwszym lub drugim razem! - W szkole jest też jeden chłopak. To kolega mojej córki, czyli protegowany - śmieje się właścicielka. - Ale na instruktora mężczyzny nie przyjmę.
A jakie są naprawdę kobiety za kółkiem? - Ostrożniejsze niż mężczyźni. Według statystyk powodują mniej wypadków, ale są też mniej zdecydowane - przyznaje Anna.
Na środku skrzyżowania spędzają więcej czasu, zastanawiając się czy już można skręcać w lewo. - Bo nie są pewne, że jeżdżą dobrze - zwraca uwagę Ptaszkiewicz. Może to być skutkiem pierwszych lekcji jazdy. - Kursantka musi w siebie uwierzyć - dodaje.
Ptaszkiewicz jeździ bmw. Dynamicznie. - Nie trąbią, że wolno ruszam - kiwa głową. - Ale właśnie! Kultura jazdy jest też tym, nad czym chciałabym w przyszłości z kursantami pracować. Bo w Polsce jest z tym bardzo kiepsko.
- 97 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
34 głosy
-
Na swoim: baba za kółkiem to pomysł na biznes
mirmik
03.02.10, 16:10
Oby tylko absolwentki nie były takie jak ta Pani na załączonym filmiku : www.youtube.com/watch?v=6Qrv31qwhHo&feature=player_embedded»
-
pozostaje zrobić jeszcze drogi dla pań, parkingi .
q-ku
06.02.10, 12:19
dla pańi wszystko będzie działaća poważniej - każdy pomysł na biznes swój jest ok(nie jest to żaden zresztą tej pani "pomysł" bo w całym kraju to się robi»
-
ciagle lata swietlne za cywilizacja
wybitniemadry
15.02.10, 04:16
brawa dla pani, jednak w krajach rozwinietych 16 latki maja kursy jazdy w szkolach i kazdy absolwent szkoly sredniej ma prawo jazdy, bez lapowek i "przejecia" jak to mowi dlugonoga blondynka»




