Rocznica likwidacji getta nie dla łodzian

Wioletta Gnacikowska, Joanna Podolska
2009-08-31 , aktualizacja: 31.08.2009 12:16
A A A Drukuj
Doceniamy rozmach obchodów. W pamięci i historii pozostaną zamówione u Pendereckiego i Krauzego koncerty i dzieła. Pozostanie pomnik i pamięć uroczystości w Parku Ocalałych. I - niestety - wrażenie, że łodzianie nie zostali zaproszeni do udziału w tym wielkim święcie

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Ważne było zaproszenie Ocalałych i Sprawiedliwych do pałacu Poznańskiego i uhonorowanie wielu z nich wyróżnieniami. Oni to doceniają. Są wdzięczni i po ludzku wzruszeni naszą pamięcią o nich. A my dumne, że nasze miasto stać na takie wspaniałe gesty.

My też brałyśmy udział w uroczystościach. Byłyśmy w wielu miejscach, wysłuchałyśmy niemal wszystkich przemówień. I... widzimy poważne błędy organizacyjne, które psują ostateczne wrażenie.

Obchody 65. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Ghetto nie stały się świętem całej Łodzi i wszystkich łodzian. Głośno było o nich na świecie, wie o naszych obchodach cała Polska. Niestety, najmniej słychać było o tym ważnym wydarzeniu w samej Łodzi. Mieszkańcy Bałut, którzy każdego dnia przemierzają ulice dawnego getta, na uroczystości zwyczajnie nie czuli się zaproszeni. Kiedy ulicami ich dzielnicy szedł Marsz Pamięci, nie stali wzdłuż trasy, tak jak przed pięcioma laty. Nie stali w oknach. Nie przyłączali się. Zwyczajnie ich nie było! To nie była ich uroczystość.

Podczas obchodów 65. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Ghetto w Parku Ocalałych przygotowano dla gości krzesła pod namiotem na wprost pomnika Polaków Ratujących Żydów. Dla łodzian miał być przygotowany specjalny sektor. Informowaliśmy o tym w "Gazecie" przed obchodami, ale przez myśl nam nie przeszło, że ten sektor to będą miejsca stojące za barierką bardzo daleko od głównych uroczystości, skąd widoczność była bardzo zła. A łodzian przyszło naprawdę wielu. Tymczasem pod namiotem w czasie uroczystości stały rzędy pustych krzeseł. Dlaczego nikt nie zaprosił łodzian zza barierki, by zajęli miejsca pod namiotem? Nic nie wygląda gorzej podczas takich uroczystości niż puste krzesła. Dlaczego organizatorzy nie powiedzieli głośno, żeby obecni mieszkańcy Łodzi zajęli wolne miejsca obok byłych łodzian, bo są przecież współgospodarzami wydarzeń?

Odizolowana stłoczona grupa widzów za barierkami dziwiła nawet przybyszów ze świata. - Dlaczego ci ludzie tam stoją? - pytał zdziwiony młody Żyd.

Podobnie było na początku koncertu. Na placu przez Teatrem Wielkim stały puste krzesła, a publiczność tłoczyła się na stojąco za barierką. Dopiero jedna z dziennikarek, upewniwszy się, że miejsca siedzące są dla wszystkich, chodziła wzdłuż barierek i zapraszała ludzi, by usiedli. Po chwili wszystkie krzesła były zajęte. Ale zapraszanie to jest rola organizatorów.

Łodzianie interesują się obchodami, tematyką żydowską. Na projekcje filmowe o getcie na Starym Rynku, w Muzeum Kinematografii przychodziło po 200-300 osób, choć nie są to filmy lekkie i łatwe.

Na spacery po żydowskiej Łodzi organizowane przez "Gazetę" przychodzi po kilkaset osób. To znaczy, że łodzianie chcą wiedzieć więcej o historii miasta, razem ją poznawać i dzielić się wiedzą z innymi.

Dla nas, dziennikarzy, spotkania z Ocalałymi i Sprawiedliwymi są niezwykłe. Pracowaliśmy przy obchodach całą redakcją i choć na co dzień w naszej pracy nie narzekamy na brak emocji, to spotkania z Ocalałymi i Sprawiedliwymi były wzruszające i niezapomniane. Po powrocie do redakcji opowiadaliśmy o rozmowach, które ściskały za gardło. Dawni mieszkańcy Łodzi są niezwykle otwarci. Chcą mówić o wojennych przeżyciach, dzielą się zwykłymi sprawami, opowiadają o swoich dzieciach, wnukach, o życiu w Tel Awiwie czy w Paryżu. Ale też bardzo, bardzo, są ciekawi nas, łodzian. Szkoda, że nie mieli okazji do takich spotkań, do takich niezwykłych rozmów, i zwykłych, o życiu tam i tu. Tego wymieszania byłych i współczesnych mieszkańców zabrakło.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

  • Rocznica likwidacji getta nie dla łodzian czytelnik-2009 31.08.09, 14:26

    Boże, jaki wstyd i hańba. W czasie wojny tramwaje były podzielone na część dlaNiemców i część dla reszty, w tym Polaków, jak sądzę.Na ulicy nasi dziadkowie musieli schodzić z drogi Niemcowi.»

  • Rocznica likwidacji getta nie dla łodzian nefnef 31.08.09, 14:56

    Cóż, opinie są różne. Że prezydent gardzi Polakami narodowości nieżydowskiej,że się nas wstydzi, że przecież mogliśmy się zarejestrować... Ja tam wpraszaćsię nie lubię choć obok ocalałych »