Polonez 2008

gjb, Grzegorz Blachowski, Karolina Brzozowska, Bartłomiej Dana, Magdalena Stefańska i Joanna Wróżyńska
2009-01-28 , aktualizacja: 02.02.2009 11:47
A A A Drukuj
1200 maturzystów zatańczyło wczoraj w samo południe miejskiego poloneza na ul. Piotrkowskiej. To najlepszy wynik od czterech lat, kiedy to po raz pierwszy "Gazeta" zaprosiła maturzystów do tańca na głównej ulicy Łodzi.

Fot. Tomasz Stańczak / AG
GALERIA ZDJĘĆ
DOKUMENTY
W piątek już kwadrans przed południem w pasażu Schillera zaczęli zbierać się maturzyści. Niektórzy trzymali w rękach balony, inni transparenty z nazwami szkół. Zanim ustawili się w szyk taneczny, obejrzeli kabaret w wykonaniu studentów Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Później wysłuchali słów prezydenta Jerzego Kropiwnickiego: - Niech ten polonez będzie dla Was niezapomnianym wydarzeniem i pewnikiem szczęścia na maturze. Nawet jeśli trochę deszcz kropi - mówił.

Równo o godzinie dwunastej ustawieni w szyk taneczny maturzyści ruszyli. "Raz, dwa, trzy; raz, dwa, trzy" - mruczeli niektórzy pod nosami. Inni podglądali idących z przodu zawodowców - tancerzy ludowych z Zespołu Pieśni i Tańca "Łódź".

Polonezem jak co roku dowodził Janusz Wielgosz, licencjonowany instruktor tańca z Łódzkiego Domu Kultury. W trakcie tańca informował maturzystów o zmianach w choreografii. - Proszę, ustawiamy się w czwórki, teraz w ósemki, szesnastki, na koniec dwójki - instruował.

Wielgosz tradycyjnie tańczył w stroju szlacheckim. W pierwszej parze towarzyszył Jolancie Chełmińskiej, wojewodzie łódzkiej. Obok nich kroczyli Barbara Piegdoń-Adamczyk, redaktorka naczelna łódzkiej "Gazety Wyborczej", i prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. Kilka metrów dalej - tegoroczni debiutanci - prorektorzy Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi: dr Ewa Ciesielska i dr Jacek Heda.

Maturalny korowód zajął ul. Piotrkowską od Tuwima aż do Nawrot. Maturzyści, jedni w kolorowych strojach, inni w garniturach, tradycyjnie dotykali nosa Tuwima zasiadającego na ławeczce przed budynkiem urzędu miasta. Wzbudzali zainteresowanie przechodniów i mieszkańców pobliskich kamienic.

Kilkunastominutowy taniec zakończył się pamiątkowymi zdjęciami i certyfikatami dla wszystkich tancerzy. Organizatorami imprezy byli "Gazeta Wyborcza" i Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi.





A tak nam się tańczyło...

Łukasz Kowalski z Zespołu Pieśni i Tańca "Łódź", maturzysta XXXIII LO w Łodzi: - Razem z moją partnerką Joasią prowadzimy poloneza. Na tę okazję oboje założyliśmy stroje szlacheckie, żeby poczuć się jak z epoki i pokazać, jak to mogło wyglądać kiedyś.

Krzysztof Banasiak, XLI LO w Łodzi: - Szkolną studniówkę mamy 8 lutego, więc ten polonez to dla nas próba generalna przed balem maturalnym. Wszyscy jesteśmy do niej bardzo dobrze przygotowani. Układ studniówkowy ćwiczyliśmy dwa miesiące. Oprócz poloneza uczyliśmy się też kroków do walca angielskiego. Nie czuję tremy.

Agnieszka Gołębiowska, III LO w Łodzi: - Mam czerwony płaszcz, ale innych studniówkowych atrybutów nie wzięłam.

Nie wydaje mi się, żeby tutaj było to aż tak ważne. Na miejskim polonezie tańczę rekreacyjnie - dla zdrowia.

Sara Kaczor, Ewelina Modalińska z XLI LO w Łodzi: - Każda klasa przyszła na poloneza z różami innego koloru. Chcieliśmy się jakoś wyróżnić. Widzieliśmy, że w ubiegłych latach maturzyści mieli kolorowe szaliki, balony, tabliczki z numerami szkół. My wzięliśmy róże. Inni żółte tulipany. W końcu do pięknych dziewczyn pasują piękne kwiaty

Justyna Kaźmierczak i Ewelina Błoch, taneczna para z XXVI LO w Łodzi: - Są różne sposoby na trzymanie w parze. Dla profesjonalistów - pan podtrzymuje swobodnie położoną dłoń damy. Jest też trzymanie lewą ręką. Wtedy prawa wyprostowana jest z tyłu partnerki. Ma chronić damę. Druga wersja jest dla tych zmęczonych. Ręce są splecione, mogą być nisko opuszczone.

Żeńska czwórka z XXXIV LO w Łodzi: - Z polonezem sobie na pewno poradzimy, bo tańczyłyśmy go ostatnio w niedzielę na naszej studniówce, czyli całkiem niedawno. A w jakich butach tańczymy na Piotrkowskiej? Oczywiście w wysokich, polonez tylko na obcasach! Gorzej z partnerami do tańca. Tak się złożyło, że do tańca ustawiłyśmy się w dwanaście dziewczyn, trzy piękne czwóreczki.

Maturzystki z XXXIII LO w Łodzi: - Na Piotrkowską przybiegłyśmy prosto z sali gimnastycznej w sportowych koszulkach na kurtkach. Nie są to takie zwykłe T-shirty, ale stroje sportowe z logo naszej szkoły. Ćwiczymy w nich zawsze na WF-ie i chciałyśmy przećwiczyć też poloneza. No i wyróżniamy się w tym tłumie!

Dominika Fabrykowska i Joanna Bartczak z XXX LO w Łodzi: - Tańczyłyśmy we dwie, bo chłopcy z naszej klasy stchórzyli i nie przyszli na Piotrkowską. Bawiłyśmy się świetnie i polonez nam całkiem dobrze wyszedł, chociaż od czasu do czasu trzeba było przyspieszyć kroku.

Bartłomiej Makrocki z XLVII LO w Łodzi: - Jak można tańczyć poloneza bez stroju galowego? Dla mnie to oczywiste. Taka jest tradycja, dlatego na miejskiego poloneza też przyszedłem w garniturze i krawacie. Nawet jeśli go nie widać, bo schowany pod kurtką, to i tak bardzo ważne dla ogólnego nastroju. Czuję się wtedy jak szlachcic. Czerwone majtki? Oczywiście, noszę je od studniówki (śmiech).

Magda Bogdańska z III LO: - Przyszłyśmy na ul. Piotrkowską prosto ze szkolnych zajęć. Nie miałyśmy czasu, by się przebrać. W planach były eleganckie ubrania, ale chłopcy nam odradzili. Sugerując, że możemy się przeziębić

Marta Marczak i Natalia Janicka z XXXIV LO w Łodzi: - Dostałyśmy certyfikaty udziału w polonezie. Zawisną nad biurkiem, na ścianie. Jak zaczniemy się teraz uczyć, to będziemy patrzeć, żeby się zmobilizować. Skoro mamy zagwarantowane już szczęście pozostaje tylko trochę się pouczyć.

Paweł L. Baniak, student Politechniki Łódzkiej, okazał się jednym z nielicznych uczestników poloneza już z maturą w kieszeni: - Za moich czasów licealnych nie było takich wspaniałych pomysłów. To świetna inicjatywa, do której postanowiłem się przyłączyć. Potraktowałem sprawę poważnie i założyłem garnitur oraz krawat. Gdy zaczął się polonez dołączyłem do znajomych z jednego z liceów.

Jan Wudkowski z III LO w Łodzi: - Ten polonez to symbol. Wyznacza granicę, do której kończą się wszystkie przyjemności, a zaczyna prawdziwa nauka. Po tym polonezie zaczynam na serio przygotowywać się do egzaminów. Polonez tak mi się spodobał, że za rok znów będę tańczyć. Nieważne, że z maturą.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów