Graffiti na kamienicach: logo sklepu lepsze niż ch.j?

Bartłomiej Dana
15.07.2010 , aktualizacja: 15.07.2010 21:34
A A A Drukuj
Wymalowana na elewacji kamienicy reklama sklepu ''Blud'' Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta Wymalowana na elewacji kamienicy reklama sklepu ''Blud''
Na elewacjach kilku miejskich kamienic pojawiło się logo sklepu Blud, oferującego młodzieżową odzieżą. Wymalowano je sprayem, bez wiedzy administratorów nieruchomości. Ale ci nielegalnej reklamy wcale nie zamierzają usuwać. - Lepszy Blud, niż ch.j - mówią
Wymalowana na elewacji kamienicy reklama sklepu ''Blud''
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Wymalowana na elewacji kamienicy reklama sklepu ''Blud''
SONDAŻ
Czy podoba Ci się logo sklepu ''Blud'' na elewacjach kamienic?

Tak
Nie

Graffiti na rogu ulic Zachodniej i Więckowskiego ma półtora metra wysokości. Czarny napis "Blud" wymalowano na białym tle drewnianych, zniszczonych drzwi kamienicy. Logo jest na tyle duże, że widać je z daleka, nawet jadąc szybko samochodem.

Jeszcze większe jest graffiti na elewacji kamienicy przy al. Kościuszki 22, od strony pasażu Rubinsteina. Ten rysunek ma co najmniej 2,5 metra wysokości. Charakterystyczny krój czcionki i płomyk umieszczony nad literą "B" kojarzy się jednoznacznie z szyldem sklepu "Blud", znajdującym się przy ul. Traugutta, oferującym młodzieżową odzież.

Katarzyna Wieczorek z Administracji Nieruchomości Axdajaka, zarządzająca kamienicą przy Kościuszki 22 zaprzecza, żeby wydawała jakiekolwiek pozwolenie na umieszczanie rysunku na ścianie. - Nie wiem ani kto go zrobił, ani co reklamuje - mówi.

Piotr Wołosz, właściciel sklepu "Blud" przyznaje, że wie, o które rysunki pytam. Widział je w kilku miejscach w Łodzi. Ale zaprzecza, żeby miał z graffiti cokolwiek wspólnego. - Jedyny rysunek, jaki do nas należy, został wykonany w porozumieniu z właścicielem kamienicy przy Traugutta, w czasie Imienin Romualda. Inne napisy - to nie my - mówi.

Trudno uwierzyć, skoro logo wygląda niemal identycznie co szyld sklepu. - Nie wydaje mi się. Tamte rysunki są brzydkie. Zresztą, my stosujemy inne formy promocji. Wspieramy imprezy artystyczne, muzyczne, sportowe. Kto mógł je zrobić? Nie wiem - odcina się Wołosz.

Innego zdania jest znany łódzki grafficiarz, który chce zachować anonimowość. - Chłopaki zafundowali sobie darmową kampanię reklamową - mówi. - To bardzo rozpowszechnione, również w innych miastach. Tak samo reklamował się Chrom Skateshop. Robotę zleca się grafficiarzom. Zrobienie strupa zajmuje dwie, trzy minuty i sklep jest widoczny na mieście - opowiada.

Co ciekawe, zarządcom nieruchomości wcale nie przeszkadza nielegalny napis. - Lepszy "Blud", niż ch.j - twierdzi Wieczorek. - Gdyby malowidło było obraźliwe, musielibyśmy je usunąć. Napis "Blud" nikogo nie obraża, więc nic nie musimy z nim robić.

Co do tego pewności nie ma Radosław Kluska, naczelnik dowodzenia straży miejskiej w Łodzi. - Z jednej strony mamy graffiti namalowane na murze najprawdopodobniej nielegalnie, wyglądające jak logo sklepu. Z drugiej - administratora, który nic o rysunku nie wie, ale graffiti mu nie przeszkadza. Jeśli napis nikogo nie obraża, zarządca nie musi go usuwać. Ale powinien to uzgodnić z autorem dzieła. A tutaj autora nie ma. Sprawa jest trudna i nietypowa. Rozpoczęliśmy dochodzenie - mówi.

Właściciele sklepu nie zamierzają usuwać graffiti. - Po co mielibyśmy to robić? Nie my je malowaliśmy, nie my je będziemy zamalowywać - twierdzi Wołosz.

bartlomiej.dana@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład