Wylecą ze szkoły za zdjęcia, na których się obejmują?

Marcin Markowski
30.03.2010 , aktualizacja: 30.03.2010 11:20
A A A Drukuj
fot. ANNA PAWLAK
Uczennice, które się obejmują pozując do zdjęć, manifestują swą orientację seksualną i zachowują niegodnie - uznała dyrekcja liceum i nakazała usunąć fotografie z internetu. Jeśli Ania z Mają tego nie zrobią, wylecą ze szkoły

fot. ANNA PAWLAK
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ania ma 17 lat, chodzi do IX LO w Łodzi. Pasjonuje się fotografią. - Mój brat fotografuje krajobrazy. Ja wolę ludzi, bo wyrażają emocje - mówi. Lubi tez pozować do zdjęć: - Wcielić się w jakąś rolę, pokazać inną twarz. Jak aktor.

Najlepsze zdjęcia umieszcza na swoim fotoblogu. Jest z nich dumna, chce się pochwalić.

Niedawno brat sprezentował jej profesjonalną lampę studyjną. Ania natychmiast urządziła sesję w herbaciarni, w której w weekendy zarabia na kieszonkowe. Pozowała razem z Mają, koleżanką ze szkoły. Zdjęcia robiła druga Ania, też z ich klasy. Fotografie z sesji wrzuciły na fotoblog.

Na początku marca obejrzały je szkolna pani pedagog, wychowawczyni i pielęgniarka. - Wezwały nas i zażądały, byśmy je usunęły. Dlaczego? Ponoć zachęcają do odchudzania, co grozi anoreksją - opowiadają dziewczyny.

Naradziły się i poszły do wicedyrektor szkoły Barbary Obrębskiej, by wyjaśnić sprawę. - Rozmowa trwała półtorej godziny. Właściwie wykład, bo trudno nam było dojść do głosu - relacjonuje Ania.

Wicedyrektorka do "propagowania odchudzania" dołożyła drugi zarzut. - Powiedziała, że manifestujemy na tych zdjęciach swoją orientację seksualną, a jako osoby niepełnoletnie i uczennice IX LO nie mamy do tego prawa - relacjonuje Ania.

Dyrektorka miała też powiedzieć dziewczynom, że łamią statut szkoły, który zobowiązuje uczniów do jej godnego reprezentowania. - Dlatego "zdjęcia z internetu mają zniknąć, a jeśli ich nie usuniemy, ona usunie nas ze szkoły" - usłyszały.

Są do siebie podobne. Wysokie i szczupłe. W szerokich i falbaniastych sukniach, jak Alicja z Krainy Czarów [nawiązujących do subkultury Lolit wyrażającej bunt wobec tradycyjnego wyglądu i roli nastolatki]. Ubierają się tak na co dzień, także do szkoły.

Uczą się dobrze. - Mają mnóstwo zainteresowań - Marta Konarzewska, ich polonistka i była wychowawczyni nie może się nachwalić. - Znają nie tylko lektury. Także prozę Edgara Allana Poe, Dostojewskiego, Jelinek. Kiedy mówię: "Potworne, jak u Kafki", rozumieją doskonale, bo "Proces" też już czytały.

"Co z tego, że jesteśmy niepełnoletnie, skoro nasi rodzice wiedzą o tych fotografiach i je akceptują? Na fotoblogu reprezentujemy tylko siebie, nie szkołę, bo nie ma nawet jej numeru. No i w końcu obejmując się nie robimy niczego złego" - zastanawiały się po wyjściu od wicedyrektorki. "Te zdjęcia to nasza prywatna sprawa" - uznały i ich nie usunęły.

Po kilku dniach Ania ponownie ląduje na dywaniku. Dyrekcja chce wiedzieć, dlaczego zdjęcia wciąż są na fotoblogu. Znów straszy konsekwencjami.

Ani skoczyło ciśnienie, rozbolał brzuch. Szkoła zadzwoniła po rodziców. Przyjechała mama i dużo od Ani starszy brat.

- Pani wicedyrektor powiedziała, że dziewczyny wyglądają na tych zdjęciach jak lalki, z których emanuje erotyzm - cytuje brat, pan Przemek. - A przecież to zdjęcia artystyczne! Kreacja! Ktoś dostrzeże na nich lesbijki, a ktoś inny coś innego. Jak z obrazami Picasso. Tłumaczyłem, ale nie docierało.

- Pani Obrębska powiedziała, że albo zdjęcia zostaną usunięte, albo mam porozmawiać z Anią o zmianie szkoły. Wyznaczyła nawet termin na po świętach - mówi pani Alicja, mama licealistki.

Ania: - Jestem rozdarta. Po ostatniej rozmowie w gabinecie u pani dyrektor najzwyczajniej w świecie się popłakałam. Chciałabym móc być sobą, jednocześnie nie będąc zmuszaną do rezygnacji ze szkoły. Bo jak to wszystko się ma do prawa do nauki? Do konstytucyjnej wolności? Nie chcę wylecieć ze szkoły, ale nie chcę też usuwać tych zdjęć, bo tym przyznam, że mają rację. A ewidentnie jej nie mają.

Wczoraj pokazałem zdjęcia z herbaciarni dyrektorowi IX LO Andrzejowi Kolasińskiemu i wicedyrektorce Barbarze Obrębskiej. Zapytałem, dlaczego kazali dziewczynom je usunąć. Odmówili komentarza.

- Na Naszej Klasie są tysiące zdjęć, na których uczniowie przytulają się do swoich ukochanych. W dodatku podają swoje nazwiska i numery szkół, ale nikomu to nie przeszkadza. Wie pan dlaczego? - pyta Marta Konarzewska, polonistka i była wychowawczyni Ani i Mai. - Gdy dziewczyna przytula się do chłopaka, wszystko jest ok. Manifestują uczucie, a nie orientację seksualną. Nikt nie ocenia. Nie zastanawia się, czy to godne. Nie każe usuwać zdjęć i nie grozi wyrzuceniem ze szkoły. Problem pojawia się wtedy, gdy dziewczyna obejmie dziewczynę lub chłopak chłopaka.

Konarzewska uważa, że ultimatum: "zdjęcia albo szkoła" Ania i Maja miały prawo odebrać jako przemoc, a takie zdarzenia świadczą o nietolerancji i homofobii. Wie, że naraża się dyrekcji, ale - jak twierdzi - "pozostając w zgodzie z własnym sumieniem, nie mogła odmówić uczennicom, które poprosiły ją o wsparcie w słusznej sprawie".

marcin.markowski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 792 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    408 głosów