Łódź przyjazna dzieciom i rodzicom

Joanna Blewąska, Anna Kołakowska
2008-06-16 , aktualizacja: 16.06.2008 13:00
A A A Drukuj
W Łodzi rodzi się coraz więcej dzieci. "Gazeta" chce sprawić, że maluchom i im rodzicom będzie się w mieście żyło przyjemniej.
Porodówki łódzkich szpitali wciąż pękają w szwach, a liczba nowo narodzonych łodzian systematycznie rośnie. W ubiegłym roku po raz pierwszy od lat liczba urodzeń w Łodzi przekroczyła 6 tysięcy. Ten rok zapowiada się jeszcze lepiej. - Dzieci jest więcej, bo w okresie płodnym są kobiety z wyżu demograficznego, czyli urodzone około roku 80. - mówi Stanisław Kaniewicz, rzecznik Urzędu Statystycznego w Łodzi. Dane potwierdzają jednak, że w Polsce dużo więcej dzieci rodzą kobiety, które ukończyły 35 lat. Można wnioskować, że częściej niż kilka lat temu decydujemy się na drugie dziecko.

Baby boom to fakt. Rodzin z małymi dziećmi będzie coraz więcej, dlatego "Gazeta" postanowiła się przyjrzeć, jak im się żyje w Łodzi. Wnioski są nie najlepsze. Poruszanie się z wózkiem po mieście to mordęga: nierówne chodniki, wysokie krawężniki, brak podjazdów przy przejściach podziemnych, wysokie stopnie w autobusach i tramwajach. W urzędach przeważnie brak specjalnych pokoi, gdzie można komfortowo i bezstresowo przewinąć, czy nakarmić dziecko. Restauracji, w których małe dziecko jest mile widziane, jest niewiele, a oferta zajęć edukacyjnych i rozrywek dla dwulatków dopiero powstaje.

Na wzrost urodzeń najszybciej zareagował biznes. Dobre lata szykują się dla sklepów z ubrankami i zabawkami. - Rynek produktów dla niemowlaków rośnie bardzo szybko, nawet o kilkanaście procent rocznie - potwierdza Przemysław Skory, rzecznik sieci Tesco. - Wzrost sprzedaży niektórych produktów, na przykład obiadków w słoiczkach, przekracza aż 20 procent. Zdaniem ekspertów, to świadczy o wzroście zamożności Polaków. Nie gotują, tylko kupują gotowe jedzenie. - To prawdopodobnie także dowód na to, że coraz więcej mam po urodzeniu dziecka wraca do pracy i na przyrządzanie nie maja czasu - uważa Zdzisław Betner, psycholog.

Większość sieci hipermarketów już kilka lat temu przewidywała baby boom. - To dlatego utworzyliśmy działy dla młodych mam - tłumaczy Skory. W jednym miejscu można kupić nie tylko pieluszki, kremy czy oliwki, ale także grzechotki, soki i jedzenie dla najmłodszych.Większość sklepów wprowadziła także wózki, w których, po rozłożeniu siedzenia, można wozić dzieci. - W każdym hipermarkecie są też takie, którymi można przewozić niemowlęta - mówi Skory.

Wzorem przystępności dla rodzin z małymi dziećmi może być Manufaktura. Jak tłumaczy rzeczniczka centrum Joanna Delbar, kompleks tworzyli nastawieni prorodzinnie Francuzi i zaprojektowali go jako miejsce dla rodzin.Twórcy Manufaktury pomyśleli o potrzebach rodziców z dziećmi w różnym wieku. Dla najmłodszych są pokoje, w których można malca przewinąć, nakarmić i podgrzać jedzenie, wypożyczalnia spacerówek, a nawet specjalnie przystosowane toalety.

- Kiedy zobaczyłam plany Manufaktury, żałowałam, że mój syn jest już tak duży i nie będziemy mogli z tego wszystkiego korzystać - mówi Joanna Delbar. - Cieszyłam się, że wreszcie ktoś dostrzegł tę grupę - rodziców z małymi dziećmi. Do tej pory byli skazani głównie na siedzenie w domu, bo każde publiczne pojawienie się z maluchem wywoływało nieprzyjazne spojrzenia czy złośliwe komentarze.

Ale Manufaktura jest wyjątkiem. W większości miejsc publicznych nie ma specjalnych pokoi dla matki z dzieckiem, brak kącików zabaw. Tak jest na przykład w magistracie i jego delegaturach. - Nie przychodzi do nas tak dużo matek z małymi dziećmi, aby była potrzeba stworzenia specjalnego pomieszczenia - mówi Marzena Korosteńska, zastępca rzecznika łódzkiego magistratu. - Ale zawsze w każdym naszym budynku urzędnicy, czy strażnicy miejscy wskażą miejsce, gdzie mama może spokojnie nakarmić czy przewinąć malucha.

Marzy nam się, aby Łódź stała się bardziej przyjazna dzieciom i ich rodzicom. Nie chcemy, aby jedynymi miejscami, gdzie myśli się o potrzebach rodzin, były hipermarkety i centra handlowe. Dlatego przez najbliższe miesiące będziemy pokazywać miejsca, które mogą być wzorem do naśladowania i te, które nie sprzyjają rodzinom z małymi dziećmi. Będziemy pukać do urzędników i namawiać ich na zmiany. Zamierzamy opisać pomysły z innych miast, które chętnie przenieślibyśmy do Łodzi.

Czekamy na Wasze sygnały. Gdzie miło i przyjaźnie spędziliście czas ze swoim maluchem, a gdzie potraktowano was jak intruzów? Jakie miejsce chcielibyście polecieć innym rodzicom, a jakie odradzacie? Czego Wam brakuje w Łodzi, a co podpatrzyliście zagranicą?

anna.kolakowska@lodz.agora.pl

joanna.blewaska@lodz.agora.pl



Liczba dzieci urodzonych w Łodzi

2004 rok - 5790



2005- 5851
2006- 5916
2007- 6008
Pół wieku temu Europejka rodziła średnio 2,5 dziecka. Dziś wskaźnik też wynosi 1,5. Łódź (podobnie jak i inne miasta w Polsce) nie spełnia tzw. warunku zastępowalności. By liczba ludzi nie zmniejszała się, każda dwuosobowa rodzina powinna zostawić po sobie 2,15 dziecka. Tymczasem w Polsce w ostatnich latach dominował model rodziny trzyosobowej.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład