Szkocka niezależna: tradycyjna whisky z wyspy Arran

Jacek Krywko
19.01.2012 , aktualizacja: 19.01.2012 16:57
A A A Drukuj
Prezentacja i degustacja Arran Whisky Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Prezentacja i degustacja Arran Whisky
W klubie Paparazzi w Manufakturze można było skosztować whisky z wyspy Arran leżącej przy południowo-zachodnim wybrzeżu Szkocji. Destylarnia powstała tam zaledwie 16 lat temu, ale już dorobiła się znanych wielbicieli, jak książę William czy szkocki aktor Ewan McGregor
Prezentacja i degustacja Arran Whisky
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Prezentacja i degustacja Arran Whisky
Prezentacja i degustacja Arran Whisky
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Prezentacja i degustacja Arran Whisky
Degustację zorganizowała łódzka firma PINOT, która zajmuje się dystrybucją arrana na Polskę. Oprócz samego kosztowania, na imprezę miał przylecieć przedstawiciel destylarni, żeby opowiedzieć o jej historii oraz tajnikach smaku i produkcji szkockiej whisky. Przedstawiciel zamiast rodowitym Szkotem w kilcie okazał się... sympatyczną blondynką z Bydgoszczy.

Jacek Krywko: Nieczęsto widzi się młode Polki działające w tradycyjnym szkockim biznesie. W jaki sposób trafiła pani do destylarni na wyspie Arran?

Paulina Kwiatkowska: Wyjechałam do Szkocji siedem lat temu na studia. Arran to często odwiedzane miejsce turystyczne w tym kraju. To Szkocja w pigułce. Na bardzo małym obszarze można zobaczyć pola, góry i klify. Interesowała mnie wspinaczka. Wzięłam kilka lekcji, doszłam do wniosku, że doskonale umiem już wszystko, co trzeba, i postanowiłam wspiąć się na jedną z tamtejszych skał. Kilka godzin później ściągali mnie z tej skały śmigłowcem. Byłam w telewizji, byłam w gazetach, więc już od samego początku wszyscy mieli okazję mnie poznać. Potem usłyszałam, że tamtejsza destylarnia poszukuje kogoś ze znajomością języków do pracy w marketingu, zgłosiłam się i mnie przyjęli.

Czym wasza whisky różni się od innych? Na rynku jest mnóstwo bardziej znanych marek.

- Przede wszystkim tym, że jesteśmy destylarnią niezależną, a takich zostało dziś w Szkocji tylko kilkanaście. Nie stoi za nami żaden wielki koncern, który mówiłby, jaką whisky mamy robić, i płacił za reklamy w telewizji. Dlatego możemy oddać w naszych produktach szczególny charakter tej wyspy. Nasza whisky jest delikatna, trochę owocowa i waniliowa, da się w niej wyczuć nutę torfu, nieco cynamonu. Poza tym koncerny stosują przed butelkowaniem tzw. zimną filtrację. Chodzi o to, że w tradycyjnej whisky znajduje się wiele tłuszczy i olejów. Kiedy wrzuci się do niej lód, mętnieje. Lód do whisky wrzucają głównie Amerykanie i jak trafią na taki produkt, dochodzą do wniosku, że coś z nim nie tak. Dlatego przed butelkowaniem schładza się szkocką do odpowiedniej temperatury, żeby tłuszcze i oleje zbiły się w niewielkie krople. Potem usuwa się je, przepuszczając przez odpowiednie sito. Dzięki temu whisky wygląda i smakuje tak samo, obojętnie z lodem czy bez. Tylko że te tłuszcze i oleje tworzą cały niepowtarzalny bukiet smaku, więc my tego nie robimy. Trzymamy się tradycji i jesteśmy za to doceniani. Swoją własną beczkę ma u nas książę William, który jest wielkim miłośnikiem whisky. Podobną miał też Ewan McGregor, ale oddał ją na aukcję charytatywną...

Wasza whisky mu nie smakowała?

- Smakowała. Chodziło bardziej o problemy z alkoholem...

Whisky z Arran można w Łodzi kupić w sklepach przy Trugutta 5 i Piotrkowskiej 183/187 oraz niektórych innych dobrych sklepach z alkoholem. Ceny zaczynają się od 69 złotych i dochodzą do ponad 300 w zależności od wieku i rodzaju.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład