Przywiozłaś z wakacji torebkę z aligatora? Masz kłopot
2010-05-20
, aktualizacja: 20.05.2010 20:43
Czy przywieziona z wakacji torebka jest zrobiona z chronionego aligatora? Jak rozpoznać, czy kameleon w sklepie zoologicznym pochodzi z przemytu? Tego przez dwa dni uczą się łódzcy celnicy, policjanci i pogranicznicy
ZOBACZ TAKŻE
- Spalą Hello Kitty? Jest nadzieja, że może jednak nie (08-09-10, 21:51)
- Porwał i uwięził szefową. Chciał 400 tys. zł okupu (24-05-10, 14:01)
- Kaucja za byłego urzędnika. Podejrzany za oszustwo (21-05-10, 20:02)
- Jak obezwładnić napastnika? Policja wyszkoli kobiety (20-05-10, 15:52)
- Gucci, Prada, Dior: podróbki za 400 tys. na targowisku (19-05-10, 12:28)
- Ogromny pająk ptasznik siedział pod prokuraturą (11-05-10, 16:03)
- Gdzie kupić zlewki alkoholu automat do gry? U celników (25-04-10, 09:00)
- Nielegalna rozlewnia w magazynie podrabianych zabawek (22-04-10, 19:06)
Ginące gatunki roślin i zwierząt są chronione tzw. konwencją waszyngtońską, którą Polska podpisała w 1990 r. Na liście jest ponad 30 tysięcy objętych ochroną gatunków fauny i flory. Za nielegalny obrót żywymi lub martwymi zwierzętami i roślinami, ich częściami bądź wyrobami z nich grozi nawet pięć lat więzienia.
- W zeszłym roku ujawniliśmy ponad 250 prób przemytu i zatrzymaliśmy kilkadziesiąt tysięcy objętych ochroną okazów - mówił Rafał Tusiński z Departamentu Polityki Celnej Ministerstwa Finansów.
Okazy z zagrożonych wyginięciem gatunków najczęściej trafiają do Polski jako pamiątki z egzotycznych podróży. - Zbliża się sezon urlopowy, a wtedy dochodzi do największej liczby prób przemytu - mówi Anna Ludkowska z łódzkiej Izby Celnej. - Zorganizowaliśmy szkolenie, aby się do tego przygotować.
Wczoraj specjaliści z ministerstwa finansów mówili o przepisach i gatunkach objętych ochroną. Dziś zaplanowano warsztaty, podczas których doświadczeniami podzielą się m.in. celnicy pracujący na Okęciu. Tam funkcjonariusze przejmują najwięcej nielegalnych okazów.
Celnicy najczęściej odbierają podróżnym fragmenty rafy koralowej, muszle, wyroby z kości słoniowej, spreparowane węże, skorpiony czy motyle w ozdobnych gablotach lub butelkach; torebki, portfele, paski do zegarków ze skór węży czy krokodyli.
- To pamiątki, które kupuje się w sklepach lub na straganach, gdzie nikt nie informuje, że pochodzą z nielegalnego źródła - mówi Ludkowska. - Turyści, nieświadomi tego, że przywiezienie takich rzeczy jest karane, zamiast miłych wspomnień z urlopu mogą mieć kłopoty.
Zdarzają się też próby przemytu na większą skalę. Przemytnicy przewożą zwierzęta upchane w kartonowych pudełkach, workach, termosach, wciśnięte do plastikowych butelek, skrytek w bagażach. - Takie przypadki są rzadsze, ale wtedy zatrzymujemy jednorazowo znacznie więcej chronionych okazów - mówi Rafał Tusiński.
Wyroby z gatunków zagrożonych wyginięciem trafiają do Polski nie tylko jako pamiątki z podróży. Celnicy znajdują je czasem w sklepach zoologicznych. Podczas jednej z kontroli w łódzkich supermarketach zoologicznych znaleziono kameleony, legwany, papugi i żółwie, które mogły pochodzić z przemytu.
Z chronionych zwierząt robi się także wiele specyfików dalekowschodniej medycyny. Na targach medycyny naturalnej łódzcy celnicy zarekwirowali plastry, które miały pomagać w leczeniu stłuczeń, obrzęków i uśmierzać ból. A - jak wynikało z etykiety - w ich skład wchodziły sproszkowane kości tygrysa, który także jest objęty ochroną gatunkową.
- W zeszłym roku ujawniliśmy ponad 250 prób przemytu i zatrzymaliśmy kilkadziesiąt tysięcy objętych ochroną okazów - mówił Rafał Tusiński z Departamentu Polityki Celnej Ministerstwa Finansów.
Okazy z zagrożonych wyginięciem gatunków najczęściej trafiają do Polski jako pamiątki z egzotycznych podróży. - Zbliża się sezon urlopowy, a wtedy dochodzi do największej liczby prób przemytu - mówi Anna Ludkowska z łódzkiej Izby Celnej. - Zorganizowaliśmy szkolenie, aby się do tego przygotować.
Wczoraj specjaliści z ministerstwa finansów mówili o przepisach i gatunkach objętych ochroną. Dziś zaplanowano warsztaty, podczas których doświadczeniami podzielą się m.in. celnicy pracujący na Okęciu. Tam funkcjonariusze przejmują najwięcej nielegalnych okazów.
Celnicy najczęściej odbierają podróżnym fragmenty rafy koralowej, muszle, wyroby z kości słoniowej, spreparowane węże, skorpiony czy motyle w ozdobnych gablotach lub butelkach; torebki, portfele, paski do zegarków ze skór węży czy krokodyli.
- To pamiątki, które kupuje się w sklepach lub na straganach, gdzie nikt nie informuje, że pochodzą z nielegalnego źródła - mówi Ludkowska. - Turyści, nieświadomi tego, że przywiezienie takich rzeczy jest karane, zamiast miłych wspomnień z urlopu mogą mieć kłopoty.
Zdarzają się też próby przemytu na większą skalę. Przemytnicy przewożą zwierzęta upchane w kartonowych pudełkach, workach, termosach, wciśnięte do plastikowych butelek, skrytek w bagażach. - Takie przypadki są rzadsze, ale wtedy zatrzymujemy jednorazowo znacznie więcej chronionych okazów - mówi Rafał Tusiński.
Wyroby z gatunków zagrożonych wyginięciem trafiają do Polski nie tylko jako pamiątki z podróży. Celnicy znajdują je czasem w sklepach zoologicznych. Podczas jednej z kontroli w łódzkich supermarketach zoologicznych znaleziono kameleony, legwany, papugi i żółwie, które mogły pochodzić z przemytu.
Z chronionych zwierząt robi się także wiele specyfików dalekowschodniej medycyny. Na targach medycyny naturalnej łódzcy celnicy zarekwirowali plastry, które miały pomagać w leczeniu stłuczeń, obrzęków i uśmierzać ból. A - jak wynikało z etykiety - w ich skład wchodziły sproszkowane kości tygrysa, który także jest objęty ochroną gatunkową.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




więcej zdjęć