Zróbmy sobie parking na placu Dąbrowskiego! Za 16 mln
24.04.2010
, aktualizacja: 23.04.2010 20:43
Generał Henryk Dąbrowski ma w Łodzi plac odnowiony w zeszłym roku za 16 milionów złotych. Teraz może mieć parking swojego imienia, bo władze miasta chcą wpuścić na plac samochody
ZOBACZ TAKŻE
- Remont na Kilińskiego - kolejne utrudnienia w centrum (04-05-10, 18:36)
- Skrzyżowanie autostrad powstanie później niż planowano (04-05-10, 08:00)
- Nie zdążą z budową A1. Na Euro 2012 przez korki w Łodzi (23-04-10, 08:30)
- Kierowcy parkują w pasażu Schillera. Czy to dozwolone? (21-04-10, 20:06)
- Zamiast kultowego murku - podziemny parking na 300 aut (06-09-10, 11:11)
- Plac Dąbrowskiego jest pusty. Czego nam na nim brakuje? (20-05-10, 21:07)
- Korzystali z parkomatu w sobotę, kwitek na poniedziałek (14-05-10, 20:08)
- Radni spierali się o nazwę placu w centrum Łodzi (12-05-10, 15:00)
- Chaos na kolei. Wyjechał pociąg do stolicy, stoi Kraków (04-05-10, 09:38)
- Nowe ozdoby na łódzkich rondach: piłka, herb i samolot (27-04-10, 10:00)
- Zobacz Cię czeka w poniedziałek na łódzkich drogach (26-04-10, 08:00)
- Tną połączenia, ale przynajmniej pytają mieszkańców (28-04-10, 08:00)
- Łódzkie MPK kupi nowe tramwaje. Pomoże Unia Europejska (27-04-10, 13:05)
SONDAŻ
Plac Dąbrowskiego to tętniąca życiem przestrzeń miejska. Tu trafiamy w drodze do Teatru Wielkiego, sądu okręgowego, kilku wydziałów Uniwersytetu Łódzkiego czy kilkunastu pubów. W ubiegłym roku - przed ważnymi miejskimi uroczystościami - plac doczekał się remontu, na który miasto wydało 16 mln zł. Dziś jest tu granitowa posadzka podświetlona falującymi liniami, są kwietniki, nowoczesne latarnie i ławki. No i tańcząca w rytm muzyki fontanna.
Dzięki modernizacji plac odzyskał nie tylko reprezentacyjny wygląd, lecz także pierwotną funkcję - znowu stał się miejscem spotkań. Bezpiecznym i niekomercyjnym. Wieczorne seanse z muzyką i wodą mieniącą się barwami przyciągały w sezonie setki ludzi. Niestety, plac znowu zmienia się w parking, za który służył przed remontem. Porzucającym tam auta kierowcom nic nie grozi, a władze miasta są, tradycyjnie, bezsilne.
Sposobem na anarchię, ma być jej usankcjonowanie. - Dopóki jest to droga wewnętrzna, strażnicy miejscy nie mogą wlepić mandatu. Widzę dwa rozwiązania tego problemu. Albo zupełnie zamkniemy plac dla samochodów (zmieniając wcześniej status tego miejsca w drogę publiczną), albo postawimy parkomaty. Ta druga opcja wydaje mi się lepsza - oznajmił na czwartkowej konferencji Dariusz Joński, wiceprezydent odpowiedzialny za drogi w mieście.
Miejsc parkingowych w okolicy pl. Dąbrowskiego brakuje. W tej chwili jest ich 27, a samych pracowników sądu jest ponad 800. - Pamiętajmy, że sąd obsługuje nie tylko mieszkańców Łodzi, lecz także regionu. Oni nie mają wyboru, tramwajem nie przyjadą. Gdzieś muszą zostawić auto. Jeśli ktoś jedzie na sprawę spadkową np. z Opoczna, to kierowca liczy się z tym, że zapłaci 100 zł kary za to, że zaparkował w niedozwolonym miejscu, żeby tylko zdążyć na rozprawę. Częstokroć te sprawy dotyczą znacznych kwot, przy których mandat nie ma znaczenia - mówił Joński.
Po deklaracji wiceprezydenta na forach internetowych zawrzało. Oficjalnie protestuje już Grupa Pewnych Osób: "Proponowane przez Pana rozwiązanie (...) nie dość, że sankcjonuje bezprawie, to jeszcze oznacza zakwestionowanie sensu przebudowy placu. (...) Podjęcie takiej decyzji będzie de facto oznaczało zmarnowanie niebagatelnej kwoty kilkunastu milionów złotych wydanej na renowację placu" - piszą w liście do Jońskiego.
Wpuszczenie samochodów na reprezentacyjny plac w innych częściach Europy jest nie do pomyślenia. - Nie znam miast, które w taki sposób realizowało politykę miejską. Władze raczej starają się ograniczać ruch samochodowy. Sprawnym transportem zbiorowym przyciągają ludzi do śródmieść, a drogimi parkingami i pasami jedynie dla autobusów wyrzucają auta poza centrum - mówi dr Mariusz Sokołowicz z Instytutu Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego.
Alternatywą dla samochodów na placu ma być budowa podziemnego parkingu na tyłach Teatru Wielkiego przy skrzyżowaniu ul. Sterlinga z Jaracza. - Szukamy inwestora, który podjąłby się takiej inwestycji. Jeśli udałoby się stworzyć parking, usuniemy parkomaty z placu - tłumaczył Joński, tak jakby decyzja o ich ustawieniu była już podjęta.
Marzenie o wielopoziomowych parkingach w Łodzi ma prawie tyle lat co III Rzeczpospolita. Urzędnicy wytypowali nawet 10 działek, w których mogłyby powstać. Gmina sama parkingów budować nie może, bo nie zezwala na to prawo. Musi znaleźć inwestora. Do tej pory nie udało się jednak znaleźć chętnego, bo się to nie opłaca. Postawienie auta przy krawężniku w centrum jest zwyczajnie za tanie. W każdym z dużych Polskich miast godzina parkowania kosztuje 3 zł - to maksymalna stawka dopuszczona ustawą. W Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, a od wczoraj też we Wrocławiu, możliwie najkosztowniejsze są też dwie kolejne godziny: druga za 3,6 zł, a trzecia za 4,3 zł.
Łódź jest w tej grupie wyjątkiem. U nas pół godziny postoju w centrum kosztuje 1 zł, a każda godzina 2 zł.
Dzięki modernizacji plac odzyskał nie tylko reprezentacyjny wygląd, lecz także pierwotną funkcję - znowu stał się miejscem spotkań. Bezpiecznym i niekomercyjnym. Wieczorne seanse z muzyką i wodą mieniącą się barwami przyciągały w sezonie setki ludzi. Niestety, plac znowu zmienia się w parking, za który służył przed remontem. Porzucającym tam auta kierowcom nic nie grozi, a władze miasta są, tradycyjnie, bezsilne.
Sposobem na anarchię, ma być jej usankcjonowanie. - Dopóki jest to droga wewnętrzna, strażnicy miejscy nie mogą wlepić mandatu. Widzę dwa rozwiązania tego problemu. Albo zupełnie zamkniemy plac dla samochodów (zmieniając wcześniej status tego miejsca w drogę publiczną), albo postawimy parkomaty. Ta druga opcja wydaje mi się lepsza - oznajmił na czwartkowej konferencji Dariusz Joński, wiceprezydent odpowiedzialny za drogi w mieście.
Miejsc parkingowych w okolicy pl. Dąbrowskiego brakuje. W tej chwili jest ich 27, a samych pracowników sądu jest ponad 800. - Pamiętajmy, że sąd obsługuje nie tylko mieszkańców Łodzi, lecz także regionu. Oni nie mają wyboru, tramwajem nie przyjadą. Gdzieś muszą zostawić auto. Jeśli ktoś jedzie na sprawę spadkową np. z Opoczna, to kierowca liczy się z tym, że zapłaci 100 zł kary za to, że zaparkował w niedozwolonym miejscu, żeby tylko zdążyć na rozprawę. Częstokroć te sprawy dotyczą znacznych kwot, przy których mandat nie ma znaczenia - mówił Joński.
Po deklaracji wiceprezydenta na forach internetowych zawrzało. Oficjalnie protestuje już Grupa Pewnych Osób: "Proponowane przez Pana rozwiązanie (...) nie dość, że sankcjonuje bezprawie, to jeszcze oznacza zakwestionowanie sensu przebudowy placu. (...) Podjęcie takiej decyzji będzie de facto oznaczało zmarnowanie niebagatelnej kwoty kilkunastu milionów złotych wydanej na renowację placu" - piszą w liście do Jońskiego.
Wpuszczenie samochodów na reprezentacyjny plac w innych częściach Europy jest nie do pomyślenia. - Nie znam miast, które w taki sposób realizowało politykę miejską. Władze raczej starają się ograniczać ruch samochodowy. Sprawnym transportem zbiorowym przyciągają ludzi do śródmieść, a drogimi parkingami i pasami jedynie dla autobusów wyrzucają auta poza centrum - mówi dr Mariusz Sokołowicz z Instytutu Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego.
Alternatywą dla samochodów na placu ma być budowa podziemnego parkingu na tyłach Teatru Wielkiego przy skrzyżowaniu ul. Sterlinga z Jaracza. - Szukamy inwestora, który podjąłby się takiej inwestycji. Jeśli udałoby się stworzyć parking, usuniemy parkomaty z placu - tłumaczył Joński, tak jakby decyzja o ich ustawieniu była już podjęta.
Marzenie o wielopoziomowych parkingach w Łodzi ma prawie tyle lat co III Rzeczpospolita. Urzędnicy wytypowali nawet 10 działek, w których mogłyby powstać. Gmina sama parkingów budować nie może, bo nie zezwala na to prawo. Musi znaleźć inwestora. Do tej pory nie udało się jednak znaleźć chętnego, bo się to nie opłaca. Postawienie auta przy krawężniku w centrum jest zwyczajnie za tanie. W każdym z dużych Polskich miast godzina parkowania kosztuje 3 zł - to maksymalna stawka dopuszczona ustawą. W Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, a od wczoraj też we Wrocławiu, możliwie najkosztowniejsze są też dwie kolejne godziny: druga za 3,6 zł, a trzecia za 4,3 zł.
Łódź jest w tej grupie wyjątkiem. U nas pół godziny postoju w centrum kosztuje 1 zł, a każda godzina 2 zł.
- 292 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Zróbmy sobie parking na placu Dąbrowskiego! Za ...
menton
24.04.10, 16:24
Miałem ochotę poprzeć Jońskiego w nadchodzących wyborach, w których zapewne wystartuje, ale tak żenujących decyzji w sprawach transportu za który odpowiada chyba jeszcze nie było nigdy... »
-
Zróbmy sobie parking na placu Dąbrowskiego! Za ...
dolphincafe
24.04.10, 18:36
Czyli w Łodzi wszystko po staremu. Nawet jak już coś ładnego jest, to i takzaraz się to zmarnuje. Często jestem w okolicach Pl. Dąbrowskiego i żalpatrzeć, jak coraz więcej samochodów panoszy»
-
Jak GPO robi nagonkę na Jońskiego to już po nim
diogenespies
25.04.10, 08:14
i po pomyśle parkingu! Nic tylko postawić stojaki na rowery i Grupa będzie zadowolona! Może władza będzie na tyle odważna, że zrówna z ziemią cipę z wodotryskiem, której roczne »






więcej zdjęć