Ojcowie miasta: Zaczęło się od kowala

Joanna Podolska
01.08.2008 , aktualizacja: 18.08.2008 15:59
A A A Drukuj
Na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej są groby przemysłowców, którzy tworzyli Łódź, m.in. Fryderyka Wilhelma Schweikerta, założyciela jednego z fabrykanckich rodów. Na pomniku widnieje medalion z wizerunkiem przemysłowca i napis w języku polskim, choć niegdyś był niemiecki.
Fryderyk Wilhelm Schweikert, protoplasta łódzkiej linii fabrykantów
Fryderyk Wilhelm Schweikert, protoplasta łódzkiej linii fabrykantów


Fabryki Łodzi: Schweikertowie przy ul. Wólczańskiej



Początki, czyli Jan Jakub

Schweikertowie przybyli na polskie ziemie już w 1800 r. i osiedli w Starowej Górze. Pochodzili z Wirtembergii. Jan Jakub był kowalem, dopiero jego syn Fryderyk Wilhelm (urodzony w 1837 r.) postanowił zostać tkaczem. Rzemiosła nauczył się w Pabianicach. W 1865 r. już ze swoją rodziną - żoną Amalią Hampel i synami - ruszył do Łodzi, by spróbować szczęścia w prężnie rozwijającym się mieście. Pierwszą tkalnię założył przy ul. Piotrkowskiej 147. Zatrudniał tam dziewięć osób. Dziesięć lat później uruchomił kolejną manufakturę przy ul. Głównej. Miał tam już trzy razy więcej robotników. Produkował głównie wełniane chusty i koce, a gotowe produkty wysyłał do Rosji. Z czasem przestało mu to wystarczać. Zresztą do interesu stopniowo przystępowali jego synowie: Oskar, Robert i Ludwik.

W 1890 r. Schweikertowie kupili ziemię przy ul. Wólczańskiej 215, pomiędzy działkami należącymi do innych przedsiębiorców - Richterów i rodziny La Motte. Tam postawili potężną wielofunkcyjną fabrykę. W jednym długim budynku (do dziś istnieje) były przędzalnia, tkalnia ręczna i mechaniczna oraz wykańczalnia. To prężne przedsiębiorstwo w 1899 r. przekształcone zostało w Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Wełnianych Fryderyka Wilhelma Schweikerta. Kapitał zakładowy - 1 mln rubli. Protoplasta łódzkiej linii fabrykantów zachował 98 proc. akcji. Umarł w 1902 r. Jego następcą został Robert Teodor, urodzony w 1865 r. To on został dyrektorem fabryki i prezesem zarządu towarzystwa akcyjnego. Jego brat Oskar był wiceprezesem i dyrektorem technicznym fabryki. Studiował nauki chemiczne w Zurychu. Trzeci z braci - Ludwik, też był związany z fabryką, ale niewiele o nim wiadomo. Zresztą do tej pory o Schweikertach stosunkowo mało pisano.

Robert, czyli milioner

Pod koniec XIX w. siedziba przedsiębiorstwa mieściła się w okazałej kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 147, której właścicielami byli Robert i jego żona Emma z rodziny Bennichów. Budynek powstał według projektu Piotra Brukalskiego. Były tam eleganckie mieszkania, hurtownia i sklep fabryczny (kamienica zdecydowanie powinna zostać wyremontowana). Robert szybko piął się po stopniach kariery i dołączył do grona najbogatszych łódzkich przedsiębiorców. Nie wystarczał mu rodzinny biznes. Wraz z Emilem Eisertem kupił fabrykę wstążek i koronek Rudolfa Kellera przy ul. Gdańskiej 47, która świetnie prosperowała. Miał też udziały w innych łódzkich przedsiębiorstwach, choćby odlewni Johna czy fabryce wełny teścia - Karola Benicha. W końcu wybudował luksusową rezydencję, która w Łodzi nie miała sobie równych. Stanęła tuż przed I wojną światową. To jedyny tego typu pałac w scenerii łódzkiej, połączony ze wspaniałym ogrodem. O innym mieszkalnym budynku Schweikertów przy ul. Wólczańskiej 213 pisaliśmy wczoraj.

Firma wspaniale się rozwijała. Schweikertoweie dokupywali kolejne działki, stawiali następne budynki. W 1909 r. w kompleksie przy ul. Wólczańskiej zatrudniali ponad tysiąc osób. Wzorem innych fabrykantów finansowali szkoły dla dzieci robotników i łóżka szpitalne. Angażowali się także w działalność na rzecz wsparcia łódzkich Niemców. Byli współtwórcami Towarzystwa Pomocy Niemieckim Obywatelom Łodzi, doprowadzili do powstania gimnazjum niemieckiego), a także wybudowania pięknego gmachu przy dzisiejszej al. Kościuszki 65 (teraz budynek wydziału filologicznego UŁ, w którym uczą się m.in. poloniści). Warto jednak zaznaczyć, że w czasie I wojny światowej Schweikertowie nie podpisali "memoriału Niemców łódzkich" postulującego przyłączenie trzech guberni, w tym piotrkowskiej, w którym znajdowała się Łódź - do Niemiec. Na wojnie zginął najmłodszy z braci - Ludwik.

Ucieczka z maszynami

W okresie międzywojennym firma nadal funkcjonowała jako przedsiębiorstwo rodzinne, ale I wojna światowa i kryzys gospodarczy przyniosły rodzinie - tak jak niemal wszystkim łódzkim fabrykantom - potężne straty. Zatrudnienie spadło do 300 osób. Schweikertowie zaczęli produkować obuwie gumowe, śniegowce, płaszcze gumowe, z czasem zmienili nawet nazwę na Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Wełnianych i Gumowych F.W. Schweikerta. Tuż przed 1939 r. byli znowu wiodącym przedsiębiorstwem w Łodzi. Już bez Roberta, który zmarł w 1931 r. Po wkroczeniu Niemców Schweikertowie podpisali volkslistę i nadal kierowali swoją fabryką: było to już trzecie pokolenie, czyli wnukowie Fryderyka Wilhelma - Georg, Kurt i Ludwik. Produkowali obuwie i sukna mundurowe dla Wehrmachtu. Tuż przed wkroczeniem wojsk radzieckich zdołali wywieźć na teren Austrii część maszyn i wyjechali z Łodzi na zawsze. Ponoć uruchomili fabrykę w Wiedniu. Czy tak było, nie wiadomo. Jak pisze Leszek Skrzydło, Główna Komisja do spraw Upaństwowienia zwracała się do ambasady brytyjskiej o pomoc w odzyskaniu "wywiezionych bezprawnie urządzeń", ale nie wiadomo, jakie były wyniki tych starań. Na miejscu fabryki Schweikertów powstały Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Ludwika Waryńskiego - późniejszy Lodex (część terenu zajmował Stomil). Teraz cały ten teren należy do Politechniki Łódzkiej.

Pointa

Na Cmentarzu Starym przy ul. Ogrodowej są dwa rodzinne grobowce: Fryderyka Wilhelma i jego żony Amalii oraz piękny rodzinny grobowiec z czerwonego marmuru Roberta Schweikerta. Politechnika Łódzka użytkująca budynki po Schweikertach od kilku lat o nie dba - co roku1 listopada składa tam kwiaty, zamierza je też odnowić. Pamięć o fabrykantach zachowano również, fundując tablice dedykowane zarówno Fryderykowi Wilhelmowi, jak i Robertowi. I choć ktoś może zarzucić (a takie zarzuty słyszałam nieraz), że przecież Schweikertowie nie czuli się Polakami, to jednak Łódź coś im zawdzięcza. Bez wątpienia należą do ojców miasta, o których warto pamiętać.

Jeśli ktoś ma informacje na temat rodziny Schweikertów i ich potomków, prosimy o listy z dopiskiem "Fabrykanci": "Gazeta Wyborcza", ul. Sienkiewicza 72, 90-318 Łódź, lub e-mail: joanna.podolska@lodz.agora.pl

Korzystałam z książki Leszka Skrzydły, Rody fabrykanckie II, Oficyna Bibliofilów, 2000

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład