Ojcowie miasta: Eisertowie

Joanna Podolska
25.07.2008 , aktualizacja: 18.08.2008 15:39
A A A Drukuj
Eisertowie mieli w Łodzi kilka fabryk, wybudowali skromny, ale elegancki pałac przy ul. Piotrkowskiej i willę przy ul. Gdańskiej, oddali łódzkiemu Muzeum Sztuki wspaniałą kolekcję malarstwa. Jednak praktycznie zostali w Łodzi zupełnie zapomniani.

Fabryki Łodzi: Była kiedyś Norbelana



Historia Eisertów bliźniaczo przypomina dzieje innych fabrykanckich rodzin budujących Łódź. Eisertowie przybyli na ziemie polskie w 1826 r. z Saksonii. Johann Gottlob Eisert pochodził z Budziszyna i był tkaczem. Miał już powyżej czterdziestki, gdy postanowił szukać lepszego życia. Przyjechał z żoną, dwiema córkami i synem najpierw do Pabianic, a w 1828 r. przenieśli się do sąsiedniej Łodzi. Przy ul. Piotrkowskiej 135 postawił drewniany dom, w którym uruchomił warsztat tkacki. Jego syn - Johan Karl Gottlob (też urodzony w Saksonii w 1819 r.) - kontynuował pracę ojca. Dopiero jego syn - już urodzony w Łodzi w 1845 r. Karl Eisert - zbudował na tyłach domu ręczną tkalnię wyrobów bawełnianych. Było to możliwe dzięki posagowi wniesionemu przez żonę, Christinę Paulinę Guse. Fabryka świetnie zaczęła prosperować i w dwie dekady rodzina awansowała w hierarchii łódzkich przemysłowców. A dowodem tego było postawienie w 1886 r. luksusowej rezydencji. Murowany dom mieszkalny miał formę eleganckiego pałacyku nawiązującego stylem do renesansowych włoskich budynków. Była to rodzinna siedziba aż do końca II wojny światowej. Dziś w budynku urzęduje Wojewódzki Sąd Administracyjny. Natomiast nie ma nawet śladu po dawnej fabryce, która stała z tyłu i została wyburzona.

Karl Eisert miał czworo dzieci: Karola Rajmunda, Emila, Olgę i Martę. Po śmierci ojca w 1890 r. troje z nich zarządzało fabryką. Marta została spłacona przez rodzeństwo, stając się m.in. współwłaścicielką manufaktury Gampe i Alprecht przy ul. Żeromskiego 199 (fabryka znana w czasach PRL jako Maltex została w te wakacje zburzona, w jej miejscu ma powstać nowoczesna fabryka biznesu). Olga zmarła w 1907 r. Bracia Eisertowie najpierw kontynuowali wspólne interesy, ale potem zajęli się samodzielną działalnością. Od 1906 r. rodzinne przedsiębiorstwo prowadził tylko Karol Rajmund.

Karol Rajmund Eisert (rocznik 1865) otrzymał średnie wykształcenie techniczne. W 1894 r. dobrze się ożenił, bo z Marią Heleną Geyer, która wniosła w posagu niebagatelną kwotę 40 tys. rubli. Choć małżeństwo trwało krótko, bo tylko cztery lata, ten posag pomógł Eisertowi kupić fabrykę Izydora Lewina Barego przy ul. Karola 19 (dziś Żwirki). Z czasem znacznie ją rozbudował, kupując też sąsiednie działki. Była to późniejsza Norbelana wyburzona w 2005 r., o której pisaliśmy wczoraj. Karol od 1906 r. samodzielnie prowadził fabrykę ojca, ale stopniowo przeprowadzał ją na ul. Karola, miał też udziały w wielu innych przedsiębiorstwach w Łodzi, Pabianicach i Konstantynowie. Był również właścicielem kilku majątków: Gospodarz, Rydzyny i Dłutów. Inwestował też w Europie, miał na przykład udziały w jugosłowiańskich firmach, a w latach 30. przejął 80 proc. akcji firmy Bacon-Export Gniezno, która zajmowała się przetwórstwem i eksportem przetworów mięsnych i płodów rolnych. Ciekawe jest, że w 1904 r. wartość osobistego majątku Karola Eiserta szacowano na 900 tys. rubli, a w 1914 r. - na 2,5 mln!

Karol Rajmund był aktywnym działaczem społecznym, współzałożycielem szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych w Kochanówce, ufundował szkołę powszechną w Dłutowie, finansował dom sióstr zakonnych Diakonis w Łodzi. W 1909 r. został mianowany honorowym radcą miejskim na miejsce zmarłego Ignacego Poznańskiego. Był także konsulem honorowym Królestwa Danii w Łodzi. Powszechnie znaną w Łodzi, a także poza jej granicami pasją Eiserta było gromadzenie dzieł sztuki. Miał w swojej kolekcji wybitne obrazy, głównie dawnego malarstwa obcego, m.in. prace van Dycka. Ale też dzieła artystów polskich, m.in. obraz Jana Matejki "Alchemik Sędziwój i król Zygmunt III". W testamencie swoją kolekcję zapisał powstającemu w Łodzi Muzeum Sztuki. Z wdzięczności za dar miasto zamówiło ponoć u Konstantego Mackiewicza portret ofiarodawcy.

Fabrykant zmarł w 1938 r. i jest pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Łodzi przy ul. Ogrodowej. Z drugą żoną Marią Małgorzatą Feder miał syna Harrego. Z trzecią żoną Ellen Christensen, która była Dunką, miał dwóch synów: Torbena i Pawła. Po śmierci ojca Harry został prezesem zarządu. Po trzyletniej przerwie w pierwszych latach wojny od 1942 r. rodzinne przedsiębiorstwo prowadził Harry, pomagał mu Torben i Paweł. Zatrudniano ponoć 1300 osób, a produkcja szła na cele wojenne. Wszyscy trzej bracia wyjechali z Łodzi po wojnie, Torben do Monachium, Harry do Salzburga, Paweł ponoć zmarł w Jeleniej Górze.

Emil Eisert w 1907 r. kupił fabrykę koronek i wstążek od Rudolfa Kellera przy ul. Długiej 47 (dziś Gdańska) i prowadził ją wspólnie z Ludwikiem Schweikertem. W willi, która stoi tuż przy fabryce i wciąż czeka na remont, mieszkał do końca życia. Podobnie jak brat był działaczem społecznym. Zmarł 24 września 1939 r. i też pochowany jest na Starym Cmentarzu. Jego potomkowie żyją jeszcze w Warszawie. Fabryka przy ul. Gdańskiej została po wojnie przekształcona w Zakłady Przemysłu Pasmanteryjnego im. Lenartowskiego, późniejsza Lenora. Dziś w starych halach są nowoczesne biura. Ale o tej fabryce jeszcze napiszemy.

Korzystałam z książki Leszka Skrzydły "Rody fabrykanckie", materiałów Centralnego Muzeum Włókiennictwa i Biura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Może ktośz Państwa zna losy rodziny Eisertów? Prosimy o listy z dopiskiem "Fabrykanci": "Gazeta Wyborcza", ul. Sienkiewicza 72, 90-318 Łódź, lub e-mail: joanna.podolska@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos