Mieszkańcy Łódzkiego nie chcą magazynów CO2 pod ziemią

Joanna Blewąska
15.06.2010 , aktualizacja: 14.06.2010 21:01
A A A Drukuj
- Bo to gazowa bomba - mówią i protestują przeciwko magazynowaniu w Łódzkiem dwutlenku węgla. Ministerstwo Środowiska zapewnia: jeśli mieszkańcy nie zmienią zdania, inwestycji nie będzie. Gmina jednak sporo straci. Bo za przechowywanie CO2 będą niemałe pieniądze.
Kopalnia węgla brunatnego i elektrownia Bełchatów
Kopalnia węgla brunatnego i elektrownia Bełchatów
Unia Europejska musi zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Pomóc ma nowatorska technologia wychwytywania CO2 i magazynowania go pod ziemią. Elektrownia Bełchatów dostała 180 mln euro z unijnych funduszy na wdrożenie pilotażowego projektu. Stworzy pierwszą na świecie "łapalnię" CO2 ze spalin. Dwutlenek zostanie sprężony, zmieni się w ciecz. Rurociągami popłynie do magazynów - znajdujących się kilometr pod ziemią zbiorników ze słoną wodą. Takie naturalne magazyny solankowe ciągną się od Tuszyna do Lutomierska, są też w rejonie Tomaszowa Mazowieckiego. - Dla łodzian będzie to oznaczać mieszkanie na gazowej bombie - uważają mieszkańcy Jadwinina za Pabianicami (mniej więcej w połowie drogi między Tuszynem a Lutomierskiem).

To tam rozpoczęły się pierwsze badania szczelności magazynów. Wykonuje je Geofizyka Toruń, której sprzęt robi odwierty do głębokich solanek. - Będziemy protestować - mówią mieszkańcy. Jadwinin obwieszony jest transparentami z hasłami "Stop CO2".

Na badania część mieszkańców się zgodziła. Udostępnili oni Geofizyce swe działki. Dziś chcą porozumienia zerwać tłumacząc, że nie wiedzieli, jaki jest cel badań. Boją się jednak wysokich odszkodowań.

Gmina pomóc im nie może. Do prowadzenia badań jej zgoda nie była bowiem potrzebna. Przedsiębiorca ma obowiązek zgłosić wójtowi czy burmistrzowi "chęć przystąpienia do robót geologicznych", ale zgodę musi wydać jedynie właściciel nieruchomości, na której spółka chce kopać.

Inaczej będzie z docelowym, wielkim projektem wtłaczania dwutlenku pod ziemię. Ministerstwo Środowiska uspokaja, że bez zgody mieszkańców i samorządowców, magazynów nie stworzy.

- Jako jeden z podstawowych warunków udzielenia koncesji, przyjęto obowiązek uzgodnienia tego zamiaru z władzami samorządowymi - informuje Ministerstwo Środowiska. - W przypadku negatywnego stanowiska, udzielenie koncesji jest niemożliwe.

A władze gminy są przeciwne. - Jestem głosem mieszkańców, a oni magazynów nie chcą - mówi Henryk Gajda, wójt gminy Pabianice.

Przeciw opowiedzieli się radni gminy na sesji. Wspólnie wystosowali list do Ministra Środowiska. Piszą w nim, że nie chcą narażać mieszkańców na bycie królikiem doświadczalnym i testowanie nowych w województwie nie znanych technologii. - Mogę poczekać na wyniki badań szczelność struktur geologicznych. Ale jeśli naukowcy, eksperci będą mieć choćby najmniejsze wątpliwości, to będę inwestycji przeciwny - zapowiada wójt.

Ministerstwo Środowiska zapewnia, że i jemu na bezpieczeństwie zależy. Dlatego po badaniach ruchów i szczelności ziemi, wybudowane będą tzw. obiekty o małej skali. Dopiero ich testy mają określić bezpieczeństwo i problemy wiążące się z zastosowaniem technologii. Od wyników zależeć będzie wdrożenie projektu na wielką skalę.

Ministerstwo przekonuje, że gmina nie ma więc nic do stracenia. A sporo może zyskać. - Wzrost zatrudnienia w takich branżach jak górnictwo, geologia, energetyka, budownictwo, przemysł metalurgiczny, chemiczny, transport, technologie IT, badania naukowe i edukacja - wylicza Ministerstwo Środowiska. Będą też pieniądze: 60 proc. opłat za eksploatowanie ziemi trafi do budżetu gminy (pozostałe 40 proc. zasili Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej). Ile to będzie? Dziś trudno oszacować. - Ale taka inwestycja to ożywienie dla regionu - twierdzi ministerstwo i uważa, że może być jak z elektrowniami atomowymi. Kiedyś nie chciane... - A dziś w Polsce widzimy rywalizację o ich lokalizacje - słyszymy w MŚ.

Na razie łatwiej oszacować korzyści z powstania właśnie elektrowni. Duże opracowanie na ten temat przygotowali eksperci Money.pl. Ich zdaniem, elektrownia zatrudni 2 tysiąca pracowników. Raczej nie z regionu, tylko przyjezdnych specjalistów. Ich płace będą wysokie i to rzeczywiście pobudzi region. "Pensje w energetyce jądrowej są wyższe niż w energetyce tradycyjnej, a te należą do najwyższych w gospodarce. Dla porównania, płace w przedsiębiorstwach wynoszą średnio 3,3 tysiąca złotych, a w energetyce 4,8 tys. zł" - czytamy w raporcie.

Miejscowi będą wykonywać usługi przy budowie bloku. "W fińskim Olkiluoto zatrudnionych zostało półtora tysiąca firm i cztery tysiące osób. Natomiast francuska siłownia we Flammanville co roku u miejscowych dostawców składa zamówienia na około 40 mln euro" - pisze Money.pl.

- Rozważamy te korzyści - mówi Marcin Wojtczak, mieszkaniec Pabianic. W przypadku magazynu CO2 nie spodziewamy się jednak tylu miejsc pracy. Wtłoczą, zapomną, a my do końca życia będziemy mieszkać na bombie.

joanna.blewaska@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 41 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • To jest dwutlenek węgla... to raczej nieszkodliwy cobolt 15.06.10, 09:21

    gaz dla człowieka... jeżeli pijecie wodę sodową to spożywacie go również w dużej ilości.... ja pierdziele co za lud»

  • Ostrzeżenie dotyczące CO2!!! kiryloszomber 15.06.10, 09:38

    Drodzy mieszkańcy, macie równie groźna bombę gazową w płucach!!! Permanentnieprzy sobie, niestety, więc strzeżcie się, bo napnie się jeden z drugim zabardzo, CO2 eksploduje (jak to CO2) i »

  • Idiotyczny pomysł stoik_dn 15.06.10, 11:55

    cała idea ucieczki od problemu CO2 przypomina mi pogawędki o komunistycznych pomysłach: zbudujmy hutę bo brakuje stali na elektrownie no a po hucie elektrownie która ja zasili itd... »