Ratują tylko sześć psów miesięcznie. Ani jednego więcej

Bartłomiej Dana
03.03.2010 , aktualizacja: 03.03.2010 20:28
A A A Drukuj
Straż miejska w Zgierzu ratuje bezpańskie psy szwędające się po mieście. Ale nie wszystkie. Tylko... sześć w miesiącu. Bo na odbiór dokładnie tylu zwierząt - i tylko tylu - opiewa umowa podpisana ze schroniskiem w Pabianicach
Ten zagubiony psiak przywieziony wczoraj przez zgierskich strażników do schroniska w Pabianicach miał szczęście w nieszczęściu. Zmieścił się w limicie psów, które mogą liczyć na pomoc. Gdyby był siódmy w tym miesiącu. Nie miałby na to szans
Ten zagubiony psiak przywieziony wczoraj przez zgierskich strażników do schroniska w Pabianicach miał szczęście w nieszczęściu. Zmieścił się w limicie psów, które mogą liczyć na pomoc. Gdyby był siódmy w tym miesiącu. Nie miałby na to szans
Takie wyjaśnienie usłyszeli państwo Krzemieniowie, gdy któryś raz z rzędu próbowali zainteresować strażników miejskich błąkającym się po mieście bezdomnym zwierzęciem.

Pod koniec lutego na jednej ze stacji benzynowych mąż pani Anny Rusek-Krzemień, mieszkanki Zgierza, wracając z pracy, znalazł zziębniętego sznaucera. Jak się później okazało, była to jedna z wielu nocy, jakie zwierzę spędziło na mrozie. Weterynarz, który je badał, ocenił, że kolejnej sznaucer mógł nie przeżyć.

Pies nie wyglądał na chorego. Nie był też agresywny. Był jednak skrajnie wycieńczony. Pracownicy stacji paliw nakarmili go i ułożyli na wycieraczce przy kaloryferze, gdzie miał ciepło.

Rusek-Krzemień: - Po powrocie męża do domu poinformowaliśmy o psie straż miejską w Zgierzu. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam, że strażnicy chętnie pomogą, ale... dopiero za miesiąc. Bo miesięczny limit wywozu sześciu psów do schroniska w Pabianicach, z którym Zgierz ma podpisaną umowę, został wyczerpany.

Po powrocie na stację państwo Krzemieniowie dowiedzieli się, że jej pracownicy również dzwonili do straży miejskiej z prośbą o interwencję. I także zostali odprawieni z kwitkiem.

Dariusz Bereżewski, komendant straży miejskiej w Zgierzu, potwierdza: - Możemy wyłapywać tylko sześć psów w miesiącu. Ale to nie my podpisywaliśmy taką umowę ze schroniskiem, lecz magistrat. My jesteśmy jedynie jej wykonawcami.

Bereżewski doskonale wie, że umowa na sześć psów to za mało. Opowiada, że styczniowy limit na psy wyczerpał się już siódmego dnia miesiąca. W lutym - 11. - Teraz jest marzec, a my już odwieźliśmy do schroniska pięć psów - wylicza.

Przekonuje, że gdyby to od niego zależało, limit zostałby zwiększony nawet do 10 zwierząt. Tyle by wystarczyło. Ale schronisko nie chce się na tyle zgodzić.

Andrzej Luboński, kierownik schroniska: - Nasza placówka jest mała. Na przyjęcie większej liczby psów nie możemy sobie pozwolić.

Dochodzi więc do kuriozalnych sytuacji. Niektóre psy muszą czekać na miejsce w schronisku w kolejce nawet kilkanaście dni.

- Wtedy o pomoc w przechowaniu złapanego psa prosimy osoby prywatne. Jeśli ktoś ma dom z ogródkiem, to najczęściej się zgadza. Oczywiście jeżeli pies nie jest agresywny lub chory. W przeciwnym razie zwierzę zostaje u lekarza weterynarii na 14-dniowej obserwacji - mówi komendant. - Pół biedy, jeśli złapiemy jednego psa. Ale co zrobić, kiedy - tak jak w lutym - znajdziemy na przystanku trzy szczeniaki? Od razu wykorzystujemy pół limitu. Na szczęście czasami znajduje się właściciel psa. Wtedy schodzimy na "minus jeden".

Podobnie było ze sznaucerem ze stacji. Państwo Krzemieniowie tej samej nocy zadzwonili do zgierskiej Fundacji MEDOR, która odebrała psa. Sznaucerka przebadał lekarz, znaleziono mu kąt do spania. Następnego dnia po zwierzę zgłosił się jego właściciel. Pozostaje pytanie: co z innymi nadprogramowymi psami złapanymi przez zgierskich strażników, dla których miejsca nie wystarczyło? I dlaczego zgierscy urzędnicy nie szukają pomocy w innych schroniskach? - Już dwa razy rozpisywaliśmy przetarg na odbiór psów ze Zgierza - mówi Dorota Jankiewicz ze zgierskiego magistratu. - Dwa razy bez skutku. Chcieliśmy rozpisać trzeci przetarg, ale postanowiliśmy zastosować środki doraźne. Od teraz za każdego psa ponad limit, którego wyłapie straż miejska, będziemy płacić schronisku ekstra. To nie jest najlepsze wyjście, bo zarezerwowanie jednego miejsca w schronisku kosztuje 250 zł miesięcznie plus 5 zł dziennie na wyżywienie, ale w tej sytuacji to jedyne wyjście.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów