Ojcowie miasta: Richterowie

Joanna Podolska
25.07.2008 , aktualizacja: 25.07.2008 16:12
A A A Drukuj
Jeśli Scheiblera i Grohmana nazywamy królami łódzkiego przemysłu, Richterów można by nazwać książętami. Nie stworzyli potężnego fabrycznego przemysłu, ale za to zostawili Łodzi kilka wartościowych obiektów. Niestety, o samej rodzinie wiadomo bardzo mało. Nie ma nawet zbyt wielu rodzinnych fotografii.

Fot. Małgorzata Kujawka / AG Fot. Małgorzata Kujawka / AG

Fabryki Łodzi: Richterowie



Wszystko zaczęło się w Czeskiej Lipie, niewielkim miasteczku leżącym dziś blisko granicy Polski i Niemiec, na początku XIX w. w cesarstwie austriackim, a może w wiosce leżącej tuż obok. Stamtąd przybyli pierwsi czescy osadnicy, wśród nich Józef Richter. Historia Richterów jest dość skomplikowana, bo w każdym pokoleniu był jeden Józef i historycy, a raczej popularyzatorzy, często mieszali te postaci. Ten pierwszy, który przyjechał do Łodzi w 1825 r., był tkaczem. W porównaniu z wieloma innymi osadnikami przybywającymi wówczas do Polski nie był protestantem, ale katolikiem. To faktycznie on zapoczątkował łódzki etap w dziejach rodu, ale dopiero jego syn, zresztą również Józef, urodzony w 1818 r. w Czechach, kupił w 1841 r. działkę przy ówczesnej ul. Placowej 17 (dziś ul. Skorupki) i rozpoczął tam ręczną produkcję tkanin. Obok wybudował parterowy dom. Jego manufaktura tkacka wyrobów wełnianych bardzo dobrze się rozwijała, ale nie zaspokoiło to apetytu młodego przemysłowca. Swoją fabryczkę, w której zatrudniał już 30 osób, zostawił pod opieką ojca, a sam z żoną - Joanną Sieber -wyjechał na kilka lat do Rosji. Tam w 1849 r. przyszedł na świat jego pierworodny syn - Zygmunt. Po powrocie rozbudował zakład, ulokował w nim mechaniczne krosna, a z czasem maszyny parowe. W szybkim czasie w fabryce zaczął zatrudniać 200 robotników, aw latach 80. - ponad 400.

Józef Richter aktywnie uczestniczył w życiu społecznym Łodzi. W latach 1856-1861 był działaczem Zgromadzenia Majstrów Tkackich w Łodzi. Zakładał Towarzystwo Wzajemnego Kredytu Łódzkich Przedsiębiorców. Był współzałożycielem i członkiem zarządu Banku Handlowego w Łodzi. W1886 r. wycofał się z zarządu fabryki, wrócił w rodzinne strony i tam jest pochowany. Zmarł w 1898 r. Miał trzy córki (Juliannę, Lidię iFranciszkę) i czterech synów, najmłodszy Karol zmarł młodo.

Najstarszy Zygmunt ukończył łódzką szkołę rzemieślniczą i odbył praktyki wCzechach. W1875r. kupił działki ciągnące się od dzisiejszej ul. Skorupki do ul. Radwańskiej iwkrótce założył przy pomocy ojca własną fabrykę: przędzalnię i apreturę wełny i kolejne budynki. Zresztą był najaktywniejszy z braci. W sąsiedztwie jego fabryki przy dzisiejszej ul. Stefanowskiego stanęła skromna willa, gdzie zamieszkał z rodziną. Potem wybudował kolejną już bardzo elegancką rezydencję przy ul. Wólczańskiej 199. Zygmunt ożenił się z córką bogatego kupca Aleksandra Kleista, Emilią Matyldą i mieli troje dzieci: Gustawa, Alfreda iHelenę. Zmarł w1921r. Jego następcą był Alfred (ur. 1897 r.).

Zygmunt i Alfred, podobnie jak Józef Richter, aktywnie włączali się wżycie miasta, Zygmunt był m.in. wiceprezesem Związku Przemysłowców miasta Łodzi. Jego bracia zadowolili się posiadaniem iprowadzeniem fabryki przejętej po ojcu. Dyrektorem był Józef (1860- 1926), ożeniony z Pauliną Biedermannówną, która wniosła mu spory posag. To za te pieniądze postawili willę na działce odkupionej od ojca. Willa należała do Richterów do 1936 r., potem została sprzedana Helmutowi Biedermannowi, który mieszkał tu niemal do końca wojny. Ostatnią właścicielką zrodziny Richterów była Gertruda Paula, nosząca już wówczas nazwisko Ramisch.

Reinhold (1855-1930) był współwłaścicielem fabryki i zastępcą Józefa. Ożenił się zMatyldą, zktórą miał pięcioro dzieci. Na sąsiedniej działce wybudowali drugą przepiękną willę, cacuszko architektury, dziś rektorat PŁ. Jedna z jego córek - Jadwiga -wyszła za mąż za Karola Wilhelma Scheiblera, wnuka najpotężniejszego łódzkiego przemysłowca. To ona mieszkała w bajkowej willi przy ul. Skorupki do II wojny światowej. Mieli troje dzieci: bliźnięta Mirę i Karola Ericha Hubertusa (ur. 1919) i Barbarę Ksenię (ur. 1922). Już w 1922 r. rodzinna fabryka Richterów przekształciła się w Zakłady Przemysłu Włókienniczego Józef Richter w Łodzi. I choć pewnie chodziło o dziadka Józefa, ta nazwa oddawała pamięć kolejnym pokoleniom fabrykantów z Czeskiej Lipy. Eitingonowie odkupili część fabryk Richterów wlatach 30. XX w. Już wtedy część rodziny wyjechała z Polski do Niemiec, Anglii i Stanów Zjednoczonych. W czasie wojny reszta rodziny powoli wywoziła swój majątek, m.in. do Bawarii. Jadwiga z dziećmi wyjechała do Niemiec tuż przed wkroczeniem Armii Radzieckiej do Łodzi. W1953 r. wyemigrowali do Sao Paulo. Potomkowie łódzkich Richterów mieszkają gdzieś w świecie - w Brazylii, USA, Niemczech, niewiele onich wiadomo. Ponoć jacyś krewni żyją jeszcze w Warszawie. Ci, którzy umierali w Łodzi, zostali pochowani na Starym Cmentarzu katolickim przy ul. Ogrodowej, tam można odnaleźć ich groby.

Przy pisaniu artykułu korzystałam z książki Leszka Skrzydły "Rody fabrykanckie II", Oficyna Bibliofilów 2000 i publikacji Juliana Baranowskiego o Richterach w "Polskim Słowniku Biograficznym."

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład