Miejskie hospicjum powstanie jeszcze w tym roku
04.07.2011
, aktualizacja: 04.07.2011 19:40
Placówka może powstać jeszcze w tym roku. UMŁ prowadzi rozmowy z organizacją, która miałaby poprowadzić hospicjum
ZOBACZ TAKŻE
- Akcja Gajusza. Cegiełka na hospicjum zamiast kwiatów (15-09-11, 07:58)
- W łódzkich szpitalach nie ma miejsc dla umierających (02-07-11, 08:00)
- Szpital prywatny, a za leczenie nie zapłacisz [ZDJĘCIA] (29-06-11, 07:00)
- Szpital im. Korczaka wraca w wielkim stylu (28-06-11, 08:00)
- Nie ma na leki, prąd, jedzenie. Szpital im. Jordana pada (24-06-11, 19:44)
- Biznesmen wyręczył państwo i kupił szpitalowi laser (08-06-11, 18:27)
- Pompują gaz w żyłę. Bo tak jest tanio i bezpiecznie (02-09-11, 09:00)
Opieka paliatywna nie jest mocną stroną łódzkiej służby zdrowia. Mamy najwyższy spośród dużych miast odsetek ludzi po sześćdziesiątce. Dużo częściej niż w innych miastach chorujemy i umieramy na nowotwory złośliwe. Za to brakuje w Łodzi stacjonarnego hospicjum dla dorosłych (placówka opiekująca się nieuleczalnie chorymi w ostatniej fazie choroby). Od kilku dni na całą aglomerację jest tylko 16 łóżek w oddziale opieki paliatywnej - europejska norma to 80 miejsc na milion mieszkańców.
Władze miejskie wiedzą o tym i chcą problem jak najszybciej rozwiązać. Najpierw trzeba było zdecydować, gdzie tworzyć placówkę, która zajmie się opieka paliatywną. W magistracie od dawna planowano przekształcenie w hospicjum Szpitala im. Jordana. Ale ostatnio rozważano także umieszczenie go w budynku 41. LO przy ul. Pojezierskiej. To jedna ze szkół, którą magistrat przeznaczył do likwidacji.
- Wystarczyłby drobny remont i jesienią można przyjąć pierwszych pacjentów - mówi dr Aleksandra Ciałkowska-Rysz, szefowa stowarzyszenia Hospicjum Łódzkie i konsultant krajowy ds. medycyny paliatywnej. Po protestach w obronie szkół władze miejskie zdecydowały, że uczniowie 41. LO pozostaną przy ul. Pojezierskiej do końca przyszłego roku szkolnego.
Odkładanie sprawy o kolejny rok to dramat dla wielu chorych i ich rodzin. Zaszkodziłoby to samemu hospicjum. Jak tłumaczy dr Ciałkowska-Rysz, placówka mogłaby na kilka lat pozostać bez pieniędzy. - NFZ jesienią tego roku urządza konkurs. Umowy będą zawarte na trzy lata. Jeśli hospicjum do niego nie przystąpi, może zostać bez kontraktu do 2015 roku - ostrzega.
Dlatego najbardziej sensowną alternatywą pozostaje przekształcanie Jordana. Wieceprezydent Agnieszka Nowak, zajmująca się ochroną zdrowia, ogłosiła, że hospicjum powstanie właśnie tam. UMŁ prowadzi już rozmowy ze stowarzyszeniem Hospicjum Łódzkie, któremu chciałby przekazać budynek.
Dr Maciej Prochowski, szef miejskiego wydziału zdrowia, zdradza, że chciałby szpital zamieniać w hospicjum po kawałku. - Na początek moglibyśmy oddać część oddziału chirurgicznego albo ginekologicznego - mówi. - To operacja, którą można przeprowadzić w kilka tygodni. Dzięki niej hospicjum mogłoby przyjąć pierwszych pacjentów jesienią i powalczyć o pieniądze NFZ-etu.
Prochowski tłumaczy, że takie rozwiązanie nie będzie równoznaczne z zamykaniem oddziałów działających przy ul. Przyrodniczej, bo łóżka można by stopniowo przenosić do Szpitala im. Jonschera.
Na razie nie wiadomo, na jakiej zasadzie budynek miałby zostać przekazany organizacji, która poprowadzi hospicjum. Bardzo prawdopodobne, że magistrat i stowarzyszenie założą spółkę. Wkładem UMŁ byłaby nieruchomość. Remontem musiałby się zająć partner gminy.
Władze miejskie wiedzą o tym i chcą problem jak najszybciej rozwiązać. Najpierw trzeba było zdecydować, gdzie tworzyć placówkę, która zajmie się opieka paliatywną. W magistracie od dawna planowano przekształcenie w hospicjum Szpitala im. Jordana. Ale ostatnio rozważano także umieszczenie go w budynku 41. LO przy ul. Pojezierskiej. To jedna ze szkół, którą magistrat przeznaczył do likwidacji.
- Wystarczyłby drobny remont i jesienią można przyjąć pierwszych pacjentów - mówi dr Aleksandra Ciałkowska-Rysz, szefowa stowarzyszenia Hospicjum Łódzkie i konsultant krajowy ds. medycyny paliatywnej. Po protestach w obronie szkół władze miejskie zdecydowały, że uczniowie 41. LO pozostaną przy ul. Pojezierskiej do końca przyszłego roku szkolnego.
Odkładanie sprawy o kolejny rok to dramat dla wielu chorych i ich rodzin. Zaszkodziłoby to samemu hospicjum. Jak tłumaczy dr Ciałkowska-Rysz, placówka mogłaby na kilka lat pozostać bez pieniędzy. - NFZ jesienią tego roku urządza konkurs. Umowy będą zawarte na trzy lata. Jeśli hospicjum do niego nie przystąpi, może zostać bez kontraktu do 2015 roku - ostrzega.
Dlatego najbardziej sensowną alternatywą pozostaje przekształcanie Jordana. Wieceprezydent Agnieszka Nowak, zajmująca się ochroną zdrowia, ogłosiła, że hospicjum powstanie właśnie tam. UMŁ prowadzi już rozmowy ze stowarzyszeniem Hospicjum Łódzkie, któremu chciałby przekazać budynek.
Dr Maciej Prochowski, szef miejskiego wydziału zdrowia, zdradza, że chciałby szpital zamieniać w hospicjum po kawałku. - Na początek moglibyśmy oddać część oddziału chirurgicznego albo ginekologicznego - mówi. - To operacja, którą można przeprowadzić w kilka tygodni. Dzięki niej hospicjum mogłoby przyjąć pierwszych pacjentów jesienią i powalczyć o pieniądze NFZ-etu.
Prochowski tłumaczy, że takie rozwiązanie nie będzie równoznaczne z zamykaniem oddziałów działających przy ul. Przyrodniczej, bo łóżka można by stopniowo przenosić do Szpitala im. Jonschera.
Na razie nie wiadomo, na jakiej zasadzie budynek miałby zostać przekazany organizacji, która poprowadzi hospicjum. Bardzo prawdopodobne, że magistrat i stowarzyszenie założą spółkę. Wkładem UMŁ byłaby nieruchomość. Remontem musiałby się zająć partner gminy.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów





więcej zdjęć