Z sądu: przekładali części, wyłudzali odszkodowania
06.06.2011
, aktualizacja: 06.06.2011 07:54
Trzech łodzian przekładało uszkodzone części z jednego motocykla do drugiego, aby oszukiwać ubezpieczycieli - twierdzi prokuratura. Śledczy wyliczyli, że w ten sposób mężczyźni wyłudzili ponad 168 tys. zł jako odszkodowania komunikacyjne
ZOBACZ TAKŻE
- Radcowie mają dziś święto. Poradzą łodzianom za darmo (06-07-11, 08:04)
- ABW zatrzymało sześć osób. Wyłudzili dotację z UE? (28-06-11, 16:59)
- Sposób na ratowanie firmy? Wyłudzić dwa miliony zł... (28-06-11, 15:13)
- Byli szefowie Inkubatora stanęli przed łódzkim sądem (06-06-11, 19:37)
- 26 przemytników narkotyków stanie przed sądem w Łodzi (01-06-11, 11:28)
- Pseudokibic zatrzymany przez sąd za ciężkie pobicie (27-05-11, 12:16)
- Z sądu: proces byłego szefa MPO Grzegorza K. odroczony (24-05-11, 10:54)
- Z Sądu: wójt Kleszczowa aresztowana. Będzie komisarz (19-05-11, 17:23)
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do łódzkiego Sądu Okręgowego. Oskarżeni będą odpowiadać z wolnej stopy i nie przyznają się do winy.
Prokuratura ustaliła grupę osób, która wymyśliła patent na oszustwa komunikacyjne. Mieli kilka motocykli marki Yamaha i wymieniali się uszkodzonymi częściami do nich (owiewki, zbiornik paliwa, błotniki, wahacze itd.). Montowali je w kolejnych pojazdach, uczestniczyli w kolizjach i zgłaszali szkody w firmach ubezpieczeniowych, które zamierzali likwidować z polisy OC sprawcy. Żądali odszkodowania nie tylko za uszkodzone motocykle, ale także zniszczone kaski i kombinezony.
Śledztwo w sprawie dwóch osób, które miały uczestniczyć w tych oszustwach, zostało zawieszone. Trzech innych prokuratura oskarżyła o wyłudzenie ponad 168 tys. zł i próbę wyłudzenia kolejnych 31 tys. zł. Między listopadem 2001 r. a lutym 2003 r. ustalono czternaście przypadków, gdy Juliusz S., Przemysław K. i Marek L. zgłaszali się po odszkodowanie. W dwóch przypadkach im odmówiono, w pozostałych dostali od kilku do ponad 20 tys. zł.
Prokuratura przesłuchała kierowców, którzy uczestniczyli w tych kolizjach. Zapewniali, że nie znają oskarżonych. Jeden zeznał, że doszło do kolizji, gdy zmieniał pas na ul. Pabianickiej. Zjechał na prawo i zobaczył, że jadący tym pasem motocyklista przewrócił się. Podpisał oświadczenie, że zajechał mu drogę, choć był pewien, że nie doszło do kontaktu obu pojazdów.
Prokuratura powołała biegłego, który m.in. porównał fotografie uszkodzonych części, jakie robili pracownicy towarzystw ubezpieczeniowych. Orzekł, że niektóre uszkodzenia powtarzają się, zarysowania czy wgniecenia mają taki sam kształt i są identycznie usytuowane. Jego zdaniem świadczy to o tym, że te części były montowane w kilku różnych motocyklach i zgłaszane ubezpieczycielom jako powstałe w rożnych kolizjach.
Prokuratura ustaliła grupę osób, która wymyśliła patent na oszustwa komunikacyjne. Mieli kilka motocykli marki Yamaha i wymieniali się uszkodzonymi częściami do nich (owiewki, zbiornik paliwa, błotniki, wahacze itd.). Montowali je w kolejnych pojazdach, uczestniczyli w kolizjach i zgłaszali szkody w firmach ubezpieczeniowych, które zamierzali likwidować z polisy OC sprawcy. Żądali odszkodowania nie tylko za uszkodzone motocykle, ale także zniszczone kaski i kombinezony.
Śledztwo w sprawie dwóch osób, które miały uczestniczyć w tych oszustwach, zostało zawieszone. Trzech innych prokuratura oskarżyła o wyłudzenie ponad 168 tys. zł i próbę wyłudzenia kolejnych 31 tys. zł. Między listopadem 2001 r. a lutym 2003 r. ustalono czternaście przypadków, gdy Juliusz S., Przemysław K. i Marek L. zgłaszali się po odszkodowanie. W dwóch przypadkach im odmówiono, w pozostałych dostali od kilku do ponad 20 tys. zł.
Prokuratura przesłuchała kierowców, którzy uczestniczyli w tych kolizjach. Zapewniali, że nie znają oskarżonych. Jeden zeznał, że doszło do kolizji, gdy zmieniał pas na ul. Pabianickiej. Zjechał na prawo i zobaczył, że jadący tym pasem motocyklista przewrócił się. Podpisał oświadczenie, że zajechał mu drogę, choć był pewien, że nie doszło do kontaktu obu pojazdów.
Prokuratura powołała biegłego, który m.in. porównał fotografie uszkodzonych części, jakie robili pracownicy towarzystw ubezpieczeniowych. Orzekł, że niektóre uszkodzenia powtarzają się, zarysowania czy wgniecenia mają taki sam kształt i są identycznie usytuowane. Jego zdaniem świadczy to o tym, że te części były montowane w kilku różnych motocyklach i zgłaszane ubezpieczycielom jako powstałe w rożnych kolizjach.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




