Tumskie wykopaliska u prokuratora. Zniszczono zabytek?
04.06.2011
, aktualizacja: 03.06.2011 21:09
To precedens w Polsce. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie niszczenia wykopalisk na grodzisku w Tumie pod Łęczycą
ZOBACZ TAKŻE
- Będzie apelacja w sprawie podpalacza z ul. Wschodniej (31-08-11, 07:00)
- Prokuratorzy się dokształcą, żeby dbać o zabytki (13-07-11, 17:40)
- Gmach UŁ przy Kościuszki na sprzedaż. Niemądra decyzja (18-06-11, 12:00)
- Bronisław Komorowski w Tumie. Święto także w Spale (22-05-11, 19:38)
- Tum koło Łęczycy (29-06-10, 17:24)
- Tajemnica tumskiego pierścienia (23-12-09, 17:06)
Doniesienie do prokuratury w Łęczycy złożyła skierniewicka delegatura Wojewódzkiego Urzędu Konserwatora Zabytków. Jego przedstawiciele chcieli, by śledczy sprawdzili, czy nie doszło do przestępstwa zniszczenia zabytku oraz do dwóch wykroczeń: niezabezpieczenia go przed uszkodzeniem lub zniszczeniem oraz prowadzenia prac bez pozwolenia konserwatora.
O sprawie pisaliśmy w kwietniu. Konserwator wojewódzki zarzucił szefowi wykopalisk m.in.: * niezasypanie wykopu w wale i niezabezpieczenie go na zimę, przez co osunął się i zniszczył fragment profilu; * naruszenie wału po wewnętrznej stronie oraz nadsypanie fragmentu jego korony; * zasypanie i wyrównanie fos na przebadanym odcinku; * pozostawienie drewnianych reliktów wydobytych z grodziska podczas wykopalisk i * przebadanie bez zgody konserwatora studni na dziedzińcu grodziska.
W piątek łęczycka prokuratura przesłuchała przedstawiciela konserwatora zabytków i przeprowadziła oględziny w miejscu wykopalisk. - Oprócz prokuratora i policjantów uczestniczył w nich przedstawiciel urzędu, który złożył zawiadomienie - poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej. Dodał, że łęczycka prokuratura postanowiła wszcząć postępowanie. - Będziemy sprawdzać, czy nie doszło do zniszczenia zabytku - powiedział. - Za takie przestępstwo grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Jeśli prowadzący sprawę prokurator uzna, że mogło też dojść do wskazanych w zawiadomieniu wykroczeń, materiały w tej części zostaną prawdopodobnie przekazane policji.
Tumskie wczesnośredniowieczne grodzisko wraz z pobliską archikolegiatą z XII wieku i XVIII-wiecznym kościółkiem tworzą bezcenny kompleks zabytków na podłęczyckich łąkach. Od 2009 roku badane jest przez archeologów kierowanych przez prof. Ryszarda Grygiela, dyrektora Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Pieniądze na prace naukowców - około 1,5 mln zł - wyłożył Urząd Marszałkowski w Łodzi. Wykopaliska miały być wstępem do realizacji projektu "Tum - perła romańskiego szlaku". Zgodnie z nim na przebadanych fragmentach grodziska miała stanąć rekonstrukcja grodu z czasów Bolesława Krzywoustego współfinansowana przez Unię Europejską. - Im więcej wałów zbadamy, tym będzie ona większa, bo budować można tylko na przebadanym archeologicznie terenie - mówił prof. Ryszard Grygiel, rozpoczynając prace na grodzisku. Ostatniej jesieni z satysfakcją podkreślał, że majdan przekopany został już w blisko 90, a wały w 15 proc.
Ponieważ niektórzy zaczęli wątpić w zasadność tak szerokich prac, Wojciech Szygendowski, wojewódzki konserwator, poprosił o opinię Narodowy Instytut Dziedzictwa. Na prośbę NID swoje opinie przedstawili dwaj archeolodzy i architekt. „Archeologami nie kierowała ( ) tylko ciekawość badawcza. Dokonali »naukowego zniszczenia” znacznych partii grodziska, aby umożliwić realizację dużych inwestycji budowlanych” - napisał prof. Przemysław Urbańczyk z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. Prof. Zbigniew Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego podkreślił, że projekt „zawiera elementy sprzeczne z powszechnie akceptowanymi na świecie zasadami konserwatorskimi”, bo ma być wzniesiony na zachowanych reliktach i przy użyciu współczesnych materiałów budowlanych i technik. Dr hab. inż. Aleksander Piwek z Politechniki Gdańskiej orzekł: „nie powinno się przystępować do realizacji, a projekt poddać dyskusji i przemyśleniom”. Jego sprzeciw wzbudziły m.in. ilości betonu i żelbetu, które miały być wykorzystane w „rekonstrukcji”. NID w swojej opinii stwierdził: „Projekt ( ) stanowi wręcz zagrożenie dla obiektu archeologicznego wpisanego do rejestru zabytków”.
Negatywnie o projekcie rekonstrukcji wypowiadał się także Jacek Dąbrowski, archeolog, a zarazem szef Departamentu Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
O sprawie pisaliśmy w kwietniu. Konserwator wojewódzki zarzucił szefowi wykopalisk m.in.: * niezasypanie wykopu w wale i niezabezpieczenie go na zimę, przez co osunął się i zniszczył fragment profilu; * naruszenie wału po wewnętrznej stronie oraz nadsypanie fragmentu jego korony; * zasypanie i wyrównanie fos na przebadanym odcinku; * pozostawienie drewnianych reliktów wydobytych z grodziska podczas wykopalisk i * przebadanie bez zgody konserwatora studni na dziedzińcu grodziska.
W piątek łęczycka prokuratura przesłuchała przedstawiciela konserwatora zabytków i przeprowadziła oględziny w miejscu wykopalisk. - Oprócz prokuratora i policjantów uczestniczył w nich przedstawiciel urzędu, który złożył zawiadomienie - poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej. Dodał, że łęczycka prokuratura postanowiła wszcząć postępowanie. - Będziemy sprawdzać, czy nie doszło do zniszczenia zabytku - powiedział. - Za takie przestępstwo grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Jeśli prowadzący sprawę prokurator uzna, że mogło też dojść do wskazanych w zawiadomieniu wykroczeń, materiały w tej części zostaną prawdopodobnie przekazane policji.
Tumskie wczesnośredniowieczne grodzisko wraz z pobliską archikolegiatą z XII wieku i XVIII-wiecznym kościółkiem tworzą bezcenny kompleks zabytków na podłęczyckich łąkach. Od 2009 roku badane jest przez archeologów kierowanych przez prof. Ryszarda Grygiela, dyrektora Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Pieniądze na prace naukowców - około 1,5 mln zł - wyłożył Urząd Marszałkowski w Łodzi. Wykopaliska miały być wstępem do realizacji projektu "Tum - perła romańskiego szlaku". Zgodnie z nim na przebadanych fragmentach grodziska miała stanąć rekonstrukcja grodu z czasów Bolesława Krzywoustego współfinansowana przez Unię Europejską. - Im więcej wałów zbadamy, tym będzie ona większa, bo budować można tylko na przebadanym archeologicznie terenie - mówił prof. Ryszard Grygiel, rozpoczynając prace na grodzisku. Ostatniej jesieni z satysfakcją podkreślał, że majdan przekopany został już w blisko 90, a wały w 15 proc.
Ponieważ niektórzy zaczęli wątpić w zasadność tak szerokich prac, Wojciech Szygendowski, wojewódzki konserwator, poprosił o opinię Narodowy Instytut Dziedzictwa. Na prośbę NID swoje opinie przedstawili dwaj archeolodzy i architekt. „Archeologami nie kierowała ( ) tylko ciekawość badawcza. Dokonali »naukowego zniszczenia” znacznych partii grodziska, aby umożliwić realizację dużych inwestycji budowlanych” - napisał prof. Przemysław Urbańczyk z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. Prof. Zbigniew Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego podkreślił, że projekt „zawiera elementy sprzeczne z powszechnie akceptowanymi na świecie zasadami konserwatorskimi”, bo ma być wzniesiony na zachowanych reliktach i przy użyciu współczesnych materiałów budowlanych i technik. Dr hab. inż. Aleksander Piwek z Politechniki Gdańskiej orzekł: „nie powinno się przystępować do realizacji, a projekt poddać dyskusji i przemyśleniom”. Jego sprzeciw wzbudziły m.in. ilości betonu i żelbetu, które miały być wykorzystane w „rekonstrukcji”. NID w swojej opinii stwierdził: „Projekt ( ) stanowi wręcz zagrożenie dla obiektu archeologicznego wpisanego do rejestru zabytków”.
Negatywnie o projekcie rekonstrukcji wypowiadał się także Jacek Dąbrowski, archeolog, a zarazem szef Departamentu Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów






więcej zdjęć