Centrum festiwalowo-kongresowe z Żydowiczem lub bez

Aleksandra Hac
26.05.2011 , aktualizacja: 25.05.2011 18:41
A A A Drukuj
Camerimage Łódź Center - koncepcja architektoniczna Franka O. Gehry'ego Frank O. Gehry'ego, Camerimage Łódź Center Camerimage Łódź Center - koncepcja architektoniczna Franka O. Gehry'ego
Centrum może kosztować nie 500 mln zł, ale nawet miliard. - Jeśli Frank Gehry nie będzie chciał go zaprojektować, ogłosimy konkurs architektoniczny - zapowiadają władze Łodzi.
Wizja architektoniczna łódzkiego centrum festiwalowo-kongresowego Franka Gehry
Materiały Plus Camerimage
Wizja architektoniczna łódzkiego centrum festiwalowo-kongresowego Franka Gehry
Camerimage Łódź Center według projektu Franka Gehry'ego
Camerimage Łódź Center według projektu Franka Gehry'ego
Prezydent Hanna Zdanowska spotkała się w Los Angeles z architektem Frankiem Gehrym i reżyserem Davidem Lynchem. Panowie są zaangażowani w projekty składające się na tzw. Nowe Centrum Łodzi - centrum festiwalowo-kongresowe Camerimage Łódź Center (CŁC) i modernizację zabytkowej elektrowni EC-1.

Współpraca stanęła pod znakiem zapytania, kiedy miasto popadło konflikt z Markiem Żydowiczem, twórcą festiwalu Camerimage. W zeszłym roku Żydowicz wyniósł imprezę do Bydgoszczy. Bo radni nie zgodzili się na budowę CŁC - m.in. na siedzibę festiwalu - za 500 mln zł (połowa pieniędzy miałaby pochodzić z miejskiej kasy). Projekt gmachu przygotował właśnie Gehry. Jego koncepcja kosztowała miasto 5 mln zł.

- Polecieliśmy do Stanów uporządkować sprawy Nowego Centrum Łodzi. Projekty wymagają przejrzenia i urealnienia, stąd spotkanie z architektem. Przedstawiliśmy mu naszą propozycję i potwierdziliśmy, że jesteśmy zainteresowani budową centrum. Jeżeli chcielibyśmy realizować projekt, który przyciągnie uwagę świata, to nie można myśleć o oszczędzaniu i minimalizowaniu kosztów. Pieniądze muszą być adekwatne do efektów, jakie chcemy osiągnąć. Koszt może wynieść nawet 1 mld zł, a nie 500 mln, o których była wcześniej mowa, i miasto tego nie udźwignie - opowiada Zdanowska.

Dlatego centrum festiwalowo-kongresowe ma być budowane tak jak zaprojektowana przez Gehry'ego hala koncertowa Walta Disneya, czyli w oparciu o prywatny kapitał. Wnuczka Disneya za samo prawo do nazwy zapłaciła 50 mln dol.

Teraz miasto przygotuje studium wykonalności projektu. Sprawdzi, jakie są możliwości finansowania i jakie będą koszty utrzymania. Kiedy dokumenty będą gotowe, przedstawi Gehry'emu propozycję. Jego wynagrodzenie ma wynieść 15 proc. wartości inwestycji.

Architekt, zapytany przez obecnego na spotkaniu Żydowicza, czy zrealizuje projekt bez niego, odpowiedział, że nie. - Frank Gehry jest przede wszystkim biznesmenem, i to przesłanki finansowe będą decydujące. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to w oparciu o studium ogłosimy konkurs architektoniczny na projekt centrum festiwalowo-kongresowego - zapowiada prezydent.

Władze miasta spotkały się też z Davidem Lynchem, którego studio ma powstać w modernizowanej EC-1 przy ul. Targowej. W 2006 roku radni zadecydowali, że sprzedadzą budynek elektrociepłowni fundacji Lyncha i Żydowicza (trzeci w fundacji był łódzki biznesmen Andrzej Walczak) za symboliczną kwotę 4 tys. zł. Ale w zeszłym roku p.o. prezydenta Tomasz Sadzyński zdecydował o odkupieniu budynku przez miasto po tej samej cenie. - Podtrzymaliśmy propozycję, żeby studio prowadził reżyser. Wytłumaczyliśmy też, dlaczego Tomasz Sadzyński podjął decyzję o odkupieniu zabytku. Fundacja nie była w stanie zagwarantować pieniędzy na wyposażenie elektrowni, przez co zagrożona była dotacja z Unii Europejskiej i cały projekt. Środki na prywatną nieruchomość musiało wyłożyć miasto. Lynch był zaskoczony, że zostały zaangażowane publiczne pieniądze, nie wiedział o tym - opowiada Tomasz Kacprzak, przewodniczący rady miejskiej, który również uczestniczył w delegacji.

Miasto zaproponowało, że użyczy reżyserowi wyremontowaną EC-1 na prowadzenie działalności, którą zaplanował jeszcze z Żydowiczem. Współpraca z tym drugim też jest sprawą otwartą. - Jeśli nie przyjmie propozycji, będziemy szukać kogoś innego, kto zaangażuje się w podobną działalność. Nie chcemy wykreślać z projektu Marka Żydowicza, bez niego nigdy by nie powstał - mówi Zdanowska.

Łódzka delegacja spotkała się w Stanach również z Bretem Ratnerem, reżyser m.in. filmów "X-Men" i "Czerwony Smok". - Rozmawialiśmy o możliwości współpracy między naszymi uczelniami filmowymi oraz Łodzi i Los Angeles, w których zadeklarował się pośredniczyć - mówi Bartosz Domaszewicz, radny i trzeci uczestnik delegacji.

Ratner kupił prawa do ekranizacji książki "Amok", która ma opisywać głośne w Polsce zabójstwo Dariusza Janiszewskiego, którego zwłoki wyłowiono z Odry. Film ma wyreżyserować Roman Polański, a wyprodukować właśnie Ratner. Z władzami miasta rozmawiał o możliwości kręcenia go w Łodzi.

Łódzka delegacja poleciała do Stanów pod koniec zeszłego tygodnia. Marek Żydowicz nie był do niej zaproszony, ale pojechał do Stanów na własną rękę i powitał łodzian na lotnisku w Los Angeles.

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 144 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład