Cieślak pojechał do i... po Chińczyków. Z czym wróci?
25.05.2011
, aktualizacja: 24.05.2011 21:53
Chiński kapitał coraz częściej zerka na Łódź i puszcza do nas oko. Wiceprezydent Marek Cieślak poleciał osobiście przekonywać Chińczyków do inwestowania w mieście
ZOBACZ TAKŻE
- Politechnika będzie współpracować z chińską uczelnią (19-05-11, 14:48)
- Jak pozyskać inwestorów z Chin? Zastanawiają się na UŁ (18-05-11, 16:52)
- Chińczycy przyglądają się Łodzi. I pytają... o co? (17-05-11, 20:10)
- Chińskie media w Łodzi. Czy warto tu inwestować? (17-05-11, 12:19)
- Chińczycy zawiedli, budowa A2 opóźniona (19-05-11, 01:00)
Niedawno miasto odwiedziła delegacja chińskich dziennikarzy ekonomicznych. Mieliśmy też całą serię wizyt biznesowych. Przedsiębiorcy z Państwa Środka interesowali się m.in. możliwością inwestowania w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, gdzie działa już jedna chińska firma. Strefa nawet przygotowała prezentację dla inwestorów w języku chińskim, żeby nie męczyć się z tłumaczami. A pod Łodzią dwa z pięciu odcinków autostrady A2 buduje chińskie konsorcjum COVEC.
Zainteresowanie miastem nie jest przypadkowe. Odwiedzający nas goście widzą powstające autostrady i choć tempo budowy nie zachwyca, wiedzą, że prędzej czy później powstaną. Dla Chińczyków najważniejsze jest to, że Łódź i Polska jest częścią Unii Europejskiej. Zainstalowanie się tutaj otwiera drzwi do wszystkich rynków Europy. Dodatkowo zamieszanie i niepewna sytuacja w Północnej Afryce spowodowała, że inwestorzy szukają bezpieczniejszej przystani dla swojego kapitału. To może być szansa dla miasta i całego regionu, mimo że ostatnie zamieszanie z budową A2 poważnie nadszarpnęło ich reputację. Narzekanie na brak pieniędzy na inwestycje może się skończyć, bo powszechnie wiadomo, że chińscy inwestorzy nie cierpią na brak kapitału.
Odpuszczenie takiej szansy przez magistrat byłoby dużym zaniechaniem. Dlatego Marek Cieślak, wiceprezydent Łodzi, poleciał na kilkudniową wizytę do Chin. Program zawiera trzy etapy. Pierwszy to uczestnictwo w Global Outsourcing Summit. To już po raz czwarty organizowana w mieście MaAnShan duża konferencja outsourcingowa. Przyjeżdżają na nią najwięksi przedstawiciele branży BPO z całego świata. A to właśnie BPO ma być przyszłością Łodzi. W imprezie biorą też udział najwyżsi rangą oficjele chińskich władz, na czele z premierem Chin Wen Jiabao. Łódzka delegacja chce zaprezentować potencjał miasta i regionu. Jeszcze przed wyjazdem umówiła się na rozmowy z lokalnym biznesem.
Drugim punktem wyjazdu jest wizyta w Tianjin. To miasto partnerskie Łodzi, ale z samego tego faktu jeszcze nic nie wynika. Tianjin współpracuje z 30 miastami, m.in. australijskim Melbourne, amerykańską Filadelfią i brazylijskim Rio de Janeiro. Więc jeśli Łódź chce znaczyć coś w tym towarzystwie, musi być tam obecna. Wiceprezydent spotka się z merem blisko czteromilionowej metropolii i przedstawicielami lokalnych uniwersytetów, których jest aż 18. - Musimy odnowić te kontakty i relacje, bo dawno nas tam nie było. A to duża szansa - mówił przed wyjazdem wiceprezydent Cieślak.
Ale najważniejszy punkt wizyty jest w Pekinie. Tam Marek Cieślak spotka się z przedstawicielami firm zainteresowanych inwestycją w łódzkie lotnisko. - Są to duże firmy, operatorzy lotnisk. Nic więcej na tym etapie rozmów nie możemy powiedzieć - przyznają nieoficjalnie pracownicy magistratu. I zapewniają, że firmy te same zgłosiły się z prośbą o spotkanie.
Zainteresowanie miastem nie jest przypadkowe. Odwiedzający nas goście widzą powstające autostrady i choć tempo budowy nie zachwyca, wiedzą, że prędzej czy później powstaną. Dla Chińczyków najważniejsze jest to, że Łódź i Polska jest częścią Unii Europejskiej. Zainstalowanie się tutaj otwiera drzwi do wszystkich rynków Europy. Dodatkowo zamieszanie i niepewna sytuacja w Północnej Afryce spowodowała, że inwestorzy szukają bezpieczniejszej przystani dla swojego kapitału. To może być szansa dla miasta i całego regionu, mimo że ostatnie zamieszanie z budową A2 poważnie nadszarpnęło ich reputację. Narzekanie na brak pieniędzy na inwestycje może się skończyć, bo powszechnie wiadomo, że chińscy inwestorzy nie cierpią na brak kapitału.
Odpuszczenie takiej szansy przez magistrat byłoby dużym zaniechaniem. Dlatego Marek Cieślak, wiceprezydent Łodzi, poleciał na kilkudniową wizytę do Chin. Program zawiera trzy etapy. Pierwszy to uczestnictwo w Global Outsourcing Summit. To już po raz czwarty organizowana w mieście MaAnShan duża konferencja outsourcingowa. Przyjeżdżają na nią najwięksi przedstawiciele branży BPO z całego świata. A to właśnie BPO ma być przyszłością Łodzi. W imprezie biorą też udział najwyżsi rangą oficjele chińskich władz, na czele z premierem Chin Wen Jiabao. Łódzka delegacja chce zaprezentować potencjał miasta i regionu. Jeszcze przed wyjazdem umówiła się na rozmowy z lokalnym biznesem.
Drugim punktem wyjazdu jest wizyta w Tianjin. To miasto partnerskie Łodzi, ale z samego tego faktu jeszcze nic nie wynika. Tianjin współpracuje z 30 miastami, m.in. australijskim Melbourne, amerykańską Filadelfią i brazylijskim Rio de Janeiro. Więc jeśli Łódź chce znaczyć coś w tym towarzystwie, musi być tam obecna. Wiceprezydent spotka się z merem blisko czteromilionowej metropolii i przedstawicielami lokalnych uniwersytetów, których jest aż 18. - Musimy odnowić te kontakty i relacje, bo dawno nas tam nie było. A to duża szansa - mówił przed wyjazdem wiceprezydent Cieślak.
Ale najważniejszy punkt wizyty jest w Pekinie. Tam Marek Cieślak spotka się z przedstawicielami firm zainteresowanych inwestycją w łódzkie lotnisko. - Są to duże firmy, operatorzy lotnisk. Nic więcej na tym etapie rozmów nie możemy powiedzieć - przyznają nieoficjalnie pracownicy magistratu. I zapewniają, że firmy te same zgłosiły się z prośbą o spotkanie.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Cieślak pojechał do i... po Chińczyków. Z czym ...
fullprawda
25.05.11, 06:36
czy nie możemy go sprzedać Chinolom?albo niech go wezmą za darmo»




