Latarnia w środku bramy i inne absurdy architektoniczne
25.04.2011
, aktualizacja: 25.04.2011 18:41
Studzienka kanalizacji deszczowej na chodniku naprzeciwko Centralu. Właz od studzienki umieszczono na wzniesieniu. Deszczówka, która powinna spływać do kanału, stoi obok
Latarnie ustawione na środku chodnika, bramy wjazdowe zastawione przystankami MPK i studzienki kanalizacyjne położone na wzniesieniu. Otaczają nas absurdy architektoniczne. Czy są jedynie powodem do drwin, czy niebezpiecznymi fuszerkami, którymi należy się przejmować?
ZOBACZ TAKŻE
- Kolejny absurd. Pachołki wkopane w... środek chodnika (14-05-11, 08:00)
- Piotrkowska jak nadmorski deptak. ŁZUK łata dziury (27-04-11, 08:00)
- Nie ma trawy, nie ma trawnika. I mandatu za parkowanie (08-10-11, 07:53)
- Łańcuchem i betonem ogrodzili trawnik,żeby tam parkować (05-10-11, 08:00)
- Absurd. Budowali drogę tak, żeby ominąć stojący wrak (13-09-11, 21:30)
- Uszczelka za 50 groszy. I machina urzędnicza ruszyła (29-08-11, 09:00)
- Listy: w Łodzi nie dbają o publiczne pieniądze (16-07-11, 15:00)
- Problemy z dłużnikami. Nie chcą płacić i nie płacą (16-07-11, 08:00)
- Auto trochę można przeładować. Ale bez przesady (07-07-11, 10:56)
- Plakat w szkole: "Putin, oddaj nam wrak samolotu" (06-07-11, 06:00)
- Wyjdziesz z piwem przed lokal? Straż Miejska Cię dorwie (14-06-11, 08:00)
- Kloaczna dziura i cuchnąca rzeka ludzkich ekskrementów (05-05-11, 08:00)
- Trzeba zakładać, czy nie? Awantura o szpitalne kapcie (07-04-11, 19:26)
- Skok na szrot. Nastoletni złodzieje ukradli... poloneza (07-04-11, 12:11)
- Autostrada tylko w jedną stronę. To odpycha inwestorów (18-03-11, 18:55)
- Tory kolejowe poszły pod zastaw. Bo takie mamy prawo (12-05-11, 09:00)
- "Łódzka Hiroshima" - sto metrów wstydu w centrum Łodzi (29-04-11, 10:00)
Okolice Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, osiedle domków jednorodzinnych. Tam jedna z działek zasługuje na szczególną uwagę. Na podwórko wjeżdża się przez bramę, na środku której - centralnie - ktoś ustawił latarnię. Skąd się wzięła w tym miejscu? Tego nie wie nawet sam właściciel domu. - Kiedy kupowałem dom, tak już było - opowiada pan Jarosław. - Nigdy nie pytałem byłego właściciela, co było pierwsze - brama czy latarnia.
- Sam jestem budowlańcem i spotykam się z podobnymi absurdami - mówi pan Jarosław. - Na Widzewie, w okolicy ulicy Gogola, widziałem chodnik wykonany z asfaltu, z którego wystawał suchy pień drzewa. Albo ktoś chciał się drzewa pozbyć i oblał je asfaltem, albo nie starczyło mu pomysłowości, żeby wykopać pieniek. Groteska.
A to niejedyne przykłady otaczających nas absurdów architektonicznych. Ulica Kilińskiego, niedaleko Rewolucji. Przed bramą wjazdową na podwórko kamienicy MPK postawiło przystanek autobusowy.
Na samym środku chodnika, przy dawnej fabryce Della, stoi rządek latarni. Podobna - bo również na środku chodnika, tyle że jedna - latarnia stoi przed Urzędem Skarbowym na ul. Papierniczej. Rodzic z dzieckiem w wózku nie przejedzie, nie mówiąc już o osobie niepełnosprawnej, poruszającej się na wózku inwalidzkim. Jednak chyba największym absurdem architektonicznym jest studzienka od kanalizacji deszczowej, usytuowała w samym środku miasta, na chodniku naprzeciwko Centralu. Właz od studzienki umieszczono na wzniesieniu. Deszczówka, która powinna spływać do kanału, stoi obok.
Do absurdów zdążył się już przyzwyczaić Andrzej Lewicki, inspektor budowlany dla powiatu łódzkiego wschodniego. - Źle oznakowane drogi, źle oznakowane osiedla, błędne nazwy ulic, nie te numery domów - wymienia nonsensy. - Wszystkie one są dużym utrudnieniem dla naszej pracy. Ale nie tylko naszej, bo również policjantów czy listonoszy.
Lewicki przypomina sobie fotografię, którą widział jakiś czas temu. Zdjęcie pokazywało znak ostrzegający przed drzewem stojącym na środku ulicy. Na kolejnym zdjęciu było pokazane drzewo.
Ale nawet to, zdaniem inspektora, nie dorówna największym absurdom, z jakimi się spotkał, a jakimi są nasze drogi. - Są zbyt wąskie, bez chodników, poboczy. Takie absurdy przestają być śmieszne, a stają się niebezpieczne - ostrzega. - Podobnie jak oznakowanie ulic - na przykład zakazu wjazdu - z umieszczoną pod nimi litanią wyjątków. Żeby to przeczytać, trzeba albo skończyć kurs błyskawicznego czytania, albo zatrzymać auto, wysiąść i sprawdzić, czy należy się do wyjątku, czy może nie. Bzdura - kwituje wypowiedź.
Co gorsza, Lewicki nie widzi rozwiązania, które pozwoliłoby ustrzec się przed architektonicznymi absurdami. - Dopóki jedynym kryterium, na podstawie którego wyłania się wykonawców projektów budowlanych, będzie cena, nic się nie zmieni. Latarnia na środku bramy to problem, który wykonawca będzie starał się usunąć najmniejszym kosztem. Lub, jak widać na załączonym obrazku, wcale nie będzie się starał usunąć - mówi Lewicki.
Czy uważacie, że z absurdów architektonicznych i budowlanych należy się tylko śmiać, czy też uznać je za groźne i niebezpieczne?
- Sam jestem budowlańcem i spotykam się z podobnymi absurdami - mówi pan Jarosław. - Na Widzewie, w okolicy ulicy Gogola, widziałem chodnik wykonany z asfaltu, z którego wystawał suchy pień drzewa. Albo ktoś chciał się drzewa pozbyć i oblał je asfaltem, albo nie starczyło mu pomysłowości, żeby wykopać pieniek. Groteska.
A to niejedyne przykłady otaczających nas absurdów architektonicznych. Ulica Kilińskiego, niedaleko Rewolucji. Przed bramą wjazdową na podwórko kamienicy MPK postawiło przystanek autobusowy.
Na samym środku chodnika, przy dawnej fabryce Della, stoi rządek latarni. Podobna - bo również na środku chodnika, tyle że jedna - latarnia stoi przed Urzędem Skarbowym na ul. Papierniczej. Rodzic z dzieckiem w wózku nie przejedzie, nie mówiąc już o osobie niepełnosprawnej, poruszającej się na wózku inwalidzkim. Jednak chyba największym absurdem architektonicznym jest studzienka od kanalizacji deszczowej, usytuowała w samym środku miasta, na chodniku naprzeciwko Centralu. Właz od studzienki umieszczono na wzniesieniu. Deszczówka, która powinna spływać do kanału, stoi obok.
Do absurdów zdążył się już przyzwyczaić Andrzej Lewicki, inspektor budowlany dla powiatu łódzkiego wschodniego. - Źle oznakowane drogi, źle oznakowane osiedla, błędne nazwy ulic, nie te numery domów - wymienia nonsensy. - Wszystkie one są dużym utrudnieniem dla naszej pracy. Ale nie tylko naszej, bo również policjantów czy listonoszy.
Lewicki przypomina sobie fotografię, którą widział jakiś czas temu. Zdjęcie pokazywało znak ostrzegający przed drzewem stojącym na środku ulicy. Na kolejnym zdjęciu było pokazane drzewo.
Ale nawet to, zdaniem inspektora, nie dorówna największym absurdom, z jakimi się spotkał, a jakimi są nasze drogi. - Są zbyt wąskie, bez chodników, poboczy. Takie absurdy przestają być śmieszne, a stają się niebezpieczne - ostrzega. - Podobnie jak oznakowanie ulic - na przykład zakazu wjazdu - z umieszczoną pod nimi litanią wyjątków. Żeby to przeczytać, trzeba albo skończyć kurs błyskawicznego czytania, albo zatrzymać auto, wysiąść i sprawdzić, czy należy się do wyjątku, czy może nie. Bzdura - kwituje wypowiedź.
Co gorsza, Lewicki nie widzi rozwiązania, które pozwoliłoby ustrzec się przed architektonicznymi absurdami. - Dopóki jedynym kryterium, na podstawie którego wyłania się wykonawców projektów budowlanych, będzie cena, nic się nie zmieni. Latarnia na środku bramy to problem, który wykonawca będzie starał się usunąć najmniejszym kosztem. Lub, jak widać na załączonym obrazku, wcale nie będzie się starał usunąć - mówi Lewicki.
Czy uważacie, że z absurdów architektonicznych i budowlanych należy się tylko śmiać, czy też uznać je za groźne i niebezpieczne?
Zobacz też: LPR wyrzuca naturystów z basenu
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Latarnia w środku bramy i inne absurdy architek...
mikolajjs
25.04.11, 20:27
To prawo nie reguluje takich spraw? Mamy - ponoć - przepisy regulujące krzywiznę bananów, ale nie mamy prawa przeciwpożarowego, które zakazuje stawiania latarni lub wiat przystankowych w »





