Łódzka Fundacja Gajusz jedzie pomagać do Gruzji
11.04.2011
, aktualizacja: 11.04.2011 19:45
Łódzka fundacja opiekująca się ciężko chorymi dziećmi teraz pomoże dorosłym Gruzinom.
ZOBACZ TAKŻE
- Pracują za darmo. Chcą pomóc hospicjum dziecięcemu (07-12-11, 11:00)
- Ubieramy choinkę. W tym roku dla fundacji Dom w Łodzi (06-12-11, 09:00)
- Akcja w Manufakturze: jeden procent musi zostać w Łodzi (02-04-11, 17:15)
- Pomóżmy chorym dzieciom i fundacji "Dom w Łodzi" (06-02-11, 17:13)
Do Gruzji wyleciała kilkuosobowa ekipa Gajusza. Przez dwa tygodnie założy tam organizację pozarządową i nauczy, jak ją poprowadzić. Powstanie 50 kilometrów od Tbilisi w rejonie Sagarejo. Dlaczego akurat tam? - Zupełny przypadek - uśmiecha się Tisa Żawrocka, szefowa Gajusza. - W ubiegłym roku zwiedzałam tamte okolice. Trafiliśmy na przemiłych ludzi, którzy chcą poprowadzić pierwszy w okolicy ośrodek rehabilitacji ruchowej. Wybudowali dom, w którym ma działać, ale nie bardzo wiedza, jak się zabrać za rozkręcenie działalności. Zaproponowaliśmy, że im pomożemy.
Gajusz napisał więc projekt do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zobowiązał się w nim, że podzieli się z Gruzinami swoim ogromnym doświadczeniem. Pomoże im założyć i rozkręcić fundację. Nauczy jej członków foundraisingu, czyli sposobów zdobywania pieniędzy na prowadzenie działalności charytatywnej. Wreszcie zorganizuje swoim gruzińskim protegowanym specjalistyczne szkolenia w Polsce.
MSZ-etowi pomysł się spodobał i dał na realizację przedsięwzięcia 40 tys. zł. Fundacja będzie się nazywać Satave, czyli źródło. Bo w pobliżu ośrodka rehabilitacyjnego wypływa źródło jednej z dużych gruzińskich rzek. Za parę dni powinna ruszyć strona internetowa Satave. A w ciągu kilku miesięcy szef fundacji Zosime Gziriszwili może pojawić się w Łodzi, bo tajniki swojej profesji zgodzili się zdradzić mu lekarze w szpitalu przy ul. Spornej.
Gajusz napisał więc projekt do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zobowiązał się w nim, że podzieli się z Gruzinami swoim ogromnym doświadczeniem. Pomoże im założyć i rozkręcić fundację. Nauczy jej członków foundraisingu, czyli sposobów zdobywania pieniędzy na prowadzenie działalności charytatywnej. Wreszcie zorganizuje swoim gruzińskim protegowanym specjalistyczne szkolenia w Polsce.
MSZ-etowi pomysł się spodobał i dał na realizację przedsięwzięcia 40 tys. zł. Fundacja będzie się nazywać Satave, czyli źródło. Bo w pobliżu ośrodka rehabilitacyjnego wypływa źródło jednej z dużych gruzińskich rzek. Za parę dni powinna ruszyć strona internetowa Satave. A w ciągu kilku miesięcy szef fundacji Zosime Gziriszwili może pojawić się w Łodzi, bo tajniki swojej profesji zgodzili się zdradzić mu lekarze w szpitalu przy ul. Spornej.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów




