Miasta walczą o młodych. Co w tym czasie robi Łódź?
2010-05-19
, aktualizacja: 19.05.2010 21:19
Presja nie ustaje, władze wszystkich dużych miast w Polsce prześcigają się w pomysłach, jak zatrzymać w mieście młodych. Albo jeszcze lepiej - podkupić ich konkurencji.
ZOBACZ TAKŻE
- Maturzyści na Salonie: dlaczego warto studiować w Łodzi (13-09-10, 19:28)
- Kto skorzysta na Łodzi? Rezygnujemy z milionów z UE (13-06-10, 19:14)
- Młodzi w Łodzi - FreeDOM, czyli wygraj mieszkanie (17-05-10, 17:41)
- PGE odchodzi z Łodzi. Pracę straci 80 specjalistów (16-05-10, 21:26)
- Wielka Nordea inwestuje w Łodzi. Da 300 miejsc pracy (13-05-10, 09:00)
- Niezwykłe lekcje fizyki będą w... łódzkim Lunaparku (10-05-10, 10:00)
Wrocław nie wpuszcza "na swój teren" obcych uczelni. W mieście zorganizowano targi edukacyjne Wrocławski Indeks, ale nie brały w nich udziału szkoły z innych miast, które we Wrocławiu mogłyby "łowić studentów". Miasto uznało, że w myśl zasady: "czego oczy nie widzą..." maturzyści wybiorą uczelnie wrocławskie i na zawsze w mieście pozostaną. Do tego wrocławskie szkoły wyższe otwierają nowe specjalizacje i kierunki studiów, m.in. dyplomację europejską czy popularną w zeszłym roku indologię.
Poznań stawia na olimpijczyków. Joanna Domagała z Gdyni jest laureatką olimpiady z języka niemieckiego. Po olimpiadzie dostała list od prezydenta Poznania zachęcający do studiowania w tym mieście. Nie wahała się. - Poznański Uniwersytet Ekonomiczny jest drugi po Szkole Głównej Handlowej. A Poznań jest dużo tańszym miastem do życia niż Warszawa - uzasadniła. Stypendium też miało znaczenie. - Dzięki niemu będę mogła częściej odwiedzać rodzinną Gdynię - dodaje.
Poznań skusił 38 olimpijczyków. 12 laureatów dostawać będzie przez 10 miesięcy po 1600 zł brutto miesięcznie, 26 finalistów - po 1200 zł.
Co na to Łódź?
Postawimy na "Młodych w Łodzi"
Rozmowa z komisarzem Tomaszem Sadzyńskim
Joanna Blewąska: Sto dni Pana rządów to także okres, w którym maturzyści podejmowali decyzje, gdzie studiować. Jak Pan sądzi, czy udało się przekonać kogoś do przyjazdu do Łodzi?
Tomasz Sadzyński, prezydent Łodzi: Czy kogoś konkretnie namówiliśmy, tego nie wiem. Ale oczywiście wszystkie odsłony programu "Młodzi w Łodzi" mają taki cel. Kilka dni temu rozpoczęła się najnowsza część akcji z hasłem "FreeDOM", w której oferujemy studentom bezpłatne mieszkanie w naszym mieście. To powinno zachęcać i sądzę, że tak jest.
Program "Młodzi w Łodzi" wystartował dwa lata temu. To nie pomysł obecnych władz, ale rozumiem, że podpisuje się Pan pod nim.
- Tak. Akcja jest już rozpoznawalna, kojarzona z miastem, zaakceptowana przez wszystkich, którzy biorą w niej udział. A są to przedstawiciele najważniejszych grup, czyli uczelnie, pracodawcy i miasto. Mój plan to kontynuowanie i rozwijanie jej, z jednoczesnym budowaniem wizerunku Łodzi Akademickiej.
To znaczy?
- Dwa tygodnie temu byłem na konferencji rektorów łódzkich uczelni, gdzie przedstawiłem propozycję współpracy. Obejmuje ona wiele kwestii. Istotne jest na przykład, by uczelnie odpowiadały na potrzeby inwestorów, jeśli chodzi o pożądane przez nich kierunki studiów czy studia policealne. Nam inwestorzy podpowiedzą, jak rozwijać parki technologiczne, a uczelniom, jak poszerzać bazę dydaktyczną, by w laboratoriach skupić się na badaniach, które będą mogły być szybko komercjalizowane.
Jak wyglądać ma ta współpraca?
- W czerwcu spotkamy się po raz kolejny, na przedwakacyjnej konferencji rektorów. Do tego czasu powstanie komitet sterujący projektu. Jego skład ustalą rektorzy wspólnie z miastem. Potem powołany zostanie zespół wdrożeniowy, który będzie spotykał się średnio co dwa tygodnie i wprowadzał w życie wszystkie ustalenia. Równolegle będę dążył do tego, by w budżecie miasta pojawiła się pozycja "Łódź Akademicka" - pieniądze przeznaczone na realizację tego właśnie przedsięwzięcia. Chcę też, by każda łódzka uczelnia miała swojego opiekuna w urzędzie miasta.
Tak jak wielcy inwestorzy?
- Tak. Bo przecież uczelnie są jednymi z największych pracodawców w regionie.
Co przyniesie taka współpraca?
- Podam przykład: uczelnie jeżdżą na targi edukacyjne, na których pokazują swą ofertę, ale nie prezentują miasta. A przecież jeśli ktoś podejmuje decyzję o studiowaniu, to oprócz uczelni zainteresowany jest samym miastem. Musi zobaczyć, co może w nim robić, jak spędzać czas. Zupełnie nowy pomysł to "Pociąg do Łodzi". Być może w wakacje wspólnie z uczelniami sfinansujemy wynajęcie pociągu lub autokaru, który przywiezie maturzystów do Łodzi. Na przykład z Kielc, bo Świętokrzyskie to rejon naszych potencjalnych studentów. W Łodzi w jednym miejscu obejrzą ofertę łódzkich uczelni. Ja też piszę się na takie spotkania z młodymi, pokażę im ofertę miasta.
Nie jest za późno? Decyzje o wyborze uczelni zapadają w lutym, może marcu...
- W tym roku mieliśmy zbyt mało czasu. Ale latem też wiele osób wybiera studia, warto więc docierać do młodych także dziś. A to, co zrobimy teraz, zaprocentuje też w przyszłym roku.
Co zostawi Pan młodym? Jakie będą efekty trwającej kadencji komisarza?
- Chciałbym, by mówiło się o naszym mieście jako o Łodzi Akademickiej.
A z konkretnych obietnic?
- W urzędzie powołani zostaną opiekunowie wyższych uczeni. Wypracowana zostanie atrakcyjna oferta szkół i miasta - będzie to jeden wspólny portal całej Łodzi Akademickiej. Potencjalny student znajdzie w nim wszystko, co może go zainteresować. Strona będzie promowana na targach oraz w portalach społecznościowych.
Rozmawiała Joanna Blewąska
Poznań stawia na olimpijczyków. Joanna Domagała z Gdyni jest laureatką olimpiady z języka niemieckiego. Po olimpiadzie dostała list od prezydenta Poznania zachęcający do studiowania w tym mieście. Nie wahała się. - Poznański Uniwersytet Ekonomiczny jest drugi po Szkole Głównej Handlowej. A Poznań jest dużo tańszym miastem do życia niż Warszawa - uzasadniła. Stypendium też miało znaczenie. - Dzięki niemu będę mogła częściej odwiedzać rodzinną Gdynię - dodaje.
Poznań skusił 38 olimpijczyków. 12 laureatów dostawać będzie przez 10 miesięcy po 1600 zł brutto miesięcznie, 26 finalistów - po 1200 zł.
Co na to Łódź?
Postawimy na "Młodych w Łodzi"
Rozmowa z komisarzem Tomaszem Sadzyńskim
Joanna Blewąska: Sto dni Pana rządów to także okres, w którym maturzyści podejmowali decyzje, gdzie studiować. Jak Pan sądzi, czy udało się przekonać kogoś do przyjazdu do Łodzi?
Tomasz Sadzyński, prezydent Łodzi: Czy kogoś konkretnie namówiliśmy, tego nie wiem. Ale oczywiście wszystkie odsłony programu "Młodzi w Łodzi" mają taki cel. Kilka dni temu rozpoczęła się najnowsza część akcji z hasłem "FreeDOM", w której oferujemy studentom bezpłatne mieszkanie w naszym mieście. To powinno zachęcać i sądzę, że tak jest.
Program "Młodzi w Łodzi" wystartował dwa lata temu. To nie pomysł obecnych władz, ale rozumiem, że podpisuje się Pan pod nim.
- Tak. Akcja jest już rozpoznawalna, kojarzona z miastem, zaakceptowana przez wszystkich, którzy biorą w niej udział. A są to przedstawiciele najważniejszych grup, czyli uczelnie, pracodawcy i miasto. Mój plan to kontynuowanie i rozwijanie jej, z jednoczesnym budowaniem wizerunku Łodzi Akademickiej.
To znaczy?
- Dwa tygodnie temu byłem na konferencji rektorów łódzkich uczelni, gdzie przedstawiłem propozycję współpracy. Obejmuje ona wiele kwestii. Istotne jest na przykład, by uczelnie odpowiadały na potrzeby inwestorów, jeśli chodzi o pożądane przez nich kierunki studiów czy studia policealne. Nam inwestorzy podpowiedzą, jak rozwijać parki technologiczne, a uczelniom, jak poszerzać bazę dydaktyczną, by w laboratoriach skupić się na badaniach, które będą mogły być szybko komercjalizowane.
Jak wyglądać ma ta współpraca?
- W czerwcu spotkamy się po raz kolejny, na przedwakacyjnej konferencji rektorów. Do tego czasu powstanie komitet sterujący projektu. Jego skład ustalą rektorzy wspólnie z miastem. Potem powołany zostanie zespół wdrożeniowy, który będzie spotykał się średnio co dwa tygodnie i wprowadzał w życie wszystkie ustalenia. Równolegle będę dążył do tego, by w budżecie miasta pojawiła się pozycja "Łódź Akademicka" - pieniądze przeznaczone na realizację tego właśnie przedsięwzięcia. Chcę też, by każda łódzka uczelnia miała swojego opiekuna w urzędzie miasta.
Tak jak wielcy inwestorzy?
- Tak. Bo przecież uczelnie są jednymi z największych pracodawców w regionie.
Co przyniesie taka współpraca?
- Podam przykład: uczelnie jeżdżą na targi edukacyjne, na których pokazują swą ofertę, ale nie prezentują miasta. A przecież jeśli ktoś podejmuje decyzję o studiowaniu, to oprócz uczelni zainteresowany jest samym miastem. Musi zobaczyć, co może w nim robić, jak spędzać czas. Zupełnie nowy pomysł to "Pociąg do Łodzi". Być może w wakacje wspólnie z uczelniami sfinansujemy wynajęcie pociągu lub autokaru, który przywiezie maturzystów do Łodzi. Na przykład z Kielc, bo Świętokrzyskie to rejon naszych potencjalnych studentów. W Łodzi w jednym miejscu obejrzą ofertę łódzkich uczelni. Ja też piszę się na takie spotkania z młodymi, pokażę im ofertę miasta.
Nie jest za późno? Decyzje o wyborze uczelni zapadają w lutym, może marcu...
- W tym roku mieliśmy zbyt mało czasu. Ale latem też wiele osób wybiera studia, warto więc docierać do młodych także dziś. A to, co zrobimy teraz, zaprocentuje też w przyszłym roku.
Co zostawi Pan młodym? Jakie będą efekty trwającej kadencji komisarza?
- Chciałbym, by mówiło się o naszym mieście jako o Łodzi Akademickiej.
A z konkretnych obietnic?
- W urzędzie powołani zostaną opiekunowie wyższych uczeni. Wypracowana zostanie atrakcyjna oferta szkół i miasta - będzie to jeden wspólny portal całej Łodzi Akademickiej. Potencjalny student znajdzie w nim wszystko, co może go zainteresować. Strona będzie promowana na targach oraz w portalach społecznościowych.
Rozmawiała Joanna Blewąska
A co Ciebie zatrzymałoby w Łodzi? Piszcie do nas na adres: listy@lodz.agora.pl
- 22 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




więcej zdjęć