Sprytny Dell zagarnie 200 mln chociaż.. opuszcza Polskę
05.05.2010
, aktualizacja: 04.05.2010 19:45
Amerykański Dell dostanie całą, obiecaną przez rząd, pomoc publiczną. Mimo że opuszcza Polskę, a swą łódzką fabrykę sprzedał już Tajwańczykom, zagarnie ponad 200 mln zł.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowi inwestorzy w ŁSSE - powstanie 60 miejsc pracy (20-05-10, 20:02)
- Dell zostaje w Łodzi, Foxconn nie bierze fabryki (09-06-11, 14:28)
- Czy tajwański Foxconn chce jeszcze przejąć Della? (10-03-11, 18:43)
- Dell chce kupić centra danych za 876 mln dol. (09-12-10, 17:32)
- Zysk Della ponad dwa razy lepszy niż przed rokiem (19-11-10, 12:15)
- Producent iPhone'a przejmuje łódzką fabrykę Della. KE wydała zgodę (28-09-10, 19:44)
- Twinings przeniesie się do Polski? Przeciek z brytyjskiej prasy (05-09-10, 12:37)
- Bunt przeciwko prezesowi Della (18-08-10, 20:58)
- Dell zgodził się zapłacić 100 mln dol. kary (23-07-10, 15:05)
- Praca dla tysiąca marketingowców? Wielkie centrum P&G (19-07-10, 18:36)
- Dell do matematyków: Zbyt dużo liczycie, to komputery się zepsuły (30-06-10, 20:08)
- Tajwańczycy biorą fabrykę od Della (28-06-10, 17:00)
- Polska Grupa Farmaceutyczna inwestuje na Litwie (21-06-10, 17:55)
- Kto skorzysta na Łodzi? Rezygnujemy z milionów z UE (13-06-10, 19:14)
- Dell płaci 100 mln dol. za sztuczki księgowe (11-06-10, 15:03)
- PGE odchodzi z Łodzi. Pracę straci 80 specjalistów (16-05-10, 21:26)
- Wielka Nordea inwestuje w Łodzi. Da 300 miejsc pracy (13-05-10, 09:00)
- Prognozy dobre dla Polski, w Europie stagnacja na lata (05-05-10, 17:31)
- Straciliśmy amerykańskiego Della, bo wybrał zły wariant (01-01-10, 20:12)
- Tomaszewski: odejście Della to szansa dla Łodzi (04-12-09, 19:56)
- Dell odchodzi z Łodzi. Sprzedaje fabrykę Tajwańczykom (02-12-09, 20:43)
- Efekt Della, czyli kula u nogi prezydenta (03-12-09, 18:05)
- O Łodzi znów głośno w Brukseli. Przez pomoc dla Della (25-11-09, 19:39)
- 54,5 mln euro pomocy dla Della (23-09-09, 21:05)
Gdy Amerykanie trzy lata temu zapukali do Łodzi, miasto oszalało z radości. I spełniało wszystkie zachcianki inwestora. Duży teren? Proszę bardzo. Droga? Dwupasmowa ulica za 54 mln zł powstała w ekspresowym tempie 20 tygodni.
Najważniejszą zachętą dla Della była pomoc publiczna - nasz rząd obiecał wsparcie warte ponad 200 mln zł (dokładnie 52,72 mln euro). Większość miała być wypłacana w gotówce, część to zwolnienia z podatków.
Zgodzić się na pomoc musiała Komisja Europejska. Niemal rok sprawdzała, czy duże wsparcie nie naruszy zasad konkurencji na europejskim rynku. W końcu wydała pozwolenie. Ministerstwo Gospodarki z ulgą odblokowało konto, na którym już od miesięcy czekały miliony dla Amerykanów, i wypłaciło pierwsze transze. Trzy miesiące później Dell oznajmił, że odchodzi z Łodzi, a fabrykę sprzedaje tajwańskiej spółce Foxconn.
Lepiej dać miliony małym
Co w tej sytuacji z pomocą dla Della? Ministerstwo Gospodarki nie od razu wiedziało, co z tym fantem zrobić. W końcu podjęło decyzję i odpowiedziało "Gazecie", że Dell pomoc dostanie. Uzasadnia: Amerykanie są zobowiązani do utrzymania inwestycji i miejsc pracy w regionie przez pięć lat. Ale skoro etaty są nadal dzięki montażowi laptopów z logo Della, wsparcie się należy. - Do dziś przekazano spółce 82,2 mln zł - informuje Magdalena Gawlas z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.
Reszta - zgodnie z umową - będzie wypłacona do 2012 roku.
- Mimo sprzedaży? - dopytujemy.
- Zakup udziałów Della przez Foxconn nie zmienia, z punktu widzenia przepisów prawa handlowego, statusu podmiotu, zatem beneficjentem pomocy jest ta sama spółka. Czyli Dell - odpowiada Departament Instrumentów Wsparcia Ministerstwa Gospodarki.
Czy to dobra decyzja, zdania są podzielone. - Pomocy publicznej w ogóle nie powinno się oferować. Inwestor buduje zakład dla własnego zysku i powinien to robić z własnych pieniędzy - uważa prof. Witold Orłowski, ekonomista, łodzianin. Wiemy jednak, że jest inaczej. - Inwestorzy, szantażują kolejne kraje, doprowadzając niemal do licytacji wysokości wsparcia. Pamiętamy, jak Polska walczyła ze Słowacją o Hyundaia. Doszło do absurdu, bo wydawało się, że zdobycie inwestora będzie wręcz dla kraju nieopłacalne - wspomina profesor.
Z drugiej strony, mimo apeli OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), nikt nie chce tej spirali przerwać. - Bo to masowe zjawisko i kraj, który to zrobi, zostanie w tyle, przegra inwestycje - zgadza się prof. Orłowski.
A czy rzeczywiście zakłady wielkich koncernów są aż takie istotne? - Ważne są miejsca pracy, ale niekoniecznie muszą być oferowane przez zagranicznych inwestorów - mówi Hanna Zdanowska. I jako szefowa Izby Przemysłowo-Handlowej dodaje: - Nie doceniamy polskich przedsiębiorstw i mniejszych firm. 200 mln zł wpompowane w małe firmy wykreowałoby więcej niż obiecane przez Della trzy tysiące miejsc pracy.
Przyznaje też, że sprawa Della to przykład na nierówne traktowanie w Polsce firm małych i bardzo dużych. Mikroprzedsiębiorstwo, które dostanie unijne wsparcie, musi co do kropki wypełnić unijne wymagania. I nie ma tu miejsca na żadne interpretacje.
- Z przykrością czytam o pomocy dla wielkich - przyznaje Tomasz Konstantynowski, właściciel firmy informatycznej. I potwierdza, że unijna dotacja w wysokości 40 tys. zł pozwoliła mu stworzyć dwa etaty. 200 mln zł to takie wsparcie dla pięciu tysięcy firm! - Oceniam to na jakieś 10 tys. miejsc pracy. Ale mnożenie naszym urzędnikom i politykom się popsuło - mówi złośliwe Konstantynowski. - Ulegli magii wielkich liczb i chcą przecinać wstęgi na wielkich otwarciach zakładów.
Marek Michalik, były wiceprezydent Łodzi, prowadził rozmowy z Dellem. - Wreszcie sprawiedliwości stało się zadość - komentuje długie oczekiwanie Amerykanów na obiecaną im przecież pomoc. - Oczywiście, że warto wiązać się z Dellem. Zakład działa, miejsce pracy są, a ze strony załogi nie ma żadnych niepokojących informacji, jakoby pod skrzydłami Foxconnu pracowało im się gorzej.
Michalik uważa, że z optymizmem możemy myśleć o przyszłości fabryki, przynajmniej przez najbliższych kilkanaście lat nic nie powinno się wydarzyć.
Podobnego zdania jest prof. Stefan Krajewski, były wojewoda łódzki: - Jestem lokalnym patriotą. A z punktu widzenia regionu przyciągnięcie Della było sprawą kluczową!
Zastanowimy się nad tym później
Prof. Krajewski podejmował w Łodzi Della, ale umowy z nim nie podpisywał. Nie wini jednak swoich następców (negocjował rząd Marka Belki, podpisywał Jarosław Kaczyński). - Wielcy inwestorzy mają świetnych prawników po Stanfordzie i Harvardzie. Nasze biura prawne w ministerstwach nie mają długich doświadczeń w kontaktach z międzynarodowymi inwestorami. I takie są skutki. Dell wiedział, co robi, a my musimy się wywiązać - uważa prof. Krajewski.
Prof. Orłowski dodaje, że dziś kłótnie z Dellem źle wpłynęłyby na wiarygodność kraju w oczach nowych inwestorów. - Ale to niebezpieczne - zastanawia się Hanna Zdanowska. - Uleganie może wywołać większą chęć sięgania po pomoc w Polsce, a potem falę sprzedaży zakładów. To nie przyniesie nam korzyści - dodaje.
Sam Dell sprawy nie komentuje. - Dla nas teraz najważniejsze jest przekazanie zakładu Foxconnowi, z zachowaniem najwyższych standardów montażu - mówi Rafał Branowski, rzecznik Della w Polsce. Mimo że zakład trafia w ręce Tajwańczyków, miejsca pracy mają być utrzymane przynajmniej przez pięć lat. - W przeciwnym razie Dell będzie musiał pomoc oddać, wraz z odsetkami - zaznacza Ministerstwo Gospodarki.
Czy nauczka ze sprawy Della wpłynie na konstruowanie umów, które podpisywać będą kolejni inwestorzy? W Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych słyszymy, że z każdego doświadczenia należy wyciągać wnioski, ale na obszerniejszy komentarz liczyć na razie nie możemy. Szefostwo jest w Szanghaju na Światowej Wystawie Expo 2010.
Najważniejszą zachętą dla Della była pomoc publiczna - nasz rząd obiecał wsparcie warte ponad 200 mln zł (dokładnie 52,72 mln euro). Większość miała być wypłacana w gotówce, część to zwolnienia z podatków.
Zgodzić się na pomoc musiała Komisja Europejska. Niemal rok sprawdzała, czy duże wsparcie nie naruszy zasad konkurencji na europejskim rynku. W końcu wydała pozwolenie. Ministerstwo Gospodarki z ulgą odblokowało konto, na którym już od miesięcy czekały miliony dla Amerykanów, i wypłaciło pierwsze transze. Trzy miesiące później Dell oznajmił, że odchodzi z Łodzi, a fabrykę sprzedaje tajwańskiej spółce Foxconn.
Lepiej dać miliony małym
Co w tej sytuacji z pomocą dla Della? Ministerstwo Gospodarki nie od razu wiedziało, co z tym fantem zrobić. W końcu podjęło decyzję i odpowiedziało "Gazecie", że Dell pomoc dostanie. Uzasadnia: Amerykanie są zobowiązani do utrzymania inwestycji i miejsc pracy w regionie przez pięć lat. Ale skoro etaty są nadal dzięki montażowi laptopów z logo Della, wsparcie się należy. - Do dziś przekazano spółce 82,2 mln zł - informuje Magdalena Gawlas z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.
Reszta - zgodnie z umową - będzie wypłacona do 2012 roku.
- Mimo sprzedaży? - dopytujemy.
- Zakup udziałów Della przez Foxconn nie zmienia, z punktu widzenia przepisów prawa handlowego, statusu podmiotu, zatem beneficjentem pomocy jest ta sama spółka. Czyli Dell - odpowiada Departament Instrumentów Wsparcia Ministerstwa Gospodarki.
Czy to dobra decyzja, zdania są podzielone. - Pomocy publicznej w ogóle nie powinno się oferować. Inwestor buduje zakład dla własnego zysku i powinien to robić z własnych pieniędzy - uważa prof. Witold Orłowski, ekonomista, łodzianin. Wiemy jednak, że jest inaczej. - Inwestorzy, szantażują kolejne kraje, doprowadzając niemal do licytacji wysokości wsparcia. Pamiętamy, jak Polska walczyła ze Słowacją o Hyundaia. Doszło do absurdu, bo wydawało się, że zdobycie inwestora będzie wręcz dla kraju nieopłacalne - wspomina profesor.
Z drugiej strony, mimo apeli OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), nikt nie chce tej spirali przerwać. - Bo to masowe zjawisko i kraj, który to zrobi, zostanie w tyle, przegra inwestycje - zgadza się prof. Orłowski.
A czy rzeczywiście zakłady wielkich koncernów są aż takie istotne? - Ważne są miejsca pracy, ale niekoniecznie muszą być oferowane przez zagranicznych inwestorów - mówi Hanna Zdanowska. I jako szefowa Izby Przemysłowo-Handlowej dodaje: - Nie doceniamy polskich przedsiębiorstw i mniejszych firm. 200 mln zł wpompowane w małe firmy wykreowałoby więcej niż obiecane przez Della trzy tysiące miejsc pracy.
Przyznaje też, że sprawa Della to przykład na nierówne traktowanie w Polsce firm małych i bardzo dużych. Mikroprzedsiębiorstwo, które dostanie unijne wsparcie, musi co do kropki wypełnić unijne wymagania. I nie ma tu miejsca na żadne interpretacje.
- Z przykrością czytam o pomocy dla wielkich - przyznaje Tomasz Konstantynowski, właściciel firmy informatycznej. I potwierdza, że unijna dotacja w wysokości 40 tys. zł pozwoliła mu stworzyć dwa etaty. 200 mln zł to takie wsparcie dla pięciu tysięcy firm! - Oceniam to na jakieś 10 tys. miejsc pracy. Ale mnożenie naszym urzędnikom i politykom się popsuło - mówi złośliwe Konstantynowski. - Ulegli magii wielkich liczb i chcą przecinać wstęgi na wielkich otwarciach zakładów.
Marek Michalik, były wiceprezydent Łodzi, prowadził rozmowy z Dellem. - Wreszcie sprawiedliwości stało się zadość - komentuje długie oczekiwanie Amerykanów na obiecaną im przecież pomoc. - Oczywiście, że warto wiązać się z Dellem. Zakład działa, miejsce pracy są, a ze strony załogi nie ma żadnych niepokojących informacji, jakoby pod skrzydłami Foxconnu pracowało im się gorzej.
Michalik uważa, że z optymizmem możemy myśleć o przyszłości fabryki, przynajmniej przez najbliższych kilkanaście lat nic nie powinno się wydarzyć.
Podobnego zdania jest prof. Stefan Krajewski, były wojewoda łódzki: - Jestem lokalnym patriotą. A z punktu widzenia regionu przyciągnięcie Della było sprawą kluczową!
Zastanowimy się nad tym później
Prof. Krajewski podejmował w Łodzi Della, ale umowy z nim nie podpisywał. Nie wini jednak swoich następców (negocjował rząd Marka Belki, podpisywał Jarosław Kaczyński). - Wielcy inwestorzy mają świetnych prawników po Stanfordzie i Harvardzie. Nasze biura prawne w ministerstwach nie mają długich doświadczeń w kontaktach z międzynarodowymi inwestorami. I takie są skutki. Dell wiedział, co robi, a my musimy się wywiązać - uważa prof. Krajewski.
Prof. Orłowski dodaje, że dziś kłótnie z Dellem źle wpłynęłyby na wiarygodność kraju w oczach nowych inwestorów. - Ale to niebezpieczne - zastanawia się Hanna Zdanowska. - Uleganie może wywołać większą chęć sięgania po pomoc w Polsce, a potem falę sprzedaży zakładów. To nie przyniesie nam korzyści - dodaje.
Sam Dell sprawy nie komentuje. - Dla nas teraz najważniejsze jest przekazanie zakładu Foxconnowi, z zachowaniem najwyższych standardów montażu - mówi Rafał Branowski, rzecznik Della w Polsce. Mimo że zakład trafia w ręce Tajwańczyków, miejsca pracy mają być utrzymane przynajmniej przez pięć lat. - W przeciwnym razie Dell będzie musiał pomoc oddać, wraz z odsetkami - zaznacza Ministerstwo Gospodarki.
Czy nauczka ze sprawy Della wpłynie na konstruowanie umów, które podpisywać będą kolejni inwestorzy? W Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych słyszymy, że z każdego doświadczenia należy wyciągać wnioski, ale na obszerniejszy komentarz liczyć na razie nie możemy. Szefostwo jest w Szanghaju na Światowej Wystawie Expo 2010.
- 114 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
41 głosów
-
Sprytny Dell zagarnie 200 mln chociaż.. opuszcz...
wojcikmarcin
05.05.10, 09:18
Mam kumpla w Dell'u - fabryka jeszcze nie została sprzedana. A jeżeli zostaniena pewno będą redukcje etatów. »
-
Sprytny Dell zagarnie 200 mln chociaż.. opuszcz...
xolaptop
05.05.10, 18:33
Jedno słowo. Kapitalizm.»
-
nie dawać im tej kasy!!!
szabepio
05.05.10, 22:20
ku rwa ta kasa powinna być dla tajwańczyków, komus się po pierdoliło w głowie!!!»




