Sprytny Dell zagarnie 200 mln chociaż.. opuszcza Polskę

Joanna Blewąska
05.05.2010 , aktualizacja: 04.05.2010 19:45
A A A Drukuj
Amerykański Dell dostanie całą, obiecaną przez rząd, pomoc publiczną. Mimo że opuszcza Polskę, a swą łódzką fabrykę sprzedał już Tajwańczykom, zagarnie ponad 200 mln zł.
Zakład Della sprzedany tajwańskiej spółce Foxconn
Fot. Tomasz Stanczak /AG
Zakład Della sprzedany tajwańskiej spółce Foxconn
ZOBACZ TAKŻE
Gdy Amerykanie trzy lata temu zapukali do Łodzi, miasto oszalało z radości. I spełniało wszystkie zachcianki inwestora. Duży teren? Proszę bardzo. Droga? Dwupasmowa ulica za 54 mln zł powstała w ekspresowym tempie 20 tygodni.

Najważniejszą zachętą dla Della była pomoc publiczna - nasz rząd obiecał wsparcie warte ponad 200 mln zł (dokładnie 52,72 mln euro). Większość miała być wypłacana w gotówce, część to zwolnienia z podatków.

Zgodzić się na pomoc musiała Komisja Europejska. Niemal rok sprawdzała, czy duże wsparcie nie naruszy zasad konkurencji na europejskim rynku. W końcu wydała pozwolenie. Ministerstwo Gospodarki z ulgą odblokowało konto, na którym już od miesięcy czekały miliony dla Amerykanów, i wypłaciło pierwsze transze. Trzy miesiące później Dell oznajmił, że odchodzi z Łodzi, a fabrykę sprzedaje tajwańskiej spółce Foxconn.

Lepiej dać miliony małym

Co w tej sytuacji z pomocą dla Della? Ministerstwo Gospodarki nie od razu wiedziało, co z tym fantem zrobić. W końcu podjęło decyzję i odpowiedziało "Gazecie", że Dell pomoc dostanie. Uzasadnia: Amerykanie są zobowiązani do utrzymania inwestycji i miejsc pracy w regionie przez pięć lat. Ale skoro etaty są nadal dzięki montażowi laptopów z logo Della, wsparcie się należy. - Do dziś przekazano spółce 82,2 mln zł - informuje Magdalena Gawlas z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

Reszta - zgodnie z umową - będzie wypłacona do 2012 roku.

- Mimo sprzedaży? - dopytujemy.

- Zakup udziałów Della przez Foxconn nie zmienia, z punktu widzenia przepisów prawa handlowego, statusu podmiotu, zatem beneficjentem pomocy jest ta sama spółka. Czyli Dell - odpowiada Departament Instrumentów Wsparcia Ministerstwa Gospodarki.

Czy to dobra decyzja, zdania są podzielone. - Pomocy publicznej w ogóle nie powinno się oferować. Inwestor buduje zakład dla własnego zysku i powinien to robić z własnych pieniędzy - uważa prof. Witold Orłowski, ekonomista, łodzianin. Wiemy jednak, że jest inaczej. - Inwestorzy, szantażują kolejne kraje, doprowadzając niemal do licytacji wysokości wsparcia. Pamiętamy, jak Polska walczyła ze Słowacją o Hyundaia. Doszło do absurdu, bo wydawało się, że zdobycie inwestora będzie wręcz dla kraju nieopłacalne - wspomina profesor.

Z drugiej strony, mimo apeli OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), nikt nie chce tej spirali przerwać. - Bo to masowe zjawisko i kraj, który to zrobi, zostanie w tyle, przegra inwestycje - zgadza się prof. Orłowski.

A czy rzeczywiście zakłady wielkich koncernów są aż takie istotne? - Ważne są miejsca pracy, ale niekoniecznie muszą być oferowane przez zagranicznych inwestorów - mówi Hanna Zdanowska. I jako szefowa Izby Przemysłowo-Handlowej dodaje: - Nie doceniamy polskich przedsiębiorstw i mniejszych firm. 200 mln zł wpompowane w małe firmy wykreowałoby więcej niż obiecane przez Della trzy tysiące miejsc pracy.

Przyznaje też, że sprawa Della to przykład na nierówne traktowanie w Polsce firm małych i bardzo dużych. Mikroprzedsiębiorstwo, które dostanie unijne wsparcie, musi co do kropki wypełnić unijne wymagania. I nie ma tu miejsca na żadne interpretacje.

- Z przykrością czytam o pomocy dla wielkich - przyznaje Tomasz Konstantynowski, właściciel firmy informatycznej. I potwierdza, że unijna dotacja w wysokości 40 tys. zł pozwoliła mu stworzyć dwa etaty. 200 mln zł to takie wsparcie dla pięciu tysięcy firm! - Oceniam to na jakieś 10 tys. miejsc pracy. Ale mnożenie naszym urzędnikom i politykom się popsuło - mówi złośliwe Konstantynowski. - Ulegli magii wielkich liczb i chcą przecinać wstęgi na wielkich otwarciach zakładów.

Marek Michalik, były wiceprezydent Łodzi, prowadził rozmowy z Dellem. - Wreszcie sprawiedliwości stało się zadość - komentuje długie oczekiwanie Amerykanów na obiecaną im przecież pomoc. - Oczywiście, że warto wiązać się z Dellem. Zakład działa, miejsce pracy są, a ze strony załogi nie ma żadnych niepokojących informacji, jakoby pod skrzydłami Foxconnu pracowało im się gorzej.

Michalik uważa, że z optymizmem możemy myśleć o przyszłości fabryki, przynajmniej przez najbliższych kilkanaście lat nic nie powinno się wydarzyć.

Podobnego zdania jest prof. Stefan Krajewski, były wojewoda łódzki: - Jestem lokalnym patriotą. A z punktu widzenia regionu przyciągnięcie Della było sprawą kluczową!

Zastanowimy się nad tym później

Prof. Krajewski podejmował w Łodzi Della, ale umowy z nim nie podpisywał. Nie wini jednak swoich następców (negocjował rząd Marka Belki, podpisywał Jarosław Kaczyński). - Wielcy inwestorzy mają świetnych prawników po Stanfordzie i Harvardzie. Nasze biura prawne w ministerstwach nie mają długich doświadczeń w kontaktach z międzynarodowymi inwestorami. I takie są skutki. Dell wiedział, co robi, a my musimy się wywiązać - uważa prof. Krajewski.

Prof. Orłowski dodaje, że dziś kłótnie z Dellem źle wpłynęłyby na wiarygodność kraju w oczach nowych inwestorów. - Ale to niebezpieczne - zastanawia się Hanna Zdanowska. - Uleganie może wywołać większą chęć sięgania po pomoc w Polsce, a potem falę sprzedaży zakładów. To nie przyniesie nam korzyści - dodaje.

Sam Dell sprawy nie komentuje. - Dla nas teraz najważniejsze jest przekazanie zakładu Foxconnowi, z zachowaniem najwyższych standardów montażu - mówi Rafał Branowski, rzecznik Della w Polsce. Mimo że zakład trafia w ręce Tajwańczyków, miejsca pracy mają być utrzymane przynajmniej przez pięć lat. - W przeciwnym razie Dell będzie musiał pomoc oddać, wraz z odsetkami - zaznacza Ministerstwo Gospodarki.

Czy nauczka ze sprawy Della wpłynie na konstruowanie umów, które podpisywać będą kolejni inwestorzy? W Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych słyszymy, że z każdego doświadczenia należy wyciągać wnioski, ale na obszerniejszy komentarz liczyć na razie nie możemy. Szefostwo jest w Szanghaju na Światowej Wystawie Expo 2010.

Podziel się

  • 114 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład