Chcesz opiekować się mężem? Musisz się z nim rozwieść

Małgorzata Kozerawska
2010-02-04 , aktualizacja: 05.02.2010 11:40
A A A Drukuj
Pani Elżbieta nie pracuje, bo musi opiekować się ciężko chorym mężem. Kiedy wystąpiła do gminy o świadczenie pielęgnacyjne, dostała odmowę. Żeby dostać choćby złotówkę... powinna być z mężem w separacji. - Tak działa polskie prawo. To się w głowie nie mieści - poskarżyła się "Gazecie"
Ślub
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Ślub
Sytuacja rodzinna i materialna łodzianki jest bardzo trudna. Sześć lat temu mąż miał zawał, a wkrótce potem udar. Ma ciężkie schorzenie serca, prawie nie chodzi. Uszkodzenie mózgu spowodowało postępującą demencję. Pan Tadeusz jest całkowicie niesamodzielny, wymaga opieki przez całą dobę.

- Byłam w opiece społecznej, żeby dowiedzieć się o opiekunkę. Niestety, to bardzo drogo kosztuje. Dlatego zajmuję się nim sama - opowiada pani Elżbieta. - Ale z tego powodu nie mogę podjąć żadnej pracy. Żyjemy tylko z emerytury męża. Jest bardzo ciężko.

Emerytura wynosi 1370 zł. Za to trzeba opłacić wszystkie świadczenia, zapłacić za lekarstwa dla męża i prywatne wizyty kardiologa w domu, bo nie można go dowieźć do lecznicy. Mimo tak niskich dochodów rodzina nie dostała nawet dopłaty do czynszu. - Okazało się, że przekraczamy dopuszczalny limit o 20 zł. A w pomocy społecznej powiedziano, że inni mają jeszcze mniej, więc w pierwszym rzędzie to im należy się zasiłek. No, chyba żebyśmy się spalili, wtedy byłby zasiłek celowy - mówi nasza Czytelniczka.

Nadzieja pojawiła się na początku tego roku. Zmieniły się zasady przyznawania świadczeń opiekuńczych. Rozszerzono krąg osób uprawnionych do otrzymywania tego rodzaju wsparcia (do tej pory przysługiwał tylko na niepełnosprawne dzieci). I zlikwidowano kryterium dochodowe, które wcześniej eliminowało z pomocy wiele rodzin - wystarczyło parę złotych więcej, niż dopuszczał limit, i nici ze wsparcia.

- Przeczytałam o tym w "Gazecie" i od razu zapaliło mi się w głowie światełko. Zadzwoniłam na Urzędniczą (tam wypłacane są świadczenia rodzinne), a tam zimny prysznic. Nadal nie mam prawa do państwowego wsparcia, chyba że będę z mężem w separacji - opowiada kobieta. - Odebrało mi głos, z wrażenia usiadłam na wersalce. Mam wdawać się w jakieś zawiłe sądowe procedury, udawać, że opuściłam człowieka, którym się opiekuję i mieszkam z nim pod jednym dachem? Cóż to za absurd?

Pani Elżbieta nie dała za wygraną. Zaczęła pytać prawników, szukać informacji w internecie. I znalazła. Są dwa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w podobnych sprawach. Oba dotyczyły prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla dorosłych, w tym jedna sprawa rozpatrywana była przez łódzki sąd administracyjny.

TK uznał, że odmowa przyznania świadczenia np. niepracującej żonie, która opiekuje się niepełnosprawnym mężem, jest niekonstytucyjna, bo narusza zasadę równości. Pod wpływem orzeczeń TK w znowelizowanej ustawie o świadczeniach rodzinnych pojawił się zapis, że pieniądze się należą, jeśli istnieje obowiązek alimentacyjny. I tak powstała sprzeczność, bo w świetle kodeksu rodzinnego obowiązek alimentacyjny na jednym ze współmałżonków spoczywa dopiero po separacji lub rozwodzie.

Gminy są w kropce. Zdecydowana większość trzyma się ustawy, odmawiając świadczenia współmałżonkowi - jak w Łodzi. Niektóre, respektując wyrok TK, pieniądze wypłacają. Ale tylko w tych sytuacjach, kiedy osoba zainteresowana odwoła się do samorządowego kolegium odwoławczego. Gdy tam nie uzyska satysfakcjonującego rozstrzygnięcia, powinna złożyć skargę do sądu administracyjnego. Znane są pojedyncze przypadki wygranych spraw w Łodzi, Poznaniu i Olsztynie.

- Nie pozostaje mi nic innego, jak błąkać się po sądach - wzdycha pani Elżbieta. - Ale za 520 zł warto. Nie wiem tylko, czy mąż dożyje.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów