Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi tylko kilku
2010-02-02
, aktualizacja: 02.02.2010 20:22
W Łodzi tylko kilkoro uczniów powtarza klasę za złe zachowanie. Kto ma rację: były minister Giertych, który wprowadził taką karę, czy obecna minister Hall, która chce z niej zrezygnować?
ZOBACZ TAKŻE
- Wylecą ze szkoły za zdjęcia, na których się obejmują? (30-03-10, 09:22)
W 2006 r. ówczesny minister edukacji Roman Giertych zdecydował, że uczeń, który trzy razy z rzędu dostanie z zachowania ocenę naganną, powtarza klasę. Pomysł był częścią programu "Zero tolerancji dla przemocy w szkole". Są już pierwsze ofiary nowego przepisu. - Wiemy o trzech osobach, które powtarzają klasę z powodu trzeciej oceny nagannej. Wszystkie są z Łodzi - mówi "Gazecie" Wiesława Zewald, kuratorka oświaty w Łódzkiem.
Jedna z nich chodzi do XXXV LO. - To uczennica. Miała 351 godzin nieusprawiedliwionych, a oprócz tego sfałszowała dokument lekarski uprawniający do zwolnienia z lekcji wf. Zgodnie z naszym statutem już z samej liczby nieobecności wynikała ocena naganna. Nie mieliśmy wyboru - żałuje Ewa Łoś, dyrektorka XXXV LO.
Pozostali uczniowie, którzy powtarzają klasę z powodu trzech ocen nagannych, chodzą do Gimnazjum nr 41 przy ul. Bohdanowicza. Co przeskrobali? Co zrobiła szkoła, by poprawić ich zachowanie? - Na ten temat rozmowy nie będzie - dyrektorka gimnazjum przekazała przez swoją sekretarkę.
W Łodzi jest 75 tysięcy uczniów. Kilkoro ukaranych to kropla w morzu, ale - zdaniem wieloletniego dyrektora jednej z łódzkich zawodówek - inaczej być nie mogło. - Kij Giertycha ma dwa końce. Szkoła, która "uderza" nim ucznia, trafia też w siebie, bo o rok dłużej męczy się z wagarowiczem czy łobuziakiem. Dlatego w wielu przypadkach tej trzeciej oceny nagannej szkoły nie wystawiały, nawet jeśli uczeń na lepszą nie zasłużył - przypuszcza nasz rozmówca (prosi o anonimowość). Uważa również, że były minister podniósł rangę zachowania głównie z powodów politycznych. Kreował się na surowego wychowawcę trudnej młodzieży, dla której chciał nawet tworzyć oddzielne ośrodki z wojskową dyscypliną. - A to, czy pomysł nauczycielom pomoże, czy w ogóle będą z niego korzystać, interesowało go mniej - przekonuje dyrektor.
Od kilka dni Katarzyna Hall, obecna minister edukacji, rozważa wycofanie się z karania repetami za oceny naganne. Ewa Łoś z XXXV LO jest "za". - Bo mam wątpliwości, czy problemy wychowawcze powinny rzutować na promocję do następnej klasy - zastanawia się dyrektorka.
Żadnych wątpliwości nie ma Dariusz Chętkowski, polonista z XXI LO w Łodzi i autor książek o polskiej szkole: - Tym kilku osobom, które zostały ukarane, może być przykro, że innym się upiecze, ale generalnie pomysł Giertycha jest wbrew współczesnej pedagogice - mówi Chętkowski. - Groźne konsekwencje są straszakiem, który daje efekt na chwilę. W dłuższej perspektywie uczniowie się przyzwyczajają i nawet tworzą dumną społeczność "dotkniętych surową karą". Pokazują, że można żyć z tą karą, a do tego być podziwianym.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów


