Afera "Praca za seks": Jakich kar chce prokurator?

Anna Kołakowska
29.01.2010 , aktualizacja: 29.01.2010 18:52
A A A Drukuj
Pięć lat więzienia dla Stanisława Łyżwińskiego oraz dwa lata i trzy miesiące dla Andrzeja Leppera - takich kar chce prokuratura dla szefów Samoobrony
Temida
Fot. Łukasz Giza/AG
Temida
RAPORTY
Obaj politycy odpowiadają przed piotrkowskim sądem okręgowym za molestowanie seksualne działaczek partii, a Łyżwiński także za zgwałcenie jednej z nich. W procesie, który od maja 2008 roku toczy się za zamkniętymi drzwiami, zakończyła się faza przedstawiania dowodów, a zaczął etap końcowych wystąpień. Pierwszy głos zabrał prokurator. Dla obu oskarżonych zażądał kar bezwzględnego pozbawienia wolności. W przypadku Łyżwińskiego chciał też, aby sąd na pięć lat pozbawił go praw publicznych, odbierając mu bierne prawo wyborcze do "organów władzy publicznej". - Prokurator wniósł także o wymierzenie za jeden z czynów 10 tys. zł nawiązki na cele związane z ochroną zdrowia - poinformował Rafał Sławnikowski z łódzkiej prokuratury okręgowej.

Do wniosku prokuratury przyłączyła się pełnomocniczka Anety Krawczyk, która w tym procesie jest oskarżycielką posiłkową. - Kary są adekwatne do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynów - mówiła mecenas Agata Kalińska-Moc.

Andrzej Lepper nie był obecny na wczorajszej rozprawie, wystąpienia prokuratora wysłuchał tylko Stanisław Łyżwiński. - Wysokość kar, których zażądał oskarżyciel, nie zaskoczyła mnie - mówiła mecenas Elżbieta Lewicka, obrońca Łyżwińskiego. - Jego wnioski nie są w górnych granicach ustawowego zagrożenia, ale nie można ich też nazwać łagodnymi.

Obrońcy oskarżonych i oni sami zabiorą głos 4 lutego. Mecenas Lewicka zapowiedziała, że będzie się domagać uniewinnienia: - Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy, więc nie ma powodu, aby wnosić o inne rozstrzygnięcie.

Jeśli jeden dzień obrońcom nie wystarczy, sąd wyznaczył im jeszcze 5 lutego. Potem, najdalej w ciągu tygodnia, musi ogłosić wyrok.

Andrzej Lepper odpowiada z wolnej stopy, a Łyżwiński jest tymczasowo aresztowany od sierpnia 2007 roku. Od kilku tygodni rozprawy wyznaczane są nie w budynku sądu okręgowego, ale w piotrkowskim areszcie śledczym, gdzie przebywa były poseł Samoobrony.

Powodem jest zły stan zdrowia oskarżonego: Łyżwiński od kilku miesięcy uskarża się na bóle kręgosłupa i paraliż lewej nogi, a porusza się na wózku inwalidzkim. Z powodu jego choroby wiele rozpraw trzeba było odwołać. Piotrkowski sąd zaproponował mu udział w procesie za pośrednictwem tzw. wideokonferencji, tak, aby nie musiał się ruszać z aresztu. Ale na to Łyżwiński się nie zgodził. Wtedy sędziowie znaleźli kolejne wyjście z sytuacji: sąd przyjeżdża do aresztu przy ul. Wroniej i prowadzi rozprawy w tamtejszej sali. Piątkowa rozprawa także odbyła się w areszcie, ale ogłoszenie wyroku planowane jest już w budynku sądu.

Afera z wykorzystywaniem kobiet w Samoobronie wybuchła ponad trzy lata temu. Aneta Krawczyk, szefowa biura poselskiego Łyżwińskiego, opowiedziała "Gazecie", że liderzy Samoobrony wymuszali usługi seksualne od działaczek, w zamian obiecując pracę lub miejsce na liście wyborczej. Sprawą zajęła się prokuratura. Byłego wicepremiera oskarżono o wykorzystywanie seksualne Anety Krawczyk oraz próbę molestowania szefowej młodzieżówki partyjnej z Lublina. Łyżwińskiemu przedstawiono siedem zarzutów, m.in. wykorzystywania seksualnego czterech kobiet i zgwałcenia jednej z nich.

anna.kolakowska@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład