Afera "Praca za seks": Jakich kar chce prokurator?
29.01.2010
, aktualizacja: 29.01.2010 18:52
Pięć lat więzienia dla Stanisława Łyżwińskiego oraz dwa lata i trzy miesiące dla Andrzeja Leppera - takich kar chce prokuratura dla szefów Samoobrony
ZOBACZ TAKŻE
- Seksafera: Prokuratura nie będzie składać apelacji (20-07-10, 20:56)
- 300 stron uzasadnienia w seksaferze, będą odwołania (09-07-10, 18:01)
- Nie nacieszył się nowym autem. Spowodował wypadek (04-02-10, 10:57)
- Radny PO: trzeba myśleć głową, a nie jajnikami (01-02-10, 23:51)
- Cały czas kradnie, bo chce wrócić do więzienia (01-02-10, 15:57)
- Siekierą zabił córkę i ciężko ranił żonę (01-02-10, 13:39)
- Prokurator: Więzienie dla Leppera (30-01-10, 01:00)
- Chciał na targowisku podgrzać jabłka - wysadził auto (29-01-10, 18:49)
- Amfetamina w BMW i dilerzy małżonkowie wśród uczniów (29-01-10, 18:42)
- Prokurator chce więzienia dla Łyżwińskiego i Leppera (29-01-10, 13:09)
- Koniec procesu Leppera i Łyżwińskiego (27-01-10, 20:35)
- Były poseł Stanisław Łyżwiński w areszcie do marca (30-12-09, 20:55)
- B. asystent Łyżwińskiego na wolności (23-12-09, 16:41)
- Lepper nie przyszedł na rozprawę, by nie być "na fali" (13-05-08, 09:44)
RAPORTY
Obaj politycy odpowiadają przed piotrkowskim sądem okręgowym za molestowanie seksualne działaczek partii, a Łyżwiński także za zgwałcenie jednej z nich. W procesie, który od maja 2008 roku toczy się za zamkniętymi drzwiami, zakończyła się faza przedstawiania dowodów, a zaczął etap końcowych wystąpień. Pierwszy głos zabrał prokurator. Dla obu oskarżonych zażądał kar bezwzględnego pozbawienia wolności. W przypadku Łyżwińskiego chciał też, aby sąd na pięć lat pozbawił go praw publicznych, odbierając mu bierne prawo wyborcze do "organów władzy publicznej". - Prokurator wniósł także o wymierzenie za jeden z czynów 10 tys. zł nawiązki na cele związane z ochroną zdrowia - poinformował Rafał Sławnikowski z łódzkiej prokuratury okręgowej.
Do wniosku prokuratury przyłączyła się pełnomocniczka Anety Krawczyk, która w tym procesie jest oskarżycielką posiłkową. - Kary są adekwatne do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynów - mówiła mecenas Agata Kalińska-Moc.
Andrzej Lepper nie był obecny na wczorajszej rozprawie, wystąpienia prokuratora wysłuchał tylko Stanisław Łyżwiński. - Wysokość kar, których zażądał oskarżyciel, nie zaskoczyła mnie - mówiła mecenas Elżbieta Lewicka, obrońca Łyżwińskiego. - Jego wnioski nie są w górnych granicach ustawowego zagrożenia, ale nie można ich też nazwać łagodnymi.
Obrońcy oskarżonych i oni sami zabiorą głos 4 lutego. Mecenas Lewicka zapowiedziała, że będzie się domagać uniewinnienia: - Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy, więc nie ma powodu, aby wnosić o inne rozstrzygnięcie.
Jeśli jeden dzień obrońcom nie wystarczy, sąd wyznaczył im jeszcze 5 lutego. Potem, najdalej w ciągu tygodnia, musi ogłosić wyrok.
Andrzej Lepper odpowiada z wolnej stopy, a Łyżwiński jest tymczasowo aresztowany od sierpnia 2007 roku. Od kilku tygodni rozprawy wyznaczane są nie w budynku sądu okręgowego, ale w piotrkowskim areszcie śledczym, gdzie przebywa były poseł Samoobrony.
Powodem jest zły stan zdrowia oskarżonego: Łyżwiński od kilku miesięcy uskarża się na bóle kręgosłupa i paraliż lewej nogi, a porusza się na wózku inwalidzkim. Z powodu jego choroby wiele rozpraw trzeba było odwołać. Piotrkowski sąd zaproponował mu udział w procesie za pośrednictwem tzw. wideokonferencji, tak, aby nie musiał się ruszać z aresztu. Ale na to Łyżwiński się nie zgodził. Wtedy sędziowie znaleźli kolejne wyjście z sytuacji: sąd przyjeżdża do aresztu przy ul. Wroniej i prowadzi rozprawy w tamtejszej sali. Piątkowa rozprawa także odbyła się w areszcie, ale ogłoszenie wyroku planowane jest już w budynku sądu.
Afera z wykorzystywaniem kobiet w Samoobronie wybuchła ponad trzy lata temu. Aneta Krawczyk, szefowa biura poselskiego Łyżwińskiego, opowiedziała "Gazecie", że liderzy Samoobrony wymuszali usługi seksualne od działaczek, w zamian obiecując pracę lub miejsce na liście wyborczej. Sprawą zajęła się prokuratura. Byłego wicepremiera oskarżono o wykorzystywanie seksualne Anety Krawczyk oraz próbę molestowania szefowej młodzieżówki partyjnej z Lublina. Łyżwińskiemu przedstawiono siedem zarzutów, m.in. wykorzystywania seksualnego czterech kobiet i zgwałcenia jednej z nich.
anna.kolakowska@lodz.agora.pl
Do wniosku prokuratury przyłączyła się pełnomocniczka Anety Krawczyk, która w tym procesie jest oskarżycielką posiłkową. - Kary są adekwatne do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynów - mówiła mecenas Agata Kalińska-Moc.
Andrzej Lepper nie był obecny na wczorajszej rozprawie, wystąpienia prokuratora wysłuchał tylko Stanisław Łyżwiński. - Wysokość kar, których zażądał oskarżyciel, nie zaskoczyła mnie - mówiła mecenas Elżbieta Lewicka, obrońca Łyżwińskiego. - Jego wnioski nie są w górnych granicach ustawowego zagrożenia, ale nie można ich też nazwać łagodnymi.
Obrońcy oskarżonych i oni sami zabiorą głos 4 lutego. Mecenas Lewicka zapowiedziała, że będzie się domagać uniewinnienia: - Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy, więc nie ma powodu, aby wnosić o inne rozstrzygnięcie.
Jeśli jeden dzień obrońcom nie wystarczy, sąd wyznaczył im jeszcze 5 lutego. Potem, najdalej w ciągu tygodnia, musi ogłosić wyrok.
Andrzej Lepper odpowiada z wolnej stopy, a Łyżwiński jest tymczasowo aresztowany od sierpnia 2007 roku. Od kilku tygodni rozprawy wyznaczane są nie w budynku sądu okręgowego, ale w piotrkowskim areszcie śledczym, gdzie przebywa były poseł Samoobrony.
Powodem jest zły stan zdrowia oskarżonego: Łyżwiński od kilku miesięcy uskarża się na bóle kręgosłupa i paraliż lewej nogi, a porusza się na wózku inwalidzkim. Z powodu jego choroby wiele rozpraw trzeba było odwołać. Piotrkowski sąd zaproponował mu udział w procesie za pośrednictwem tzw. wideokonferencji, tak, aby nie musiał się ruszać z aresztu. Ale na to Łyżwiński się nie zgodził. Wtedy sędziowie znaleźli kolejne wyjście z sytuacji: sąd przyjeżdża do aresztu przy ul. Wroniej i prowadzi rozprawy w tamtejszej sali. Piątkowa rozprawa także odbyła się w areszcie, ale ogłoszenie wyroku planowane jest już w budynku sądu.
Afera z wykorzystywaniem kobiet w Samoobronie wybuchła ponad trzy lata temu. Aneta Krawczyk, szefowa biura poselskiego Łyżwińskiego, opowiedziała "Gazecie", że liderzy Samoobrony wymuszali usługi seksualne od działaczek, w zamian obiecując pracę lub miejsce na liście wyborczej. Sprawą zajęła się prokuratura. Byłego wicepremiera oskarżono o wykorzystywanie seksualne Anety Krawczyk oraz próbę molestowania szefowej młodzieżówki partyjnej z Lublina. Łyżwińskiemu przedstawiono siedem zarzutów, m.in. wykorzystywania seksualnego czterech kobiet i zgwałcenia jednej z nich.
anna.kolakowska@lodz.agora.pl
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Skandal! Chcą ich zamknąć, bo są nie wygodni!
1.1a2b3c4d
01.02.10, 16:19
Wina Leppera jest taka jak cnota pani Krawczyk!»




