Sąd: rażące uchybienia w czasie wideokonferencji

Anna Kołakowska
2010-01-28 , aktualizacja: 28.01.2010 18:59
A A A Drukuj
Sprawa Piotra K., skazanego za zabójstwo łodzianki poznanej w portalu randkowym, musi być ponownie osądzona
W czwartek sąd apelacyjny uchylił wyrok z przyczyn formalnych. Podczas pierwszego procesu sąd okręgowy niektórych świadków przesłuchał nie bezpośrednio, a w drodze tzw. wideokonferencji. I popełnił przy tym błędy.

- To były rażące uchybienia - mówił w czwartek sędzia Piotr Feliniak z łódzkiego Sądu Apelacyjnego.

57-letnia Wiesława K. była znaną postacią w środowisku artystycznym Łodzi. Mieszkała samotnie na Widzewie. 9 marca 2004 r. jeden z braci znalazł ją martwą. Zginęła od kilku ciosów zadanych nożem.

Policjanci ustalili, że zawierała znajomości przez internet. Kilka dni przed zabójstwem opowiadała koleżankom o mężczyźnie, którego poznała w sieci. W poszukiwaniu mordercy śledczy włamali się do poczty elektronicznej ofiary. Zwrócili uwagę na adres e-mailowy, który krótko przed zabójstwem powtarzał się wyjątkowo często. Ustalono, że posługiwał się nim wrocławianin Piotr K., karany w przeszłości za kradzieże, włamania i rozbój. W 2000 r. dostał przerwę w karze i już nie wrócił do więzienia.

Wrocławianin stanął przed łódzkim sądem pod zarzutem zabójstwa Wiesławy K. Jego sprawa była pierwszą w Łodzi, w której na taką skalę skorzystano z przesłuchania świadków w drodze wideokonferencji. Zeznania złożyło w ten sposób ponad 20 mieszkańców Dolnego Śląska. W sali rozpraw łódzkiego sądu zawisł telebim, na którym sędziowie, prokurator, oskarżony i jego obrońca widzieli świadków. Ci z kolei zeznawali, siedząc przed kamerą umieszczoną w pokoju sądu we Wrocławiu, a na małym ekranie widzieli i słyszeli to, co dzieje się w Łodzi. - To dla wszystkich oszczędność czasu i pieniędzy - chwalił taką formę przesłuchań prowadzący sprawę sędzia Jarosław Bolek.

Piotr K. konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Ale według prokuratury o jego winie świadczył szereg poszlak: * linie papilarne na butelce wina znalezionej w mieszkaniu ofiary należały do oskarżonego, * z zapisu rozmów na Gadu-Gadu pomiędzy nim a łodzianką wynikało, że umówili się w Łodzi na sobotę, 6 marca, * billingi telefoniczne wykazały, że tego dnia pisali do siebie SMS-y, a były one przekazywane przez anteny usytuowane wzdłuż trasy Wrocław - Łódź, * na prześcieradle w domu ofiary znaleziono ślad biologiczny, którego DNA było zgodne z kodem genetycznym oskarżonego. - Te poszlaki tworzą logiczny, zamknięty i wyczerpany ciąg, który prowadzi do jednego wniosku: sprawcą tego zabójstwa jest Piotr K. - mówił sędzia Bolek, wymierzając mu karę 25 lat więzienia.

Od wyroku odwołał się obrońca. Miał do orzeczenia kilka uwag, ale najważniejsza dotyczyła sposobu przeprowadzania wideokonferencji ze świadkami. Uważał, że te przesłuchania przeprowadzono niezgodnie z przepisami. Sędziowie byli tylko w łódzkim sądzie. A według adwokata - inny sędzia powinien być też we Wrocławiu, a jego zadanie to sprawdzenie tożsamości świadka i czuwanie nad przebiegiem przesłuchania. Adwokat nie miał wątpliwości, że brak drugiego sędziego we Wrocławiu to był błąd.

W czwartek sąd drugiej instancji przyznał mu rację i uchylił wyrok w części dotyczącej zabójstwa. - Z uwagi na brak udziału drugiego sędziego i brak protokołu z przesłuchania nie możemy stwierdzić, że taka sytuacja miała miejsce - mówił sędzia Piotr Feliniak. - W związku z tym tego dowodu w sprawie nie ma i cały materiał traci cechy kompletności.

Za pozostałe, mniejsze przestępstwa Piotr K. dostał dwa lata więzienia.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład