Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki przechodzi do historii
2010-01-27
, aktualizacja: 27.01.2010 12:45
Jerzy Kropiwnicki był prezesem ZChN, posłem, ministrem. Kierował Rządowym Centrum Studiów Strategicznych. Przez ostatnie siedem lat rządził Łodzią.
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki oficjalnie odwołany (22-01-10, 12:50)
- Siedmiu prezydentów na jeden metr kwadratowy (22-04-10, 12:09)
- Co będzie robił Jerzy Kropiwnicki? Nie RPP, może NBP? (16-02-10, 20:53)
- Radny PO Tomasz Sadzyński będzie komisarza Łodzi (29-01-10, 10:00)
- Nowa kandydatura: komisarzem będzie Tomasz Sadzyński? (25-01-10, 02:00)
- Komisarz dla Łodzi? Może wojewoda Jolanta Chełmińska? (22-01-10, 04:00)
- Łódź po referendum: ostatni czwartek wiceprezydentów (21-01-10, 19:50)
- Doda była, ale też Kropiwnickiemu nie pomogła (21-01-10, 14:33)
- Łódź bez prezydenta i bez komisarza. Ciągle czekamy (19-01-10, 21:09)
- Łódź po referendum: Tylko tyle i aż tyle (18-01-10, 21:04)
- Referendum ws. Kropiwnickiego ważne. Co będzie dalej? (18-01-10, 20:52)
- Kropiwnicki wyszedł ze szpitala, komentuje referendum (18-01-10, 17:26)
- Jerzy Kropiwnicki odwołany w referendum! (17-01-10, 20:05)
- Po referendum: Od czego powinien zacząć komisarz? (20-01-10, 00:00)
Kropiwnicki urodził się w 1945 roku w Częstochowie. Młodość spędził we Włocławku. W Liceum Ziemi Kujawskiej stworzył kabaret z Marylą Rodowicz i Danutą Waniek. Studiował na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. W tym czasie był członkiem Związku Młodzieży Socjalistycznej. W marcu 1968 był wiec protestacyjny w SGPiS. Kropiwnicki, student ostatniego roku handlu zagranicznego, odczytał ulotkę w obecności kilku tysięcy osób. Po tym planowane wcześniej pozostanie na uczelni nie wchodziło już w grę. Żona Kropiwnickiego była łodzianką i promotor doradził mu wyjazd do Łodzi, gdzie pomógł znaleźć pracę na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ.
Na uczelni Kropiwnicki został wybrany na szefa wydziałowej "Solidarności". Był członkiem Komisji Krajowej "S". Razem z Andrzejem Słowikiem i Grzegorzem Palką zorganizowali wielotysięczny marsz głodowy łódzkich kobiet w lipcu 1981 roku.
Pierwszego dnia stanu wojennego ze Słowikiem wdarli się do siedziby Zarządu Regionu "S" i zebranych przed budynkiem przez głośniki wzywali do strajku generalnego. ZOMO wyprowadziło ich pod bronią. Kropiwnicki został skazany na cztery i pół roku więzienia. Po rozprawie rewizyjnej w Sądzie Najwyższym wyrok zwiększono do sześciu lat.
Siedział w więzieniach w Hrubieszowie i Barczewie. Głodował kilka razy, najdłużej - 57 dni. Na swój sposób ze stanem wojennym się rozliczył. Wytoczył proces o odszkodowanie za pobyt w więzieniu. Za każdy dzień zażądał symbolicznej złotówki. Wygrał.
W lipcu 1984 roku został zwolniony na mocy amnestii. Wraz z m.in. Andrzejem Gwiazdą, Marianem Jurczykiem, Janem Rulewskim i Słowikiem od marca 1987 roku tworzył Grupę Roboczą Komisji Krajowej "Solidarności", opozycyjną wobec Lecha Wałęsy. Był przeciwnikiem porozumień Okrągłego Stołu.
Kiedy AWS w 2001 roku przegrała wybory, Kropiwnicki wrócił na stałe do Łodzi i kontynuował pracę na Uniwersytecie Łódzkim.
Rodzina Kropiwnickich konsekwentnie strzegła prywatności. Jeszcze żaden dziennikarz nie przekroczył progu ich mieszkania. Ma żonę Halinę, która jest na emeryturze. Syn Paweł jest psychiatrą z doktoratem. Kropiwnicki ma dwóch wnuków.
W 2002 roku w II turze wyborów na prezydenta Łodzi pokonał Krzysztofa Jagiełłę z SLD. Cztery lata później o wyborze prezydenta również zadecydowała druga tura. Kropiwnicki wygrał z Krzysztofem Kwiatkowskim z Platformy Obywatelskiej.
Kropiwnicki miał mocne wejście jako prezydent Łodzi. Urzędnikom zakazał rozmów z petentami w cztery oczy, obciął o 30 proc. wynagrodzenia prezesom spółek gminnych, twierdząc, że kiedy podatnikom źle się dzieje, prezesi nie mogą opływać w dostatki. Sprzedał prezydencką limuzynę, a pieniądze przeznaczył na cel charytatywny. Ale jednocześnie kazał kupić kilkanaście stylowych wyściełanych foteli z wysokimi oparciami, nazwanych od razu "tronami". Do każdego przytwierdzono tabliczkę z wygrawerowanym napisem: "Prezydent Miasta Łodzi". Zaczęto mówić o Łodzi nowych technologii, inwestycji Della, Philipsa, zagłębiu AGD. Wielkim sukcesem były obchody 60. rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Wydarzenie, o którym nawet przeciwnicy polityczni nie mogli powiedzieć nic złego.
Jednak mimo niewątpliwych sukcesów ludzie narzekali, że miasto jest nadal brudne, w centrum straszą ruiny kamienic, jakby dopiero co zakończyła się wojna. Krytyka wzmacnia się, gdy remonty dróg paraliżują miasto.
W czerwcu 2005 r. Kropiwnicki organizuje konferencję prasową. - W czasie badań lekarze wykryli u mnie nowotwór. Potrzebna jest pilna operacja - powiedział. - To nowotwór jelita grubego. W niedzielę zgłaszam się do szpitala, we wtorek przejdę operację. Bezpośrednia terapia będzie trwała od tygodnia do dwóch. Leczenie ma zakończyć się do końca lipca. Potem wracam do pracy.
I wrócił, bo leczenie zakończyło się sukcesem.
Przy reelekcji w 2006 roku Kropiwnicki miał ułatwione zadanie, bo w całej Polsce dużo chętniej głosowano na sprawdzonych kandydatów - w tym przypadku oznaczało to obecnych prezydentów. Poza tym Kropiwnicki miał się czym chwalić - Dell, Philips, kolejne fabryki AGD, rozbudowa Gillette i lotniska, wyraźny spadek bezrobocia, dźwigi i nowe domy w śródmieściu, a także nowe hotele. Kropiwnickiemu udało się też zdobyć unijne pieniądze na drogi i nową halę sportową.
Ostatnie trzy lata to jednak zmasowana krytyka za zbyt częste wyjazdy, upadek ulicy Piotrkowskiej, polityczną arogancję, dworskość w magistracie. W 2008 roku wypadł najgorzej w rankingu prezydentów 32 największych miast Polski. Lokalną władzę oceniali sami mieszkańcy. W sondażu przeprowadzonym w grudniu ubiegłego roku Kropiwnicki znowu był na ostatnim miejscu.
Na uczelni Kropiwnicki został wybrany na szefa wydziałowej "Solidarności". Był członkiem Komisji Krajowej "S". Razem z Andrzejem Słowikiem i Grzegorzem Palką zorganizowali wielotysięczny marsz głodowy łódzkich kobiet w lipcu 1981 roku.
Pierwszego dnia stanu wojennego ze Słowikiem wdarli się do siedziby Zarządu Regionu "S" i zebranych przed budynkiem przez głośniki wzywali do strajku generalnego. ZOMO wyprowadziło ich pod bronią. Kropiwnicki został skazany na cztery i pół roku więzienia. Po rozprawie rewizyjnej w Sądzie Najwyższym wyrok zwiększono do sześciu lat.
Siedział w więzieniach w Hrubieszowie i Barczewie. Głodował kilka razy, najdłużej - 57 dni. Na swój sposób ze stanem wojennym się rozliczył. Wytoczył proces o odszkodowanie za pobyt w więzieniu. Za każdy dzień zażądał symbolicznej złotówki. Wygrał.
W lipcu 1984 roku został zwolniony na mocy amnestii. Wraz z m.in. Andrzejem Gwiazdą, Marianem Jurczykiem, Janem Rulewskim i Słowikiem od marca 1987 roku tworzył Grupę Roboczą Komisji Krajowej "Solidarności", opozycyjną wobec Lecha Wałęsy. Był przeciwnikiem porozumień Okrągłego Stołu.
Kiedy AWS w 2001 roku przegrała wybory, Kropiwnicki wrócił na stałe do Łodzi i kontynuował pracę na Uniwersytecie Łódzkim.
Rodzina Kropiwnickich konsekwentnie strzegła prywatności. Jeszcze żaden dziennikarz nie przekroczył progu ich mieszkania. Ma żonę Halinę, która jest na emeryturze. Syn Paweł jest psychiatrą z doktoratem. Kropiwnicki ma dwóch wnuków.
W 2002 roku w II turze wyborów na prezydenta Łodzi pokonał Krzysztofa Jagiełłę z SLD. Cztery lata później o wyborze prezydenta również zadecydowała druga tura. Kropiwnicki wygrał z Krzysztofem Kwiatkowskim z Platformy Obywatelskiej.
Kropiwnicki miał mocne wejście jako prezydent Łodzi. Urzędnikom zakazał rozmów z petentami w cztery oczy, obciął o 30 proc. wynagrodzenia prezesom spółek gminnych, twierdząc, że kiedy podatnikom źle się dzieje, prezesi nie mogą opływać w dostatki. Sprzedał prezydencką limuzynę, a pieniądze przeznaczył na cel charytatywny. Ale jednocześnie kazał kupić kilkanaście stylowych wyściełanych foteli z wysokimi oparciami, nazwanych od razu "tronami". Do każdego przytwierdzono tabliczkę z wygrawerowanym napisem: "Prezydent Miasta Łodzi". Zaczęto mówić o Łodzi nowych technologii, inwestycji Della, Philipsa, zagłębiu AGD. Wielkim sukcesem były obchody 60. rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Wydarzenie, o którym nawet przeciwnicy polityczni nie mogli powiedzieć nic złego.
Jednak mimo niewątpliwych sukcesów ludzie narzekali, że miasto jest nadal brudne, w centrum straszą ruiny kamienic, jakby dopiero co zakończyła się wojna. Krytyka wzmacnia się, gdy remonty dróg paraliżują miasto.
W czerwcu 2005 r. Kropiwnicki organizuje konferencję prasową. - W czasie badań lekarze wykryli u mnie nowotwór. Potrzebna jest pilna operacja - powiedział. - To nowotwór jelita grubego. W niedzielę zgłaszam się do szpitala, we wtorek przejdę operację. Bezpośrednia terapia będzie trwała od tygodnia do dwóch. Leczenie ma zakończyć się do końca lipca. Potem wracam do pracy.
I wrócił, bo leczenie zakończyło się sukcesem.
Przy reelekcji w 2006 roku Kropiwnicki miał ułatwione zadanie, bo w całej Polsce dużo chętniej głosowano na sprawdzonych kandydatów - w tym przypadku oznaczało to obecnych prezydentów. Poza tym Kropiwnicki miał się czym chwalić - Dell, Philips, kolejne fabryki AGD, rozbudowa Gillette i lotniska, wyraźny spadek bezrobocia, dźwigi i nowe domy w śródmieściu, a także nowe hotele. Kropiwnickiemu udało się też zdobyć unijne pieniądze na drogi i nową halę sportową.
Ostatnie trzy lata to jednak zmasowana krytyka za zbyt częste wyjazdy, upadek ulicy Piotrkowskiej, polityczną arogancję, dworskość w magistracie. W 2008 roku wypadł najgorzej w rankingu prezydentów 32 największych miast Polski. Lokalną władzę oceniali sami mieszkańcy. W sondażu przeprowadzonym w grudniu ubiegłego roku Kropiwnicki znowu był na ostatnim miejscu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




