Mróz atakuje: zamarzają rury, psują się autobusy

Jakub Wojtczak, yes
2010-01-24 , aktualizacja: 24.01.2010 17:34
A A A Drukuj
Fot. Marcin Wojciechowski / Agen
Psują się tramwaje i autobusy, zamarzają rury wodociągowe. Temperatura spadła do minus 20 st. C. Przez najbliższe dwie doby mrozy nie ustąpią.

Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
- Mamy tu urwanie głowy - mówił Ryszard Szymański, dyżurny inżynier miasta. Większość awarii została odnotowana w niedzielę nad ranem. W tramwaju linii 2 posłuszeństwa odmówił układ pobierający prąd. Na wiele godzin zatrzymał się ruch tramwajowy na skrzyżowaniu ulic Rzgowskiej i Dąbrowskiego. Z kolei tory tramwajowe u zbiegu ulic Franciszkańskiej i Smugowej zablokował popsuty autobus PKS. Tramwaje kierowano zmienionymi trasami. Pasażerów woziły autobusy komunikacji zastępczej. Przy skrzyżowaniu ul. Ogrodowej i ul. Zachodniej oblodzenie torów spowodowało wykolejenie tramwaju linii 46. Przez około 40 minut tramwaje nie jeździły w kierunku Bałut.

Odnotowano też awarie wodociągowe. Od soboty wody nie mają mieszkańcy ul. Mulinowicza. W niedzielę około godz. 4 rano zamarzła rura wodociągowa pod ul. Sienkiewicza. - Awaria ma zostać usunięta do godziny 18 - deklaruje Szymański. Doszło do paradoksalnej sytuacji - w beczkowozie, który przyjechał na ul. Sienkiewicza zamarzły krany. Samochód wrócił do bazy się ogrzać. - Mieszkańcy bardzo się zdenerwowali. Ale dobrze, że przy takiej temperaturze zamarzły tylko krany, a nie woda, co mogłoby rozsadzić beczkę - słyszymy w biurze inżyniera. Do kolejnej awarii doszło przy ul. Energetyków, bez wody są cztery bloki. - Mamy też dziesiątki zgłoszeń o zamarzniętych rurach w domkach jednorodzinnych. Na szczęście nie ma doniesień o przerwach w dostawie prądu.

Łódzkie pogotowie nie odnotowało żadnych przypadków zamarznięcia ani odmrożeń. - Ludzie najwyraźniej wzięli sobie do serca ostrzeżenia mediów i jeżeli nie musieli, nie wychodzili z domów - mówi koordynator pogotowia.

- Trzeba było się nie ruszać - pożaliła się nam pani Janina, która wybrała się na zakupy do centrum handlowego M1. - Jest tak zimno, że prawie nie czuję nóg.

Pan Tomasz również wyszedł z domu na zakupy. - Nie odpalił mi samochód i musiałem jechać autobusem - opowiada. - Na szczęście przyjechał punktualnie i nie musiałem długo czekać.

W nocy z soboty na niedzielę zamarło i zamarzło nocne życie na Piotrkowskiej. Deptak, którym w sobotnią noc często trudno się przecisnąć, świecił pustkami. Kelnerki w restauracjach ziewały z nudów. Na zimno, bezczynność i małe obroty narzekali młodzi Arabowie z "kebabowni" na rogu Narutowicza i Pietryny. W "normalną" sobotę o czwartej rano w restauracji Istanbul trzeba odstać swoje w kolejce. Tym razem tureckie kebaby wcinały w porywach dwie, trzy osoby.

- Niestety, taka temperatura utrzyma się jeszcze przez najbliższe trzy dni. - W poniedziałek i wtorek na pewno nie będzie cieplej - prognozuje Elżbieta Grzelak-Agaciak, kierownik stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej w Łodzi.

Na szczęście nie powinno też być zimnej. - Dziś w nocy znów może być około 20 stopni na minusie, podobnie jutro - dodaje Grzelak-Agaciak. - W dzień nie powinno być zimniej niż 14 stopni poniżej zera.

Kiedy ostatnio przeżywaliśmy taką zimę? - Minus 21 stopni C zanotowaliśmy w styczniu 2004 roku - mówi Grzelak-Agaciak. - Potem takie mrozy się nie zdarzały.

jakub.wojtczak@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład