Wypadek na torach. Pasażerowie PKP zostawieni w polu

pw
2010-01-21 , aktualizacja: 21.01.2010 19:35
A A A Drukuj
Między Radziwiłłowem a Skierniewicami pod pociąg wpadł człowiek. Zginął na miejscu. Ponad stu podróżnych na kilka godzin utknęło w szczerym polu.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Pociąg stanął i nikt nie wiedział, co się dzieje. - Po kilkunastu minutach okazało się, że ktoś wpadł pod pociąg i musimy czekać, aż policja i prokuratura zbadają sprawę - opowiada pan Robert, jeden z podróżnych.

Dlaczego PKP Intercity, do którego należy pociąg, nie wysłało po podróżnych autobusów? - Kierownik pociągu stwierdził, że byłoby to niebezpieczne. Do najbliższej stacji jest prawie kilometr - tłumaczy Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity. - W pociągu działa ogrzewanie. Dopóki prokuratura i policja nie zakończy pracy, nie możemy ruszyć składu. Zazwyczaj trwa to ok. 3 godzin.

Pasażerowie mieli do wyboru: zostać w pociągu i czekać lub iść do najbliższej stacji. Większość postanowiła wrócić się do Radziwiłłowa. W pociągu została tylko jedna osoba.

- Mieliśmy nadzieję, że PKP podeśle autobusy. Nie doczekaliśmy się. Pojechaliśmy więc do Skierniewic. Tam wysiądziemy i nie wiemy co dalej - relacjonował przez telefon pan Robert.

Paweł Ney: - Pasażerowie sami zdecydowali się na opuszczenie pociągu. Nie bierzemy już za nich odpowiedzialności. Na trasie Łódź - Warszawa pociągi kursują, więc w Skierniewicach mogą kontynuować podróż.

Na odcinku, na którym doszło do tragedii, pociągi przejeżdżają raz z jednej, raz drugiej strony. Powoduje to półgodzinne opóźnienia.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład