Łódzki sąd ogłosił: pies jest po to, żeby szczekać

Anna Kołakowska, Agnieszka Urazińska, współpraca Anna Sapieha, Tok FM
2010-01-19 , aktualizacja: 19.01.2010 20:18
A A A Drukuj
Sławomir Marciniec to pierwszy łodzianin, który stanął przez sądem, bo szczekanie jego psa przeszkadzało sąsiadce. Ale zanim zapadł wyrok, rada miasta wycofała się z przepisu, który stał się podstawą oskarżenia.
Temida
Fot. Łukasz Giza/AG
Temida
- Bardziej niż kolejnego absurdalnego przepisu obawiam się sąsiadki - mówił pan Sławomir po tym, jak sąd go uniewinnił.

Spór toczył się o należącego do Marcińca owczarka niemieckiego Argo. 26 lipca strażnicy miejscy dostali od kobiety mieszkającej przy ul. Wdzięcznej zgłoszenie, że pies sąsiada zakłóca jej spokój. - Wychodzę do ogrodu, a ten pies już tam wisi na ogrodzeniu i szczeka - relacjonowała kobieta. - Zachowywał się tak wielokrotnie wobec mnie, mojego męża, znajomych. Według mnie ten pies był niezrównoważony.

Mąż sąsiadki: - Ten pies szczekał z byle powodu. Wystarczyło, że wyszło się na podwórko. Sąsiad nie potrafi dobrze wychować psa. Może lepiej, żeby się przestawił na kanarki lub świnki morskie...

Ojciec Marcińca: - Sąsiadka prowokowała psa, drażniła się z nim. Wystawiała kota albo waliła czymś w balustradę balkonu lub w płot. Jesteśmy w konflikcie z sąsiadami i wiele razy były awantury o tego psa.



Kilka tygodni wcześniej wszedł w życie kontrowersyjny regulamin utrzymania czystości i porządku w mieście uchwalony przez radę miejską. Radni zdecydowali wówczas, że w Łodzi obowiązuje całodobowe utrzymanie ciszy domowej. Strażnicy, którzy u pana Sławomira interweniowali nie pierwszy raz, postanowili skorzystać z nowego przepisu i ukarać go mandatem w wysokości 20 zł. - Odmówił, tłumacząc, że pies jest po to, aby szczekał i bronił domu - mówił wczoraj jeden ze strażników.

W połowie listopada Marciniec stanął przed sądem. Funkcjonariusz straży miejskiej domagał się jego ukarania: - Za to, że sprawując opiekę nad czworonogiem, dopuścił się zakłócenia porządku przez ujadającego psa.

Pan Sławomir nie przyznał się: - Zawsze chciałem mieć owczarka i kupiłem go, aby pilnował mojego domu. W dniu zdarzenia Argo był w ogrodzie, a ja z narzeczoną w domu. Sąsiad wjeżdżał na parking tuż przy mojej posesji, więc pies zaczął szczekać. Sąsiadka wezwała patrol straży miejskiej, a strażnik poinformował mnie o uchwale zakazującej psom szczekać.

Pod koniec grudnia przepis przestał obowiązywać. Dlatego wczoraj strażnik, który kilka tygodni wcześniej chciał ukarania pana Sławomira, poprosił, aby sąd go uniewinnił. O to samo prosił Marciniec. Uwalniając go od winy, sędzia Marek Pietruszka mówił: - Wszelkie rozwiązania prawne powinny być racjonalne i skuteczne.

Podziel się

  • 135 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład