Łódź po referendum: Tylko tyle i aż tyle

Barbara Piegdoń-Adamczyk, redaktorka naczelna "Gazety Wyborczej" w Łodzi
2010-01-18 , aktualizacja: 18.01.2010 21:07
A A A Drukuj
Dla wielu łodzian ta kadencja już minęła, a referendum było po to, by fakt ten potwierdzić. Czas Kropiwnickiego jako prezydenta Łodzi skończył się przed upływem kadencji

Fot. Tomasz Stańczak /AG
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
W niedzielę 133 795 łodzian poszło do lokali wyborczych, by odpowiedzieć na pytanie - "Czy Pan/Pani jest za odwołaniem Jerzego Kropiwnickiego z funkcji prezydenta miasta Łodzi przed upływem kadencji?". 127 874 osoby postawiły krzyżyk przy odpowiedzi TAK, 4951 łodzian przy odpowiedzi NIE. Głosować w referendum mogło 610 tysięcy osób.

To znaczy, że Jerzy Kropiwnicki nie będzie prezydentem do końca tej kadencji. To znaczy tylko tyle. I aż tyle. Radość organizatorów referendum powinien studzić fakt, że łodzianie nie ruszyli ławą, by odwołać Kropiwnickiego. Frekwencja była wystarczająca, by referendum było ważne. I tylko tyle, ale i aż tyle. Twierdzenie, że za odwołaniem Kropiwnickiego opowiedzieli się łodzianie w tak wielkim procencie, jest demagogią. Szli ci, którzy chcieli Kropiwnickiego odwołać. Tajemnicą pozostaje, dlaczego tym pięciu tysiącom, które prezydenta poparły, nikt wyraźnie nie powiedział, żeby zostali w domu. Chyba że nie był to efekt politycznej niewiedzy, a gest lojalności i przywiązania. W takim razie wciąż aktualne pozostaje powiedzenie "strzeż mnie Boże od przyjaciół, bo z wrogami poradzę sobie sam".

Paradoks łódzkiego referendum polegał na tym, że każdy, kto miał prawo głosować, brał w nim udział. Każdy na swój sposób. Tak jak Kropiwnicki był/jest jeszcze dziś prezydentem każdego łodzianina. Czy sobie tego życzymy, czy nie. Ci, którzy zostali w domu, głosowali za kontynuacją kadencji Kropiwnickiego. Nawet jeśli w życiu o takim człowieku nie słyszeli. Albo słyszeć nie chcieli, bo i polityka, i Łódź mało ich obchodzą.

Czy jednak wszystkim, którzy w niedzielę poszli odwołać Kropiwnickiego, tak bardzo i osobiście zaszedł on za skórę, że nie mogli wytrzymać dziewięciu miesięcy do normalnych wyborów? Nie wydaje mi się. Dla wielu nawet zaskoczeniem był fakt, że referendalne pytanie zawierało formułę "odwołać przed upływem kadencji". Dla wielu łodzian ta kadencja już minęła, a referendum było po to, by fakt ten potwierdzić. Czas Kropiwnickiego jako prezydenta Łodzi skończył się przed upływem kadencji. I znaczy to aż tyle.

Czas polityka Jerzego Kropiwnickiego, orędownika restytucji święta Trzech Króli, człowieka zasłużonego dla pojednania polsko-żydowskiego, z powodzeniem będzie trwał. Może nawet nabrać nowego wymiaru - bo tym referendum wszak poległ w starciu z lewicą. To znakomicie pasuje do retoryki polskiej prawicy i jest dowodem, że czujność to nieustanny patriotyczny obowiązek...

Kropiwnicki przeszedł do historii Łodzi. Zdecydowało o tym ponad 130 tysięcy ludzi. Tylko tyle i aż tyle. Nigdy się do końca nie dowiemy, jakie były osobiste powody, dla których łodzianie poszli Kropiwnickiego odwołać. Wiemy, że straszliwie rozczarował jako gospodarz miasta. Im bardziej porównujemy się z innymi, tym boleśniej to czujemy. Tam sukces prezydentów budował sukces mieszkańców. I na odwrót. Tu prezydent tak długo nie był obecny, aż w końcu przestał być potrzebny. To, gdzie bywał i co robił, nie przełożyło się na życie łodzian tu i teraz. Warto w tym miejscu przytoczyć przykład Wrocławia. Kiedy jego prezydent Rafał Dutkiewicz poczuł przypływ politycznych ambicji i zaczął zakładać ogólnopolskie dość egzotyczne koalicje, a ogólnopolskie media zaczęły kreować go na przyszłego prezydenta RP, w mieście rozległo się wielkie buczenie. Wrocławianie uznali, że spektakl zmierza w kiepskim kierunku. Nie chcieli mieć Dutkiewicza, prezydenta RP. Chcieli gospodarza miasta. Dutkiewicz błyskawicznie zrozumiał, gdzie jest jego miejsce. Jest nadal uwielbianym prezydentem z pewnością wygrania trzeciej kadencji.

My w Łodzi zaczniemy wszystko od początku. Nie mamy żadnych zobowiązań, a przed sobą osiem miesięcy ciężkiej kampanii wyborczej. Będziemy wciągani w wir ogólnopolskiej polityki, będziemy oglądali kwity, dokumenty, które nagle wyfruną spod biurek, dostaniemy aż za dużo wiedzy o tym, kto jakim jest łajdakiem i nieudacznikiem.

I tylko tyle.

Będziemy też mieli czas żądać od całej klasy politycznej najlepszych programów. Takich, które popchną Łódź do przodu. I oczekiwać wybitnych kandydatów na prezydenta Łodzi. Partyjnych i bezpartyjnych. Będziemy mieli czas przyjrzeć im się bardzo dokładnie. To czas, w którym wszyscy, co się do władzy w Łodzi rwą, będą musieli odpowiedzieć na pytanie - czy na Łódź tę zasługują. To aż tyle.

Podziel się

  • 139 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    55 głosów

  • Łódź po referendum: Tylko tyle i aż tyle nandik 18.01.10, 23:31

    To żadna sztuka przejąć władzę gdy łączą sie dwa największe ugrupowania polityczne i na dodatek stosują wszelkie przekłamania i manipulacje, żeby ten cel osiągnąć. Nie sztuką jest przejąć »

  • Krytyka społeczeństwa obywatelskiego nawet w GW? menton 18.01.10, 23:57

    Przepraszam, co ma oznaczać fragment: Tajemnicą pozostaje, dlaczego tym pięciu tysiącom, które prezydenta poparły, nikt wyraźnie nie powiedział, żeby zostali w domu. Chyba że nie był to »

  • Lekcja poglądowa 8pasazer 19.01.10, 09:01

    Lekcja poglądowa na temat: co grozi gdy przy głosowaniu ludzie kierują się wskazówkami z ambony, zamiast samodzielnie myśleć.Łodzianom gratuluję determinacji i skutecznosci:)»

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład