Camerimage Łódź Center: minister niczego nie obiecał

Jakub Wiewiórski
2010-01-12 , aktualizacja: 12.01.2010 22:16
A A A Drukuj
Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi, i Marek Żydowicz, prezes spółki Camerimage Łódź Center, spotkali się w Warszawie z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim. Ale po spotkaniu mówili to samo co przed nim
Marek Żydowicz, szef festiwalu Plus Camerimage na spotkaniu z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Marek Żydowicz, szef festiwalu Plus Camerimage na spotkaniu z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim
Kacprzak: - Już 30 grudnia było wiadomo, że w 2010 roku nie będzie naboru wniosków o unijne dotacje, a wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski i prezes Żydowicz wmawiali nam, że będzie. Zostaliśmy oszukani i straciliśmy kilka tygodni, które można było przeznaczyć na rzeczową dyskusję.

Żydowicz: - U ministra potwierdziło się, że konkurs był planowany, a decyzję, żeby go przesunąć, minister podjął między świętami. Przewodniczący Kacprzak posunął się za daleko, oskarżając nas o kłamstwo. Powinien przeprosić.

Kacprzak: - Teoretycznie możemy ubiegać się o unijne pieniądze, ale tylko wtedy, jeżeli w styczniu 2011 roku zaczniemy budowę, zakończymy ją do 2013 roku, co wydaje się mało prawdopodobne. Pierwotnie inwestycja była rozpisana na pięć lat. A my mamy zaplanowane w budżecie tylko 5 mln zł w tym roku i 30 mln zł w przyszłym. To pieniądze na projekt. Możemy go kupić, ale trzeba wiedzieć, skąd wziąć środki na budowę. A nie wiemy.

Żydowicz: - Możemy ubiegać się o środki unijne w styczniu 2011 roku, choć terminy są napięte. Jeśli radni nie dadzą zielonego światła projektowi, to nie ma szans, by Frank Gehry zmieścił się w terminie. Projekt budowlany możemy uzyskać w osiem-dziesięć miesięcy. W 2011 roku moglibyśmy zacząć budowę i skończyć ją w dwa i pół roku. To realne. W przeciwieństwie do przewodniczącego Kacprzaka mam doświadczenie.

Kacprzak: - Przypominam, że mówimy o inwestycji wartej 500 mln zł.

Żydowicz: - To nieprawda, że na CŁC potrzeba 500 mln zł ze środków publicznych. Połowę jesteśmy w stanie wygenerować od podmiotów prywatnych.

Kacprzak: - Wiceprezydent Tomaszewski wpisał całe to przedsięwzięcie w kampanię referendalną. Obiecywał, że Frank Gehry zgodził się, by w zakresie wykonawczym i techniczno-budowlanym projekt był realizowany przez polskich architektów. Dziś mówi coś innego. Trzeba usiąść do rozmów, żeby wspólnie zastanowić się, skąd wziąć pieniądze.

Żydowicz: - Nie mogę zostać w mieście, w którym chce się utrącić taki projekt dla celów politycznych. Taka postawa radnych spowoduje horrendalne skutki.

Jakie to skutki, Żydowicz powiedzieć nie chce. 6 stycznia na sesji rady miejskiej mówił, że "zabierze z Łodzi wszystko, łącznie z Davidem Lynchem". - Nie chcę szantażować radnych, choć sam wpisywaniem mnie w terminy referendalne czuję się szantażowany.

Minister Zdrojewski podkreślił, że nie jest mediatorem w sporze, a najistotniejsze dla niego jest poinformowanie obu stron o tym, jaki jest stan rzeczy. - Posiadamy pewną rezerwę własną, która rośnie lub maleje w zależności od kursów walut. Wynosi ona około 200 mln zł. Ewentualne rozdysponowanie pozostającej rezerwy środków europejskich jest przewidywane na początek 2011 roku i będzie obejmowało te projekty, które będą najbardziej zaawansowane i będą dawały gwarancję zakończenia ich do 2013 roku i rozliczenia w 2014 roku - mówił minister kultury.

Na dzisiejszej sesji o CŁC wiceprezydent Tomaszewski złoży wniosek o zmianę uchwały w sprawie centrum festiwalowego, by niezwłocznie zacząć przygotowania projektu budowlanego, studium wykonalności i dokumentacji do funduszy unijnych. Budowa mogłaby się rozpocząć po ogłoszeniu przez ministerstwo naboru wniosków.

- Nie możemy decydować pod sztucznie generowaną presją czasu - ucina jednak przewodniczący Kacprzak.

Wczoraj rano strajkujący zwolennicy Żydowicza zawiesili okupację sali obrad rady miejskiej do zakończenia nadzwyczajnej sesji. Żydowicz ujawnił też list od Franka Gehry'ego. "Przykro mi słyszeć, iż uważa się, że podjąłem się tego zlecenia, ponieważ potrzebowałem pracy" - pisze Gehry. "Nie potrzebuję pracy ani nie to było powodem, dla którego się tej pracy podjąłem. Tak naprawdę średnio odrzucam około pięciu projektów tygodniowo i robię to konsekwentnie przez całą swoją karierę. Jeśli pamiętasz, dwa lata temu Wam też odmówiłem, ponieważ nie podobał mi się Wasz partner biznesowy, który według mnie nie miał w sercu właściwego nastawienia do projektu. Wróciłeś do mnie z nowym zespołem i wspaniałym pomysłem. Podoba mi się Twój duch i pasja dotycząca Festiwalu i jestem prawdziwie podekscytowany, biorąc udział w czymś tak niezwykłym. Z Łodzią łączą mnie koneksje rodzinne i dlatego mam też emocjonalny stosunek do tego miejsca. Zraża mnie natomiast, że ludzie poddają w wątpliwość moje zasady i intencje. Jeśli mnie nie chcą, odejdę i nigdy więcej nie będę im zawracał głowy. Bardzo ciężko pracuję nad moimi projektami, ale nie chcę się wysilać dla tych, którzy, jak widać, mnie nie chcą".

jakub.wiewiorski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 148 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład