Urodziła obcym syna, teraz walczy przed sądem o córki
2010-01-12
, aktualizacja: 12.01.2010 19:18
Przed łódzkim sądem rejonowym odbyła się we wtorek kolejna rozprawa w sprawie Beaty G. Kobieta, która urodziła dziecko małżeństwu z Warszawy, walczy o władzę rodzicielską nad swoimi córkami
ZOBACZ TAKŻE
- Aborcyjne plakaty na przystankach. "Ulga po zabiegu" (09-03-10, 20:30)
- Nielegalnie przejechali Europę ukryci w pomarańczach (17-01-10, 16:02)
- Nieudany napad na hurtownię. Kierowca hondy bohaterem (16-01-10, 18:41)
- Szantaż: Albo pieniądze, albo nagie zdjęcia w sieci (15-01-10, 14:38)
- Nielegalna rozlewnia alkoholu pod Łodzią. 7 tys. litrów (15-01-10, 11:25)
- Łodzianin szefem gangu handlującego nielegalnym alkoholem (15-01-10, 11:20)
- Aresztant próbował uciec z sądu. Wyskoczył przez okno (14-01-10, 12:15)
- Komendant w areszcie, zdjęli mu odciski. Ma 7 lat (13-01-10, 16:21)
- Zapłacił 50-złotówką z PRL. Sklepikarz ją przyjął... (13-01-10, 16:14)
- Zatrzymani z kontrabandą do sprzedania na targowiskach (13-01-10, 13:53)
- Prokuratura: przedsiębiorca oszukiwał przez kryzys (12-01-10, 19:14)
- Policja społeczna: "Wspólne osiedla" jednak wypalą? (12-01-10, 19:13)
- Napad na bank: sterroryzowali obsługę i opróżnili kasę (12-01-10, 13:47)
- Odśnieżał koparką po pijanemu, staranował renault (12-01-10, 13:36)
- Urwali rynnę z budynku. Grozi im nawet 5 lat więzienia (11-01-10, 19:50)
- Wszyscy pijani, ale kto prowadził? Auto bez kierowcy (11-01-10, 15:26)
O Beacie G. zrobiło się w mediach głośno latem 2008 roku, gdy 32-letnia łodzianka zdecydowała się urodzić dziecko małżeństwu ze stolicy. Za podpisanie umowy dostała 30 tysięcy złotych. W maju ubiegłego roku kobieta urodziła syna. Dziecko zostało zabrane do Warszawy, ale potem Beata G. chciała biologicznego syna odzyskać. Później znów zmieniła zdanie i twierdziła, że o prawa do syna jednak walczyć nie będzie.
Ale to nie był koniec zawirowań prawnych wokół kobiety. Beata G. ma bowiem trzy córki. Jedną oddała do adopcji, dwie pozostałe, 10-letnią Patrycję i 6-letnią Gabrysię, wychowuje sama. Po nagłośnieniu sprawy zastępczego urodzenia syna kurator wystąpił do sądu z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad córkami. Rozprawy w tej sprawie toczą się w łódzkim sądzie za zamkniętymi drzwiami. Wczoraj sąd przesłuchał kolejnych świadków. - Zeznawały nauczycielki i pedagog szkolny - mówi "Gazecie" mecenas Maria Wentland-Walkiewicz, która reprezentuje matkę dziewczynek. - Nie powiedziały o niej złego słowa i to dobrze rokuje. To wszystko, co mogę powiedzieć - informuje.
Kolejną rozprawa 23 lutego.
Ale to nie był koniec zawirowań prawnych wokół kobiety. Beata G. ma bowiem trzy córki. Jedną oddała do adopcji, dwie pozostałe, 10-letnią Patrycję i 6-letnią Gabrysię, wychowuje sama. Po nagłośnieniu sprawy zastępczego urodzenia syna kurator wystąpił do sądu z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad córkami. Rozprawy w tej sprawie toczą się w łódzkim sądzie za zamkniętymi drzwiami. Wczoraj sąd przesłuchał kolejnych świadków. - Zeznawały nauczycielki i pedagog szkolny - mówi "Gazecie" mecenas Maria Wentland-Walkiewicz, która reprezentuje matkę dziewczynek. - Nie powiedziały o niej złego słowa i to dobrze rokuje. To wszystko, co mogę powiedzieć - informuje.
Kolejną rozprawa 23 lutego.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Urodziła obcym syna, teraz walczy przed sądem o...
jagger2009
15.01.10, 20:51
kobieta ma wyraznie zaburzona rownowage psychiczna i w zadnym wypadku nie mozna jej powierzyc dzieci bez wizyty i ewenualnej terapii u specjalisty»




