Urodziła obcym syna, teraz walczy przed sądem o córki

mas
2010-01-12 , aktualizacja: 12.01.2010 19:18
A A A Drukuj
Przed łódzkim sądem rejonowym odbyła się we wtorek kolejna rozprawa w sprawie Beaty G. Kobieta, która urodziła dziecko małżeństwu z Warszawy, walczy o władzę rodzicielską nad swoimi córkami
O Beacie G. zrobiło się w mediach głośno latem 2008 roku, gdy 32-letnia łodzianka zdecydowała się urodzić dziecko małżeństwu ze stolicy. Za podpisanie umowy dostała 30 tysięcy złotych. W maju ubiegłego roku kobieta urodziła syna. Dziecko zostało zabrane do Warszawy, ale potem Beata G. chciała biologicznego syna odzyskać. Później znów zmieniła zdanie i twierdziła, że o prawa do syna jednak walczyć nie będzie.

Ale to nie był koniec zawirowań prawnych wokół kobiety. Beata G. ma bowiem trzy córki. Jedną oddała do adopcji, dwie pozostałe, 10-letnią Patrycję i 6-letnią Gabrysię, wychowuje sama. Po nagłośnieniu sprawy zastępczego urodzenia syna kurator wystąpił do sądu z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad córkami. Rozprawy w tej sprawie toczą się w łódzkim sądzie za zamkniętymi drzwiami. Wczoraj sąd przesłuchał kolejnych świadków. - Zeznawały nauczycielki i pedagog szkolny - mówi "Gazecie" mecenas Maria Wentland-Walkiewicz, która reprezentuje matkę dziewczynek. - Nie powiedziały o niej złego słowa i to dobrze rokuje. To wszystko, co mogę powiedzieć - informuje.

Kolejną rozprawa 23 lutego.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład