Camerimage Łódź Center: jak uniknąć błędów
2010-01-12
, aktualizacja: 12.01.2010 11:22
Nikt nie wie, dokąd ten projekt zmierza, jak ma być finansowany i zarządzany, kto jest za niego odpowiedzialny. Tego rodzaju "happening" skutecznie odstrasza tak sponsorów, jak i inwestorów - mówi "Gazecie" architekt i deweloper Krzysztof Jacuński
ZOBACZ TAKŻE
- Marek Żydowicz zawiesza strajk. Jedzie do ministra (12-01-10, 13:30)
- Łódź bez Camerimage? Żydowicz: "Umowa rozwiązana" (14-01-10, 17:23)
- Klamka zapadła - Festiwal Camerimage już w Bydgoszczy (30-06-10, 19:18)
- Strajk! Sala obrad Rady Miasta w Łodzi okupowana (06-01-10, 17:47)
- Camerimage Center - światło zielone czy czerwone? (11-01-10, 17:10)
- Camerimage Łódź Center - porozumienia wciąż brak (08-01-10, 19:33)
- Camerimage Łódź Center - będzie kompromis? (08-01-10, 12:53)
- Kalendarium wydarzeń, czyli jak to się zaczęło (07-01-10, 21:47)
- Camerimage Łódź Center. O co chodzi w awanturze? (08-01-10, 09:45)
W sobotę opublikowaliśmy list otwarty Krzysztofa Jacuńskiego z Toronto do wiceprezydenta Łodzi Włodzimierza Tomaszewskiego o Camerimage Łódź Center. Dziś rozmowa z jego autorem, jutro zapowiadana odpowiedź Marka Żydowicza.
Przeczytaj list otwarty do prezydenta Tomaszewskiego od byłego współpracownika Marka Żydowicza
Rozmowa z Krzysztofem Jacuńskim
Marzena Bomanowska: Pana list do wiceprezydenta Tomaszewskiego odbił się szerokim echem, nie tylko w Łodzi. Internauci komentują go na forum: "nareszcie głos rozsądku". Jak według światowych standardów powinno się przygotować tak ogromną i kosztowną inwestycję jak centrum festiwalowo-kongresowe? I kto powinien prowadzić te przygotowania, a następnie inwestycję?
Krzysztof Jacuński, TOM Investment Group: Ta inwestycja nie różni się niczym od innych inwestycji deweloperskich, które zaczyna się od dokładnego zbadania rynku, określenia celu i programu, dostępnych środków, kosztów budowy i użytkowania oraz spodziewanych przychodów. Zwykle robi się prognozy wieloletnie. Ten materiał jest stale uaktualniany w miarę postępu prac projektowych, zgodnie ze stałym monitorowaniem rynku. W tym projekcie zaniechano wszystkich podstawowych procesów przygotowania inwestycji, nie ma odpowiedniego zespołu, a spółka Camerimage Łódź Center kierowana jest jednoosobowo, i to przez osobę bez jakiegokolwiek doświadczenia deweloperskiego.
Jak Pan ocenia koszty takiego centrum? Władze Łodzi mówiły najpierw o 100 milionach dolarów, teraz jest mowa o 500 mln zł. Pan napisał, że to za mało. Ile naprawdę kosztuje wybudowanie narysowanego przez Gehry'ego obiektu?
- Trudno mi określić koszty, nie widząc samego projektu, nie znając ani proponowanych rozwiązań architektonicznych, takich jak materiały na elewacje, ani rozwiązań konstrukcyjnych. Mogę jedynie pokusić się o porównanie tego obiektu i proponowanego programu z innymi projektami Franka Gehry'ego i znanymi mi projektami o podobnym stopniu złożoności i skali. Te porównania sugerują, że podawane obecnie szacunki są znacznie zaniżone. Nie ufam też szacunkom przedstawianym przez biuro Gehry'ego, gdyż w ciągu ostatnich kilkunastu lat, z wyjątkiem dwóch dużych projektów, zwykle znacznie przekraczano budżet. W Strata Center w MIT pod Bostonem przekroczono budżet o prawie 100 procent! Ten projekt jest podręcznikowym przykładem złego prowadzenia projektu i nieodpowiedniej komunikacji między klientem a projektantem. Zanim nasz kontrakt z CŁC został zerwany, pracowaliśmy nad raportem omawiającym ten i inne podobne projekty, gdzie budżet i harmonogram zostały przekroczone, a sam budynek miał spore wady techniczne. Raport ten miał być ważną wskazówką dla zarządu spółki CŁC, jak prowadzić projekt w Łodzi, by uniknąć podobnych błędów. W ostatnim projekcie Franka Gehry'ego w Nowym Jorku zakończono go zgodnie z budżetem i harmonogramem. "New York Times" napisał, że jest to "nowy Frank Gehry, jakiego nie znamy". Naprawdę jednak chodziło o to, że klientem Franka Gehry'ego był znany z doskonałego stylu menedżerskiego biznesmen, który od początku narzucił studiu Gehry'ego ścisłe przestrzeganie założeń finansowych, programowych i projektowych, które stale kontrolował.
Czy organizator festiwalu Camerimage nadaje się do kierowania takim przedsięwzięciem? Czy raczej powinien być traktowany na równi z innymi organizatorami wydarzeń artystycznych, którzy korzystaliby w przyszłości z takiego obiektu? Może jako pomysłodawca centrum powinien mieć głos doradczy?
- Sprowadzanie Marka Żydowicza do roli doradcy byłoby w mojej opinii nie fair. To on jest pomysłodawcą projektu i to on doprowadził do jego rozpoczęcia. Uważam, że powinien odgrywać ważną, wiodącą rolę w jego kontynuacji. Nie zgadzam się z jego stylem zarządzania, który wydaje mi się zbyt autokratyczny. Podoba mi się sposób, w jaki zarządza się projektem budowy centrum festiwalowego w Toronto. Mówiłem o tym przez wiele miesięcy i namawiałem Żydowicza oraz prezydenta Tomaszewskiego, aby poszli tym śladem. Należy powołać profesjonalny zarząd spółki, określić dokładnie cel, sprecyzować plan biznesowy i ustalić odpowiedzialność. Tak jak w projekcie torontońskim trzeba powołać oddzielny zespół doradców w sprawach programowo-artystycznych, zespół zarządzania procesem deweloperskim oraz radę nadzorczą.
Jak z perspektywy Toronto czy Bostonu ocenia Pan wizję architektoniczną Gehry'ego?
- Frank Gehry to jeden z najbardziej znanych architektów XX wieku i fakt, że jego projekt może powstać w Polsce, jest dla mnie jako architekta i dewelopera bardzo ekscytujący. Obserwuję jego dzieła od wielu lat, znam doskonale jego projekty w Toronto i Bostonie, w tym problemy i wady, ale też doceniam to, co osiągnął. Kilka miesięcy temu pokazałem Żydowiczowi książkę, która mnie bardzo zainteresowała, a której tytuł jest znamienny: "Architektura absurdu". Na okładce jest fasada budynku Franka Gehry'ego w Bostonie. Podkreślałem, że ta książka powinna być dla nas przestrogą, bo bez odpowiedniego kierowania projektem może dojść do problemów, na które nikogo nie stać. Marek Żydowicz, a za nim niektóre osoby w Urzędzie Miasta Łodzi powtarzają, że Łódź może stać się drugim Bilbao. Byłbym bardzo ostrożny z takimi prognozami i wiarą, że Gehry może przyciągnąć miliony zwiedzających. Kiedy powstawał projekt muzeum w Bilbao, władze tego miasta miały już przyznany gigantyczny budżet na rewitalizację centrum miasta. Guggenheim to też znacznie więcej niż Camerimage, to światowa marka, powszechnie znana. Funkcja muzealna, zarządzana przez doskonały zespół Guggenheim to coś innego niż to, co planuje się w Łodzi. No i pamiętajmy, że architektura Franka Gehry'ego nie jest już tym, czym była kilkanaście lat temu.
Jak Pan odbiera happening w łódzkim magistracie, okupowanie urzędu miasta i naciski na radnych, by miasto zobowiązało się do wydania na centrum setek milionów złotych na podstawie wstępnej wizji architektonicznej Franka Gehry'ego?
- Wydarzenia znam z relacji opublikowanych w internecie. Wywołały uśmiech niesmaku. Przyznaję, że wydały mi się żenujące. Szkoda, że zainteresowane strony nie potrafią porozumieć się w bardziej cywilizowany i rzeczowy sposób, pozbawiony całej tej jarmarcznej otoczki.
W jaki sposób awantura w urzędzie, pokazywana w mediach, wpływa na potencjalnych inwestorów?
- Podzielmy źródła finansów na sponsorów i inwestorów. W obu przypadkach jakiekolwiek nieprawidłowości, chaos zarządzania projektem czy brak kontroli będą zaporą nie do przejścia. Inwestorzy chcą dodatkowo widzieć nie tylko, w jaki sposób odzyskają zainwestowane środki, ale też, ile na nich zarobią. To, co pokazały media, wskazywało, że nikt nie wie, dokąd ten projekt zmierza, jak ma być finansowany i zarządzany, kto jest faktycznie za niego odpowiedzialny. W mojej opinii to prawdziwa dziecinada, szczególnie zachowanie Marka Żydowicza. Tego rodzaju "happening" skutecznie odstrasza tak sponsorów, jak i inwestorów.
W liście otwartym pisze Pan o kilkunastoletniej znajomości z Markiem Żydowiczem i współpracy przy Camerimage Łódź Center do listopada 2009. Dlaczego Pan tę współpracę przerwał?
- Znamy się z Markiem Żydowiczem od kilkunastu lat, ale przy projekcie łódzkim współpracowaliśmy tylko kilka miesięcy. Nasze rozstanie było wynikiem zasadniczych różnic w sposobie postrzegania i zarządzania projektem. Marek ma podejście artystyczne, ja pragmatyczne. Być może też obaj inaczej wyobrażaliśmy sobie moją w nim rolę.
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Camerimage Łódź Center: jak uniknąć błędów
mineyko
12.01.10, 16:16
Szanowni Forumowicze, Zwolennicy Centrum!Zbliżają się wybory prezydenta naszego miasta. Wybierzcie na prezydentap.Żydowicza. Ów mając wtedy ogromną władzę,podpisze p.Gehremu wszystko »




więcej zdjęć