Do lekarza za pół roku, a kolejki coraz dłuższe

acz
2010-01-08 , aktualizacja: 08.01.2010 19:28
A A A Drukuj
NFZ ma mniej pieniędzy dla poradni specjalistycznych, więc kolejki będą coraz dłuższe. Już dziś do kardiologa czy endokrynologa trzeba czekać pół roku. Gdzie jeszcze będziemy czekać?
Lekarz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Lekarz
Wszystkie szpitale w Łódzkiem zgodziły się na kontrakty, jakie zaproponował NFZ. Teraz liczą, ile będą mogły przyjąć pacjentów.

Rachunki wychodzą różnie. W szpitalu im. Barlickiego spodziewają się przyjęcia tylu osób co w 2009 r. Ale to wyjątek. - Dostaliśmy o 5 proc. mniej niż w zeszłym roku - skarży się dr Dariusz Timler, dyrektor ds. medycznych w "Koperniku".

Na poradnie specjalistyczne w Łódzkiem NFZ wyda o 6 mln mniej. - Będą dłuższe kolejki. Szczególnie do poradni specjalistycznych - mówi Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego oddziału NFZ. - Najtrudniej będzie się dostać do kardiologa, endokrynologa, na rehabilitację. W niektórych poradniach czeka się pół roku na pierwszą wizytę.

W szpitalu im. Kopernika zapisy do kardiologa i specjalisty od osteoporozy przyjmuje się na lipiec. - U nas też kolejki będą dłuższe - mówi Wiesława Krenc ze szpitala im. WAM. - Do kardiologów wolne terminy mamy we wrześniu. Do urologa można się zapisać na lipiec.

We wszystkich szpitalach i przychodniach trudniej będzie się dostać do neurologa. Pacjenci często będą musieli przyjść dwa razy. Od 1 stycznia NFZ nie pozwala lekarzom rodzinnym kierować pacjentów na specjalistyczne badania m.in. na tomografię komputerową i rezonans magnetyczny. Skierowania będą wystawiać specjaliści - najczęściej neurolodzy. A więc przybędzie chętnych na wizytę u nich.

Z badaniami obrazowymi też będzie problem. - Na nie kolejki są od dawna. Potrzeby są większe o 40 proc. od finansowych możliwości - mówi prof. Piotr Kuna, dyrektor szpitala im. Barlickiego.

Pod koniec ubiegłego roku do niektórych specjalistów zabrakło numerków. Może się to powtórzyć. Prawie pewne jest odsyłanie pacjentów wymagających fizjoterapii. - Mam jeszcze wolne miejsca na styczeń. Ale w grudniu chyba nie będziemy przyjmować - zapowiada Andrzej Róg, kierownik fizjoterapii w "Matce Polce".

W "Barlickim" fizjoterapia pod koniec roku prawdopodobnie będzie odsyłać ludzi. Na WAM numerków może zabraknąć do psychiatrów i chirurgów ręki. - Wymagamy, żeby przychodnie tak rozłożyły pracę, by przyjmowały przez cały rok - mówi Aszkielaniec. - Dyrektorzy liczą, że dostaną dodatkowe pieniądze i przyjmują więcej pacjentów, niż przewidywała umowa. W drugiej połowie roku kończy im się kontrakt i odsyłają ludzi.

Szpitale też dostaną mniej pieniędzy. Nie skrócą się kolejki na operacje. Na leczenie trzeba będzie czekać przynajmniej kilka tygodni, a czasem i lat. Na usunięcie zaćmy i wstawienie protezy stawów biodrowych wolne terminy są za dwa lata. Kłopot będzie z zabiegami robionymi przez chirurgów naczyniowych - brakuje lekarzy.

Dyrektorzy szpitali i przychodni wciąż mają nadzieję, że NFZ znajdzie dodatkowe pieniądze i wtedy kolejki się skrócą. Na razie urzędnicy Funduszu nie widzą na to szans.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład