Kandydat SLD na prezydenta? Wszystko "po referendum"
2010-01-05
, aktualizacja: 05.01.2010 19:41
SLD nie chce, żeby media domyślały się, kto będzie ich kandydatem na prezydenta Łodzi. - Powiemy po referendum - oświadczają działacze miejskich struktur SLD.
ZOBACZ TAKŻE
- Łódź po referendum: ani z nas bestie, ani bohaterowie (18-01-10, 15:27)
- Politycy nie lubią referendów, bo to nie oni decydują (14-01-10, 19:43)
- Referendalna kolęda SLD (08-01-10, 19:12)
- Szef Solidarności broni Kropiwnickiego czy przywilejów? (06-01-10, 21:38)
- "S" wzywa nauczycieli: "Nie głosujcie w referendum" (05-01-10, 19:52)
- Święto Trzech Króli wolne od pracy... tylko w Łodzi (05-01-10, 13:39)
- Referendum ws. odwołania Kropiwnickiego dzieli SLD (05-01-10, 03:00)
- Referendum ws. Kropiwnickiego: kampania krótka i ostra (03-01-10, 18:24)
- Radni: Niech Kropiwnicki sam zachęca do referendum (23-11-09, 21:15)
- Referendum 10 lub 17 stycznia (21-10-09, 20:16)
- Kropiwnicki polegnie w referendum. Pełne wyniki sondażu (08-01-10, 10:11)
- Kaczyński namawia do bojkotu niedzielnego referendum (14-01-10, 13:59)
- Radni rozliczą Kropiwnickiego tuż przed referendum (06-01-10, 10:47)
Sojusz zwołał we wtorek konferencję prasową "w sprawie wyłonienia kandydata SLD na urząd prezydenta Łodzi". Działacze powiedzieli na niej, że... nie zdradzą, kto będzie kandydatem na prezydenta Łodzi. Podjęli zresztą w tej sprawie uchwałę na zarządzie partii.
Kandydata łodzianie poznają dopiero po konwencji miejskiej SLD. Kiedy ta konwencja? - Po referendum podamy termin, ale na pewno w pierwszym kwartale - mówią działacze Sojuszu.
- Na razie koncentrujemy się na referendum - oświadcza Sylwester Pawłowski, szef SLD w Łodzi, i zwraca się z apelem do dziennikarzy, żeby nie podawali informacji, kto może być kandydatem lewicy na prezydenta.
Apel władz SLD do mediów podyktowany jest konfliktem w SLD. Dopóki nie rozpoczęto działań zmierzających do ogłoszenia referendum, pewne było, że Sojusz ma już kandydata na prezydenta Łodzi i będzie nim Krzysztof Makowski. Sam Makowski (nieprzekonany co do organizowania referendum) wprawdzie tego nie potwierdzał, ale też specjalnie nie zaprzeczał.
Jesienią jednak lewica odniosła sukces, zbierając ponad 90 tys. głosów poparcia pod wnioskiem w sprawie odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Wtedy pojawiły się pogłoski, że to nie Makowski, a Dariusz Joński może wystartować na prezydenta.
Od tego, jak łodzianie zagłosują 17 stycznia, zależą decyzje SLD w sprawie wyborów samorządowych. Dlatego łódzka lewica woli do tego czasu milczeć na temat swojej przyszłości.
Kandydata łodzianie poznają dopiero po konwencji miejskiej SLD. Kiedy ta konwencja? - Po referendum podamy termin, ale na pewno w pierwszym kwartale - mówią działacze Sojuszu.
- Na razie koncentrujemy się na referendum - oświadcza Sylwester Pawłowski, szef SLD w Łodzi, i zwraca się z apelem do dziennikarzy, żeby nie podawali informacji, kto może być kandydatem lewicy na prezydenta.
Apel władz SLD do mediów podyktowany jest konfliktem w SLD. Dopóki nie rozpoczęto działań zmierzających do ogłoszenia referendum, pewne było, że Sojusz ma już kandydata na prezydenta Łodzi i będzie nim Krzysztof Makowski. Sam Makowski (nieprzekonany co do organizowania referendum) wprawdzie tego nie potwierdzał, ale też specjalnie nie zaprzeczał.
Jesienią jednak lewica odniosła sukces, zbierając ponad 90 tys. głosów poparcia pod wnioskiem w sprawie odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Wtedy pojawiły się pogłoski, że to nie Makowski, a Dariusz Joński może wystartować na prezydenta.
Od tego, jak łodzianie zagłosują 17 stycznia, zależą decyzje SLD w sprawie wyborów samorządowych. Dlatego łódzka lewica woli do tego czasu milczeć na temat swojej przyszłości.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów


