Referendum ws. odwołania Kropiwnickiego dzieli SLD

wiol
2010-01-05 , aktualizacja: 04.01.2010 19:04
A A A Drukuj
Przy okazji referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi w SLD rozgrywa się walka o władzę. Jeśli referendum okaże się sukcesem inicjatorów, osłabnie rola Krzysztofa Makowskiego. Jeśli będzie porażką - polecą głowy inicjatorów referendum.
W SLD pod hasłem "referendum" kryje się nie tylko przyszłość Jerzego Kropiwnickiego, ale kariery partyjne każdego z działaczy. We wrześniu politycy Sojuszu nie byli zgodni, czy rozpoczynać zbieranie podpisów w sprawie referendum. Przeciwnikiem odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego był Krzysztof Makowski, szef Sojuszu w Łódzkiem. Zwolennikami - radni Dariusz Joński i Jarosław Berger oraz poseł Sylwester Pawłowski. Wsparła ich większość samorządowców. Przy okazji referendum karierę zaczęli robić nieznani dotychczas działacze SLD. Stali na rynkach, zbierali podpisy, uczestniczyli w konferencjach prasowych, zyskując pozycję w partii. Przykładem jest Piotr Bors, który dostał funkcję rzecznika prasowego referendum. Jeśli Kropiwnicki zostanie odwołany, działacze, którzy najwięcej się napracowali, dostaną dobre miejsca na listach w wyborach samorządowych.

Ale jeśli referendum nie okaże się sukcesem SLD, polecą głowy jego inicjatorów. Dariusz Joński przestanie być szefem klubu radnych Lewicy, a Sylwester Pawłowski może stracić funkcję szefa partii w Łodzi. Inni, którzy reklamowali je swoimi twarzami na billboardach, mogą zapomnieć o dobrych miejscach na listach wyborczych.

Joński, szef radnych Lewicy: - Jestem skupiony na tym, żebyśmy wygrali referendum. Jakiekolwiek scenariusze będą rozważane po 17 stycznia - powiedział.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład