Referendum ws. odwołania Kropiwnickiego dzieli SLD
2010-01-05
, aktualizacja: 04.01.2010 19:04
Przy okazji referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi w SLD rozgrywa się walka o władzę. Jeśli referendum okaże się sukcesem inicjatorów, osłabnie rola Krzysztofa Makowskiego. Jeśli będzie porażką - polecą głowy inicjatorów referendum.
ZOBACZ TAKŻE
- Były szef SLD krytykuje rządy PO i Sojuszu w Łodzi (20-05-10, 15:50)
- Politycy nie lubią referendów, bo to nie oni decydują (14-01-10, 19:43)
- Referendalna kolęda SLD (08-01-10, 19:12)
- Prezydenci mają swoje gwiazdy na Pietrynie. Tekturowe (06-01-10, 21:17)
- "S" wzywa nauczycieli: "Nie głosujcie w referendum" (05-01-10, 19:52)
- Kandydat SLD na prezydenta? Wszystko "po referendum" (05-01-10, 19:41)
- Jerzy Kropiwnicki odwołany w referendum! (17-01-10, 20:05)
- Kropiwnicki polegnie w referendum. Pełne wyniki sondażu (08-01-10, 10:11)
- Kaczyński namawia do bojkotu niedzielnego referendum (14-01-10, 13:59)
- Radni rozliczą Kropiwnickiego tuż przed referendum (06-01-10, 10:47)
- Referendum: Małysz nie pomoże prezydentowi Kropiwnickiemu (13-01-10, 11:13)
W SLD pod hasłem "referendum" kryje się nie tylko przyszłość Jerzego Kropiwnickiego, ale kariery partyjne każdego z działaczy. We wrześniu politycy Sojuszu nie byli zgodni, czy rozpoczynać zbieranie podpisów w sprawie referendum. Przeciwnikiem odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego był Krzysztof Makowski, szef Sojuszu w Łódzkiem. Zwolennikami - radni Dariusz Joński i Jarosław Berger oraz poseł Sylwester Pawłowski. Wsparła ich większość samorządowców. Przy okazji referendum karierę zaczęli robić nieznani dotychczas działacze SLD. Stali na rynkach, zbierali podpisy, uczestniczyli w konferencjach prasowych, zyskując pozycję w partii. Przykładem jest Piotr Bors, który dostał funkcję rzecznika prasowego referendum. Jeśli Kropiwnicki zostanie odwołany, działacze, którzy najwięcej się napracowali, dostaną dobre miejsca na listach w wyborach samorządowych.
Ale jeśli referendum nie okaże się sukcesem SLD, polecą głowy jego inicjatorów. Dariusz Joński przestanie być szefem klubu radnych Lewicy, a Sylwester Pawłowski może stracić funkcję szefa partii w Łodzi. Inni, którzy reklamowali je swoimi twarzami na billboardach, mogą zapomnieć o dobrych miejscach na listach wyborczych.
Joński, szef radnych Lewicy: - Jestem skupiony na tym, żebyśmy wygrali referendum. Jakiekolwiek scenariusze będą rozważane po 17 stycznia - powiedział.
Ale jeśli referendum nie okaże się sukcesem SLD, polecą głowy jego inicjatorów. Dariusz Joński przestanie być szefem klubu radnych Lewicy, a Sylwester Pawłowski może stracić funkcję szefa partii w Łodzi. Inni, którzy reklamowali je swoimi twarzami na billboardach, mogą zapomnieć o dobrych miejscach na listach wyborczych.
Joński, szef radnych Lewicy: - Jestem skupiony na tym, żebyśmy wygrali referendum. Jakiekolwiek scenariusze będą rozważane po 17 stycznia - powiedział.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów


