Powitaliśmy Nowy Rok! Udana impreza na placu Wolności

red
2009-12-31 , aktualizacja: 01.01.2010 21:41
A A A Drukuj
"Jesteśmy w Łodzi, a co tam jakieś Rio/ damy takiego czadu, że w piekle się nie śniło!" - śpiewała Maryla Rodowicz na Placu Wolności w noc Sylwestrową. - Łódź pozdrawia Warszawę, Łódź pozdrawia całą Polskę! - krzyczał, powiewając czapką prezydent Jerzy Kropiwnicki.
Sylwester 2009. Na placu Wolności wystąpiły wtedy razem Doda i Maryla Rodowicz
Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Sylwester 2009. Na placu Wolności wystąpiły wtedy razem Doda i Maryla Rodowicz
Sylwester 2009 na placu Wolności
Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Sylwester 2009 na placu Wolności

Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Transmitowany przez TVP 2 koncert prowadzili Agnieszka Szulim z Maciejem Kurzajewskim. Imprezę rozpoczął występów kabaretów. Pulsująca, zmieniającymi się kolorami, gigantyczna scena prezentowała się imponująco (ta warszawska, pokazywana na Polsacie, była dużo słabsza). Oprócz pomnika Kościuszki zniknęły też w mroku odrapane kamienice. Ładnie podświetlono natomiast te reprezentacyjne.

Tę noc Łódź spędziła przy dźwiękach Kombi, Candy Girl, Pectusa, Audiofeels, Afromental, Łukasza Zagrobelnego oraz Blue Cafe. Największymi gwiazdami były Maryla Rodowicz i Doda. Ich wspólny występ oklaskiwało kilkanaście tysięcy osób. Piosenkarki śpiewały razem swoje największe przeboje. Potem Grzegorz Markowski w wystąpił w duecie ze swoją córką Patrycją Markowską. Wystąpili także zagraniczni artyści m.in. Katrine, Oceana, brytyjski duet Booty Luv, Neo i Bel-Mondo.

Nowy Rok przywitano kilkuminutowym pokazem sztucznych ogni, które wystrzelone zostały z jednostki straży pożarnej znajdującej się obok placu. Zabawa przy padającym śniegu zakończyła się kilkanaście minut po godz. 1 w nocy. Po godz. 23 okolice Placu Wolności były już niewiarygodnie zatoczone. Od strony ulicy Piotrkowskiej trudno się było przecisnąć. Ale nikt na tłok nie narzekał. Niektórzy tańczyli, inni kołysali się w rytm muzyki, zakochane pary tonęły w romantycznych uściskach. Na Plac Wolności przychodziły też całe rodziny, niektóre nawet z małymi dziećmi. Tak jak pan Marcin, który niósł "na barana" czteroletniego syna Kacpra. - Nie lubię imprez masowych, ale chciałem dziecku pokazać, jak Łódź świętuje - mówił. - I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Scena jest wspaniała, a imprezę zorganizowano naprawdę na wysokim poziomie. A najbardziej mi się podoba, że mimo takich tłumów czuję się tu bezpiecznie, bo dużo jest policji i ochroniarzy.



Pracownicy ochrony mieli pełne ręce roboty. Stali przy bramkach do strefy koncertowej i pilnowali, żeby przychodzący na imprezę łodzianie nie wnosili ze sobą szklanych butelek z alkoholem. Niektórzy przelewali trunki w plastikowe kubeczki, inni woleli wypić alkohol przed wejściem. A choć ta kontrola nie była całkowicie skuteczna i w rozbawionym tłumie pojawiały się osoby z butelkami, to trzeba przyznać, że nie był to częsty widok.



Bardzo sprawnie wyglądało sprzątanie placu. Łodzianie wracający nad ranem z sylwestrowych imprez zastawali Plac Wolności czysty. W okolicach jeździły pługopiaskarki odgarniające śnieg. O wielkiej imprezie przypominała pusta i nieoświetlona już scena, a także stosy toreb wypełnionych plastikowymi butelkami i kubkami poustawiane porządnie wzdłuż ulicy Piotrkowskiej.

Sylwestrowa impreza w Łodzi po raz pierwszy współorganizowana była przez miasto i TVP. Transmitowana była na antenie TVP 2 i TV Polonia, a także w internecie. Nad bezpieczeństwem uczestników zabawy czuwało ponad 100 pracowników ochrony oraz funkcjonariusze policji i straży miejskiej. Miasto przeznaczyło na organizację sylwestra 1,5 mln zł. Szacuje się, że całość kosztowała ponad 3 mln zł. Dla uczestników zabawy przedłużono kursowanie kilku linii tramwajowych; do domu rozwoziły ich także nocne autobusy.

Podziel się

  • 141 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład