Uwaga na trującą zabawkę: poparzyła dziecku żołądek

Adam Czerwiński
2009-12-28 , aktualizacja: 28.12.2009 19:30
A A A Drukuj
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Roczne dziecko ma poparzony żołądek. Połknęło zabawkę starszego brata

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Zabawka wygląda bardzo niewinnie. To żelowa kulka z mackami. Przykleja się do gładkich powierzchni i spełza po nich niczym robak. Dzieci kupują je w automatach - wystarczy wrzucić monetę i wypada plastikowa piłeczka z żelową kulką w środku.

Przed samymi świętami pełzającą zabawkę przed jednym z łódzkich marketów kupił ośmioletni chłopiec. W domu pokazał ją rocznemu bratu. Niemowlakowi musiała bardzo się spodobać - od razu ją połknął.

Rodzice pojechali z dzieckiem do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.

- Nie wiedzieliśmy, co dziecko połknęło, więc zdecydowaliśmy, że spróbujemy wyciągnąć ten przedmiot - mówi dr hab. Elżbieta Czkwianianc, kierowniczka Kliniki Gastroenterologii.

Lekarze zrobili to za pomocą gastroskopu - przyrządu, który pozwala zajrzeć do wnętrza żołądka. Ponieważ pacjent był bardzo mały, zabieg trzeba było przeprowadzić pod narkozą.

- Znieczulałem tego chłopca do zabiegu - zdradza dr Wojciech Krajewski, ordynator anestezjologii. - W trakcie badania okazało się, że żelowej kulki w żołądku nie ma.

Prawdopodobnie się rozpuściła i wchłonęła, ale pozostawiła ślady.

Dr Czkwianianc: - Na ścianach żołądka były rozległe zmiany. Zinterpretowaliśmy je jako poparzenie chemiczne.

Lekarze próbowali ustalić, czy przedmiot, który połknęło dziecko, mógł stwarzać zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Poprosili ojca, by zdobył taką samą kulkę zabawkę, jaką połknęło niemowlę. Po kilku godzinach dostali zielony, tłusty, gumowaty przedmiot. Na kartce papieru zostawiał tłuste plamy i obrzydliwie śmierdział benzyną.

Na opakowaniu zabawki nie było śladu informacji o składzie chemicznym. Nie było też ostrzeżeń, że może być trująca i nie powinny się nią bawić małe dzieci. W internecie lekarzom też nie udało się znaleźć żadnych przydatnych informacji.

- Zrobiliśmy więc badanie toksykologiczne krwi dziecka - mówi dr Czkwianianc. - Znaleźliśmy ślady wskazujące na obecność rozpuszczalnika. Na szczęście w niewielkim stężeniu.

Dziecko nie miało objawów zatrucia, ale wcześniej dostało leki, które mogły je przed nim uchronić. Według lekarzy, gdyby rodzice zwlekali z przyjazdem do szpitala, połknięta zabawka mogłaby wyrządzić dużo większe szkody w organizmie dziecka.

Lekarze z Matki Polki po raz pierwszy ratowali dziecko, które zjadło żelową kulkę. Choć dzieci połykające monety, a nawet gwoździe to dla nich niemal chleb powszedni, uważają, że nowa zabawka może być równie niebezpieczna jak bateryjka, która po połknięciu może poparzyć przewód pokarmowy.

Dr Czkwianianc: - Apeluję do rodziców, by wykazywali więcej rozsądku, wybierając dzieciom zabawki. Przecież wystarczy to powąchać i jest jasne, że nie nadaje się do zabawy.

Skontaktowaliśmy się z rodziną dziecka. Nie chciała rozmawiać z "Gazetą". Próbujemy ustalić, kto produkuje i sprzedaje niebezpieczne zabawki.

adam.czerwinski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 86 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    51 głosów

  • a zabawka pewnie z Chin yola13 29.12.09, 12:19

    Chin ktore na forach gazety w zupelnie innym artykule maja coraz wieksze grono zwolennikow, brawo, brawo! Popierajcie dalej Chiny»

  • Trującą zabawkę bopin 29.12.09, 13:05

    No niestety dzieci trzeba kontrolować, w każdym wieku. Jak będą dorosłe niechsobie kupują i łykają co chcą.»

  • Uwaga na trującą zabawkę: poparzyła dziecku żoł... aga999929 29.12.09, 16:14

    A czemu mają służyć takie określenia jak "bachor" "zeżarł"? Podkreśleniu czegoś? Wykazaniu się oryginalnością? Wątpliwe. Moim zdaniem porozumiewać się za pomocą języka należy w kulturalny »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład