Uwaga na trującą zabawkę: poparzyła dziecku żołądek
2009-12-28
, aktualizacja: 28.12.2009 19:30
Roczne dziecko ma poparzony żołądek. Połknęło zabawkę starszego brata
ZOBACZ TAKŻE
- Szpital dwa razy odsyłał ją do domu. Zmarła na grypę (05-01-10, 04:00)
- Łódzcy lekarze ustawią płody w kolejce do leczenia (01-01-10, 20:12)
- Plazmogluty do kontroli. Mogą być trujące (29-12-09, 20:22)
- Chorzy do selekcji: mieli raka, ale nikt ich nie zbada (10-12-09, 20:40)
- Poród w Łodzi: W którym szpitalu dostaniesz znieczulenie (05-11-09, 03:00)
- "Kochanówka": Szpital z horroru, horror w szpitalu (11-12-09, 18:43)
- Umarł, bo odwieźli go do domu zamiast do szpitala? (18-11-09, 18:30)
Zabawka wygląda bardzo niewinnie. To żelowa kulka z mackami. Przykleja się do gładkich powierzchni i spełza po nich niczym robak. Dzieci kupują je w automatach - wystarczy wrzucić monetę i wypada plastikowa piłeczka z żelową kulką w środku.
Przed samymi świętami pełzającą zabawkę przed jednym z łódzkich marketów kupił ośmioletni chłopiec. W domu pokazał ją rocznemu bratu. Niemowlakowi musiała bardzo się spodobać - od razu ją połknął.
Rodzice pojechali z dzieckiem do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.
- Nie wiedzieliśmy, co dziecko połknęło, więc zdecydowaliśmy, że spróbujemy wyciągnąć ten przedmiot - mówi dr hab. Elżbieta Czkwianianc, kierowniczka Kliniki Gastroenterologii.
Lekarze zrobili to za pomocą gastroskopu - przyrządu, który pozwala zajrzeć do wnętrza żołądka. Ponieważ pacjent był bardzo mały, zabieg trzeba było przeprowadzić pod narkozą.
- Znieczulałem tego chłopca do zabiegu - zdradza dr Wojciech Krajewski, ordynator anestezjologii. - W trakcie badania okazało się, że żelowej kulki w żołądku nie ma.
Prawdopodobnie się rozpuściła i wchłonęła, ale pozostawiła ślady.
Dr Czkwianianc: - Na ścianach żołądka były rozległe zmiany. Zinterpretowaliśmy je jako poparzenie chemiczne.
Lekarze próbowali ustalić, czy przedmiot, który połknęło dziecko, mógł stwarzać zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Poprosili ojca, by zdobył taką samą kulkę zabawkę, jaką połknęło niemowlę. Po kilku godzinach dostali zielony, tłusty, gumowaty przedmiot. Na kartce papieru zostawiał tłuste plamy i obrzydliwie śmierdział benzyną.
Na opakowaniu zabawki nie było śladu informacji o składzie chemicznym. Nie było też ostrzeżeń, że może być trująca i nie powinny się nią bawić małe dzieci. W internecie lekarzom też nie udało się znaleźć żadnych przydatnych informacji.
- Zrobiliśmy więc badanie toksykologiczne krwi dziecka - mówi dr Czkwianianc. - Znaleźliśmy ślady wskazujące na obecność rozpuszczalnika. Na szczęście w niewielkim stężeniu.
Dziecko nie miało objawów zatrucia, ale wcześniej dostało leki, które mogły je przed nim uchronić. Według lekarzy, gdyby rodzice zwlekali z przyjazdem do szpitala, połknięta zabawka mogłaby wyrządzić dużo większe szkody w organizmie dziecka.
Lekarze z Matki Polki po raz pierwszy ratowali dziecko, które zjadło żelową kulkę. Choć dzieci połykające monety, a nawet gwoździe to dla nich niemal chleb powszedni, uważają, że nowa zabawka może być równie niebezpieczna jak bateryjka, która po połknięciu może poparzyć przewód pokarmowy.
Dr Czkwianianc: - Apeluję do rodziców, by wykazywali więcej rozsądku, wybierając dzieciom zabawki. Przecież wystarczy to powąchać i jest jasne, że nie nadaje się do zabawy.
Skontaktowaliśmy się z rodziną dziecka. Nie chciała rozmawiać z "Gazetą". Próbujemy ustalić, kto produkuje i sprzedaje niebezpieczne zabawki.
adam.czerwinski@lodz.agora.pl
Przed samymi świętami pełzającą zabawkę przed jednym z łódzkich marketów kupił ośmioletni chłopiec. W domu pokazał ją rocznemu bratu. Niemowlakowi musiała bardzo się spodobać - od razu ją połknął.
Rodzice pojechali z dzieckiem do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.
- Nie wiedzieliśmy, co dziecko połknęło, więc zdecydowaliśmy, że spróbujemy wyciągnąć ten przedmiot - mówi dr hab. Elżbieta Czkwianianc, kierowniczka Kliniki Gastroenterologii.
Lekarze zrobili to za pomocą gastroskopu - przyrządu, który pozwala zajrzeć do wnętrza żołądka. Ponieważ pacjent był bardzo mały, zabieg trzeba było przeprowadzić pod narkozą.
- Znieczulałem tego chłopca do zabiegu - zdradza dr Wojciech Krajewski, ordynator anestezjologii. - W trakcie badania okazało się, że żelowej kulki w żołądku nie ma.
Prawdopodobnie się rozpuściła i wchłonęła, ale pozostawiła ślady.
Dr Czkwianianc: - Na ścianach żołądka były rozległe zmiany. Zinterpretowaliśmy je jako poparzenie chemiczne.
Lekarze próbowali ustalić, czy przedmiot, który połknęło dziecko, mógł stwarzać zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Poprosili ojca, by zdobył taką samą kulkę zabawkę, jaką połknęło niemowlę. Po kilku godzinach dostali zielony, tłusty, gumowaty przedmiot. Na kartce papieru zostawiał tłuste plamy i obrzydliwie śmierdział benzyną.
Na opakowaniu zabawki nie było śladu informacji o składzie chemicznym. Nie było też ostrzeżeń, że może być trująca i nie powinny się nią bawić małe dzieci. W internecie lekarzom też nie udało się znaleźć żadnych przydatnych informacji.
- Zrobiliśmy więc badanie toksykologiczne krwi dziecka - mówi dr Czkwianianc. - Znaleźliśmy ślady wskazujące na obecność rozpuszczalnika. Na szczęście w niewielkim stężeniu.
Dziecko nie miało objawów zatrucia, ale wcześniej dostało leki, które mogły je przed nim uchronić. Według lekarzy, gdyby rodzice zwlekali z przyjazdem do szpitala, połknięta zabawka mogłaby wyrządzić dużo większe szkody w organizmie dziecka.
Lekarze z Matki Polki po raz pierwszy ratowali dziecko, które zjadło żelową kulkę. Choć dzieci połykające monety, a nawet gwoździe to dla nich niemal chleb powszedni, uważają, że nowa zabawka może być równie niebezpieczna jak bateryjka, która po połknięciu może poparzyć przewód pokarmowy.
Dr Czkwianianc: - Apeluję do rodziców, by wykazywali więcej rozsądku, wybierając dzieciom zabawki. Przecież wystarczy to powąchać i jest jasne, że nie nadaje się do zabawy.
Skontaktowaliśmy się z rodziną dziecka. Nie chciała rozmawiać z "Gazetą". Próbujemy ustalić, kto produkuje i sprzedaje niebezpieczne zabawki.
adam.czerwinski@lodz.agora.pl
- 86 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
51 głosów
-
a zabawka pewnie z Chin
yola13
29.12.09, 12:19
Chin ktore na forach gazety w zupelnie innym artykule maja coraz wieksze grono zwolennikow, brawo, brawo! Popierajcie dalej Chiny»
-
Trującą zabawkę
bopin
29.12.09, 13:05
No niestety dzieci trzeba kontrolować, w każdym wieku. Jak będą dorosłe niechsobie kupują i łykają co chcą.»
-
Uwaga na trującą zabawkę: poparzyła dziecku żoł...
aga999929
29.12.09, 16:14
A czemu mają służyć takie określenia jak "bachor" "zeżarł"? Podkreśleniu czegoś? Wykazaniu się oryginalnością? Wątpliwe. Moim zdaniem porozumiewać się za pomocą języka należy w kulturalny »





