KOMENTARZ
2009-12-08
, aktualizacja: 08.12.2009 20:29
ZOBACZ TAKŻE
- Słabym szkołom magistrat szykuje "wstrząs". Jaki? (08-12-09, 20:28)
"W szkole musi wydarzyć się coś, żeby nauczycielom zachciało się chcieć" - mówił dr Roman Dolata zapytany o to, jak pomagać gimnazjom, które - w świetle badań kierowanego przezeń zespołu ekspertów - marnują potencjał uczniów.
Czy dwudniowe warsztaty będą takim wstrząsem? Wątpię. Zwłaszcza że wydają się pomysłem z łapanki - magistrat adresuje je wyłącznie do dyrektorów (a gdzie nauczyciele?), także podstawówek (choć badania dotyczyły tylko gimnazjów), a "Gazecie" rzucił na "odczep się" po tygodniu dopominania się o odpowiedź. A co magistrat mógłby zrobić? Zaprosić do szkoły przedstawiciela instytucji zajmującej się doskonaleniem nauczycieli. Zachęcić szkoły niepubliczne, które w badaniach wypadły super, do partnerstwa z publicznymi. Stworzyć - choćby poprzez staże - drogi przepływu wiedzy i metod pracy między szkołami dobrymi i złymi. Magistrat mógł też skorzystać z pomysłów państw, w których EWD jest chlebem powszednim. Np. w Anglii działa korpus dyrektorów, którzy nie mają "własnych" szkół. Są spadochroniarzami - lądują tam, gdzie dzieje się źle. O tym wszystkim mówili eksperci na łamach "Gazety", ale magistrat mógł nawet ich nie słuchać i samemu wymyślić coś lepszego! Mógł - krótko mówiąc - przejąć się losem uczniów, którzy w wielu łódzkich szkołach tracą czas.
Czy dwudniowe warsztaty będą takim wstrząsem? Wątpię. Zwłaszcza że wydają się pomysłem z łapanki - magistrat adresuje je wyłącznie do dyrektorów (a gdzie nauczyciele?), także podstawówek (choć badania dotyczyły tylko gimnazjów), a "Gazecie" rzucił na "odczep się" po tygodniu dopominania się o odpowiedź. A co magistrat mógłby zrobić? Zaprosić do szkoły przedstawiciela instytucji zajmującej się doskonaleniem nauczycieli. Zachęcić szkoły niepubliczne, które w badaniach wypadły super, do partnerstwa z publicznymi. Stworzyć - choćby poprzez staże - drogi przepływu wiedzy i metod pracy między szkołami dobrymi i złymi. Magistrat mógł też skorzystać z pomysłów państw, w których EWD jest chlebem powszednim. Np. w Anglii działa korpus dyrektorów, którzy nie mają "własnych" szkół. Są spadochroniarzami - lądują tam, gdzie dzieje się źle. O tym wszystkim mówili eksperci na łamach "Gazety", ale magistrat mógł nawet ich nie słuchać i samemu wymyślić coś lepszego! Mógł - krótko mówiąc - przejąć się losem uczniów, którzy w wielu łódzkich szkołach tracą czas.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


