Dell odchodzi z Łodzi. Sprzedaje fabrykę Tajwańczykom
2009-12-02
, aktualizacja: 02.12.2009 20:43
Koniec ery Della w Łodzi. Amerykański producent komputerów sprzedaje łódzki zakład tajwańskiej firmie Foxconn
ZOBACZ TAKŻE
- Efekt Della, czyli kula u nogi prezydenta (03-12-09, 18:05)
- KOMENTARZ (02-12-09, 20:44)
- O Łodzi znów głośno w Brukseli. Przez pomoc dla Della (25-11-09, 19:39)
- 54,5 mln euro pomocy dla Della (23-09-09, 21:05)
- Co naprawdę dzieje się w łódzkim Dellu (06-08-09, 19:28)
- Dell zwolnił 400 pracowników! (02-08-09, 18:59)
- Dell kupił hektary na Olechowie (06-07-09, 18:39)
- Miliony dla Della nie przepadną (12-06-09, 18:33)
Firma Foxconn nadal będzie montować komputery dla Della, z jego logo. - Dell zostanie klientem firmy Foxconn - mówi Rafał Branowski, rzecznik spółki w Polsce. Amerykanom oddanie produkcji zewnętrznej firmie ma przynieść oszczędności.
Czy ludzie stracą pracę?
Pracownicy łódzkiego zakładu mają nie odczuć zmian. - Będą robić to, co do tej pory, na tych samych stanowiskach. Nie zmienią się warunki ich umów o pracę - opowiada Branowski.
Sean Corkery, wiceprezes Dell, uważa, że Tajwańczycy "doceniają umiejętności pracowników łódzkiej fabryki" i będą kontynuować z nimi współpracę.
Załoga czuje się oszukana. - Pytaliśmy, a szefowie zapewniali nas, że zakład nie zostanie sprzedany. Boimy się przyszłości, a dziś jest nam przykro, bo kłamali w żywe oczy - mówi pracownik montażu.
Zdaniem ekspertów, likwidacji zakładu obawiać się jednak nie muszą. - Mamy do czynienia z dużą inwestycją na uzbrojonej działce, do której doprowadzone zostały drogi. Tam zawsze będzie produkcja, bo to cenny teren - uważa prof. Tadeusz Markowski, szef katedry zarządzania miastem i regionem Uniwersytetu Łódzkiego.
Pracownicy nie stracą etatów, ale trafią pod chińskie zarządzanie. W rozmowie z "Gazetą" Tomasz Mazur, redaktor tygodnika "Rynki Zagraniczne", twierdził, że Azjaci dostosują się do realiów polskich i rewolucji nie będzie. Innego zdania są pracownicy LG w Mławie. Opowiadają jak posłuszni i karni muszą być, żeby sprostać swym szefom.
Dell przyszedł do Łodzi w 2007 roku. Zatrudnia 1,9 tys. pracowników. W zakład zainwestował 200 mln euro. W Łodzi powstają komputery biurkowe, notebooki, serwery i pamięci masowe. Z Łodzi jadą do krajów Europy, na Bliski Wschód i do Afryki.
A co z dwustoma milionami?
We wrześniu Komisja Europejska zgodziła się, by amerykański inwestor otrzymał od Polski pomoc publiczną. Kusząc producenta komputerów, nasz rząd obiecał warte 200 mln zł transze gotówkowe oraz zwolnienia z podatków. Wypłatę wstrzymała Komisję Europejską, która sprawdzała, czy takie wsparcie nie naruszy zasad konkurencji na europejskim rynku komputerów. Po roku zgodziła się. Nikt nie wiedział jednak wtedy, że zakład zostanie sprzedany. - Dell będzie zlecał montowanie komputerów, co pozwoli na utrzymanie poziomu zatrudnienia w regionie. Dotrzymamy więc warunków umowy - mówi Branowski.
Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych jest innego zdania. Plotki o sprzedaży łódzkiego zakładu Tajwańczykom pojawiły się półtora roku temu. Pierwszy tę informację opublikował "The Sunday Times"
- Jeśli Dell sprzeda fabrykę, nie dostanie ani złotówki. Gdy pieniądze wpłyną do niego wcześniej, będzie musiał je oddać wraz z odsetkami - takie informacje przekazała wówczas "Gazecie" PAIiIZ.
- Nasi prawnicy spotkają się z przedstawicielami władz rządowych - mówi Branowski. - Będą wyjaśniać tę sprawę.
Kupno zakładu Della przez Foxconn to pierwsza taka transakcja na świecie. Wcześniej kontakt spółek nie był duży - jedynie w Meksyku tajwańska firma produkuje dla Della desktopy. Foxconn jest znakiem handlowym firmy Hon Hai Precision Industry Company, największego na świecie producenta elektroniki. Firma zatrudnia 450 tys. osób. Ma fabryki głównie w Chinach, ale także w Meksyku, Brazylii, Indiach, Wietnamie, Czechach i na Węgrzech.
joanna.blewaska@lodz.agora.pl
Czy ludzie stracą pracę?
Pracownicy łódzkiego zakładu mają nie odczuć zmian. - Będą robić to, co do tej pory, na tych samych stanowiskach. Nie zmienią się warunki ich umów o pracę - opowiada Branowski.
Sean Corkery, wiceprezes Dell, uważa, że Tajwańczycy "doceniają umiejętności pracowników łódzkiej fabryki" i będą kontynuować z nimi współpracę.
Załoga czuje się oszukana. - Pytaliśmy, a szefowie zapewniali nas, że zakład nie zostanie sprzedany. Boimy się przyszłości, a dziś jest nam przykro, bo kłamali w żywe oczy - mówi pracownik montażu.
Zdaniem ekspertów, likwidacji zakładu obawiać się jednak nie muszą. - Mamy do czynienia z dużą inwestycją na uzbrojonej działce, do której doprowadzone zostały drogi. Tam zawsze będzie produkcja, bo to cenny teren - uważa prof. Tadeusz Markowski, szef katedry zarządzania miastem i regionem Uniwersytetu Łódzkiego.
Pracownicy nie stracą etatów, ale trafią pod chińskie zarządzanie. W rozmowie z "Gazetą" Tomasz Mazur, redaktor tygodnika "Rynki Zagraniczne", twierdził, że Azjaci dostosują się do realiów polskich i rewolucji nie będzie. Innego zdania są pracownicy LG w Mławie. Opowiadają jak posłuszni i karni muszą być, żeby sprostać swym szefom.
Dell przyszedł do Łodzi w 2007 roku. Zatrudnia 1,9 tys. pracowników. W zakład zainwestował 200 mln euro. W Łodzi powstają komputery biurkowe, notebooki, serwery i pamięci masowe. Z Łodzi jadą do krajów Europy, na Bliski Wschód i do Afryki.
A co z dwustoma milionami?
We wrześniu Komisja Europejska zgodziła się, by amerykański inwestor otrzymał od Polski pomoc publiczną. Kusząc producenta komputerów, nasz rząd obiecał warte 200 mln zł transze gotówkowe oraz zwolnienia z podatków. Wypłatę wstrzymała Komisję Europejską, która sprawdzała, czy takie wsparcie nie naruszy zasad konkurencji na europejskim rynku komputerów. Po roku zgodziła się. Nikt nie wiedział jednak wtedy, że zakład zostanie sprzedany. - Dell będzie zlecał montowanie komputerów, co pozwoli na utrzymanie poziomu zatrudnienia w regionie. Dotrzymamy więc warunków umowy - mówi Branowski.
Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych jest innego zdania. Plotki o sprzedaży łódzkiego zakładu Tajwańczykom pojawiły się półtora roku temu. Pierwszy tę informację opublikował "The Sunday Times"
- Jeśli Dell sprzeda fabrykę, nie dostanie ani złotówki. Gdy pieniądze wpłyną do niego wcześniej, będzie musiał je oddać wraz z odsetkami - takie informacje przekazała wówczas "Gazecie" PAIiIZ.
- Nasi prawnicy spotkają się z przedstawicielami władz rządowych - mówi Branowski. - Będą wyjaśniać tę sprawę.
Kupno zakładu Della przez Foxconn to pierwsza taka transakcja na świecie. Wcześniej kontakt spółek nie był duży - jedynie w Meksyku tajwańska firma produkuje dla Della desktopy. Foxconn jest znakiem handlowym firmy Hon Hai Precision Industry Company, największego na świecie producenta elektroniki. Firma zatrudnia 450 tys. osób. Ma fabryki głównie w Chinach, ale także w Meksyku, Brazylii, Indiach, Wietnamie, Czechach i na Węgrzech.
joanna.blewaska@lodz.agora.pl
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Dell odchodzi z Łodzi. Sprzedaje fabrykę Tajwań...
yarro
02.12.09, 22:34
A co z Głazem na dziedzińcu Urzedu Miasta? »




