Nieudany bunt łódzkich maturzystów ws. matematyki
2009-11-27
, aktualizacja: 27.11.2009 19:15
Chcieli zebrać dziesięć tysięcy podpisów poparcia, mają cztery razy mniej.
ZOBACZ TAKŻE
- Bunt w sprawie matematyki już ogólnopolski (01-11-09, 19:14)
- Zbyt długa matura? Buntowników przybywa (26-10-09, 16:52)
- Łódzcy maturzyści: Żądamy podzielenia matematyki! (20-10-09, 22:00)
Matematyka od tego roku jest na maturze obowiązkowa. Każdy musi ją zdawać na poziomie podstawowym, a chętni mogą również na rozszerzonym. Kłopot w tym, że Ministerstwo Edukacji zaplanowało oba egzaminy jednego dnia. Łatwiejszy zacznie się o 9 rano, trudniejszy - po południu. W sumie sześć godzin testów z przerwą na obiad.
Dlatego łódzcy maturzyści napisali protest, w którym domagają się podzielenia matematyki. Poziom podstawowy chcą zdawać jednego dnia, a rozszerzony następnego, na świeżo. - Rozwiązywanie zadań to wielki wysiłek i stres, a słaby wynik może zaważyć na naszej przyszłości - argumentują.
Jak już informowaliśmy, protest wymyślił Michał Wojtyniak z XXVI Liceum Ogólnokształcącego i wspólnie z koleżanką z klasy Patrycją Krzesłowską zaczął zbierać podpisy. Była połowa października. Maturzyści z ul. Wileńskiej jeździli do innych łódzkich szkół. Na podpisy łodzian czekali w pasażu Schillera. Zrobili stronę w internecie, by protest mogli poprzeć uczniowie i dorośli z innych miast.
- Nasza petycja krąży już m.in. po Warszawie, Krakowie, Częstochowie i Podkarpaciu. Zainteresowała się nią Młodzieżowa Rada Miasta i rzecznik praw obywatelskich - relacjonowała Patrycja.
Buntownicy chcieli zebrać dziesięć tysięcy podpisów. Tyle, ile w zeszłym roku zebrali maturzyści protestujący przeciw likwidacji matur dwujęzycznych. - Wtedy ministerstwo wzięło pod uwagę głos uczniów. Mamy nadzieję, że weźmie i teraz - mówili.
Te dziesięć tysięcy chcieli zebrać do końca listopada, ale już wiadomo, że się nie uda. - Mamy około 2,5 tysiąca podpisów - powiedział wczoraj "Gazecie" Michał Wojtyniak.
Dlaczego tak mało? - Do podpisywania petycji zniechęcali maturzystów nauczyciele, powtarzając, że protest nie ma sensu, i tak nic nie da. Na początku akcji poświęcaliśmy jej z Patrycją dużo czasu, ale w końcu musieliśmy wrócić do nauki i zadbać o własne oceny - mówi Michał.
"Gazeta": - A może trochę przesadzacie z tym wysiłkiem, który trzeba włożyć w rozwiązanie dwóch arkuszy, w dodatku niezbyt trudnych - co pokazały próbne matury.
- Raczej nie - odpowiada Michał, według którego znikoma liczba podpisów pod petycją to jednak przede wszystkim wina nauczycieli i zbyt małej liczby osób, które je zbierały.
- Wydawało się, że wystarczy pstryknąć i podpisy będą, a jednak jest kłopot. Mimo wszystko uważam, że moi uczniowie mają rację. Dwa egzaminy jednego dnia to zły pomysł - podkreśla Małgorzata Wiśniewska, nauczycielka matematyki i dyrektorka liceum Michała i Patrycji.
Co innego mówi Katarzyna Felde, również nauczycielka matematyki i dyrektorka IV LO w Łodzi. - Maturzystów zniechęciła do protestu łatwa próbna matura. A dorośli pamiętają, że sami zdawali matematykę pięć godzin, więc dzieci niech teraz nie płaczą.
- Nasza akcja trwa. Postanowiliśmy zbierać podpisy do lutego. Wtedy zawieziemy je do ministerstwa i zobaczymy, jaki dadzą efekt - dodaje Michał.
Dlatego łódzcy maturzyści napisali protest, w którym domagają się podzielenia matematyki. Poziom podstawowy chcą zdawać jednego dnia, a rozszerzony następnego, na świeżo. - Rozwiązywanie zadań to wielki wysiłek i stres, a słaby wynik może zaważyć na naszej przyszłości - argumentują.
Jak już informowaliśmy, protest wymyślił Michał Wojtyniak z XXVI Liceum Ogólnokształcącego i wspólnie z koleżanką z klasy Patrycją Krzesłowską zaczął zbierać podpisy. Była połowa października. Maturzyści z ul. Wileńskiej jeździli do innych łódzkich szkół. Na podpisy łodzian czekali w pasażu Schillera. Zrobili stronę w internecie, by protest mogli poprzeć uczniowie i dorośli z innych miast.
- Nasza petycja krąży już m.in. po Warszawie, Krakowie, Częstochowie i Podkarpaciu. Zainteresowała się nią Młodzieżowa Rada Miasta i rzecznik praw obywatelskich - relacjonowała Patrycja.
Buntownicy chcieli zebrać dziesięć tysięcy podpisów. Tyle, ile w zeszłym roku zebrali maturzyści protestujący przeciw likwidacji matur dwujęzycznych. - Wtedy ministerstwo wzięło pod uwagę głos uczniów. Mamy nadzieję, że weźmie i teraz - mówili.
Te dziesięć tysięcy chcieli zebrać do końca listopada, ale już wiadomo, że się nie uda. - Mamy około 2,5 tysiąca podpisów - powiedział wczoraj "Gazecie" Michał Wojtyniak.
Dlaczego tak mało? - Do podpisywania petycji zniechęcali maturzystów nauczyciele, powtarzając, że protest nie ma sensu, i tak nic nie da. Na początku akcji poświęcaliśmy jej z Patrycją dużo czasu, ale w końcu musieliśmy wrócić do nauki i zadbać o własne oceny - mówi Michał.
"Gazeta": - A może trochę przesadzacie z tym wysiłkiem, który trzeba włożyć w rozwiązanie dwóch arkuszy, w dodatku niezbyt trudnych - co pokazały próbne matury.
- Raczej nie - odpowiada Michał, według którego znikoma liczba podpisów pod petycją to jednak przede wszystkim wina nauczycieli i zbyt małej liczby osób, które je zbierały.
- Wydawało się, że wystarczy pstryknąć i podpisy będą, a jednak jest kłopot. Mimo wszystko uważam, że moi uczniowie mają rację. Dwa egzaminy jednego dnia to zły pomysł - podkreśla Małgorzata Wiśniewska, nauczycielka matematyki i dyrektorka liceum Michała i Patrycji.
Co innego mówi Katarzyna Felde, również nauczycielka matematyki i dyrektorka IV LO w Łodzi. - Maturzystów zniechęciła do protestu łatwa próbna matura. A dorośli pamiętają, że sami zdawali matematykę pięć godzin, więc dzieci niech teraz nie płaczą.
- Nasza akcja trwa. Postanowiliśmy zbierać podpisy do lutego. Wtedy zawieziemy je do ministerstwa i zobaczymy, jaki dadzą efekt - dodaje Michał.
- 35 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Maturzyści mają rację
lenajaw
29.11.09, 13:10
Syn był tym rocznikiem, który w jeden dzień zdawał maturę podstawową irozszerzoną z matematyki w ten sam dzień. Na egzaminie z rozszerzonejmatematyki był tak zmęczony, że nie potrafił się »
-
Przecież część tych dzieci i tak trafi do łopaty
tersta
29.11.09, 13:13
bo niby skad mają mieć wiedzę? Z tych domów, w których bez przerwy pracujetelewizor na cały regulator?»
-
obowiązkowa matematyka to bzdura
smith-wesson
29.11.09, 17:50
Język polski jest obowiązkowy na maturze co nie przeszkadza większości polaków pieprzyć bzdur w stylu: "na dzień dzisiejszy", "miesiąc listopad" czy "póki co". Teza, że obowiązkowa »




