Byłym pracownikom Dialogu nikt nie pomoże
2009-11-23
, aktualizacja: 23.11.2009 21:19
Pracujesz na umowę-zlecenie? To uważaj, bo gdy poczujesz się przez pracodawcę oszukany, nie będziesz miał gdzie szukać pomocy.
ZOBACZ TAKŻE
- Telefonia Dialog - ciąg dalszy sprawy telemarketerów (16-12-09, 20:05)
- Uwaga! Setki klientów Dialogu płacą więcej, niż myśleli (07-12-09, 19:59)
Na własnej skórze doświadczyli tego współpracownicy Telefonii Dialog. Dziesięcioro z nich odwiedziło kilka dni temu redakcję "Gazety". - Pracowaliśmy sumiennie, a nie dostaliśmy pieniędzy - mówili. Przez ostatnie miesiące dzwonili do klientów i proponowali zmianę operatora. - Dziennie wykonywaliśmy około 500 telefonów, w tym jakieś 200 rozmów - opowiadają. Z Dialogiem mieli podpisane umowy-zlecenia. - Mimo to pracowaliśmy po osiem godzin dziennie, z czego byliśmy sumiennie rozliczani - mówi Marzena Gała, jedna z telemarketerek. Za ostatni miesiąc dostali po ok. 20 zł wynagrodzenia.
Telefonia Dialog tłumaczy, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. - W ocenie pracodawcy koordynatorka grupy telemarketerów dopuściła się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych i została dyscyplinarnie zwolniona z pracy - informuje Marta Pietranik-Pacuła, rzeczniczka spółki.
Dialog zgłosił sprawę do prokuratury. Do czasu wyjaśnienia, co może trwać miesiącami, nie chce się więcej wypowiadać.
Tymczasem młodzi ludzie nie mają gdzie szukać pomocy. Byli w Państwowej Inspekcji Pracy, ale tam usłyszeli, ze ta zajmuje się umowami o pracę, a nie zleceniami.
Joanna Blewąska: Naprawdę Państwowa Inspekcja Pracy nie może pomóc tym ludziom?
Aleksandra Grzelak: Państwowa Inspekcja Praca kontroluje przestrzeganie prawa pracy oraz legalność wykonywania pracy zarobkowej. W przypadku umów o pracę mamy prawo i obowiązek sprawdzenia m.in., czy są zgodne z prawem, czy pracodawca odprowadza wszystkie składki, czy wypłaca wynagrodzenie, czy pracownik ma prawo do należnego urlopu, czy nie jest przekraczany czas pracy. Jeżeli stwierdzamy nieprawidłowości, wydajemy decyzje i wystąpienia. W przypadku zatrudnienia na podstawie umów prawa cywilnego nasze uprawnienia są ograniczone, ale kontrolę możemy przeprowadzić. Gdy jednak sprawa dotyczy umowy-zlecenia, która już się zakończyła, niewiele możemy pomóc. Nie będziemy bowiem władni wydać żadnej wiążącej decyzji dotyczącej tych ludzi.
To co oni mogą zrobić?
- Iść do sądu cywilnego, bo to jest właściwe miejsce do rozstrzygania sporów z umów cywilnych. Mogą udać się do sądu pracy, ale tylko wtedy, gdy wykonywane zlecenie niczym nie różni się od umowy o pracę. Na przykład byli przekonani, że podpiszą umowę o pracę, a dostali dokument umowy-zlecenia. Tu jednak szansa na korzystny wyrok nie jest zbyt duża. Zwykle sądy uznają, że jeśli dorosły, świadomy człowiek podpisał własnoręcznie umowę-zlecenie, to taka była jego wola.
Ci ludzie umowę-zlecenie podpisali świadomie. Niemniej potem pracowali jak na etacie. Twierdzą, że byli rozliczani z każdej godziny, podpisywali listę obecności, musieli przychodzić do pracy także w soboty, wydawano im polecenia służbowe.
- W tej sytuacji mogą walczyć w sądzie o uznanie niezgodności podpisanej umowy z rzeczywistym rodzajem wykonywanej pracy. Sąd zbada, czy rzeczywiście byli traktowani jak pracownicy, a nie zleceniobiorcy. Jeśli przyzna im rację, będą mieli prawo do wszystkich przywilejów wynikających z umowy o pracę, czyli np. do wyrównania wynagrodzenia i ekwiwalentu za urlop. Zwracam jednak uwagę na jedną rzecz: większe szanse powodzenia mieliby, gdyby przyszli do sądu w trakcie trwania umowy. Bowiem rodzi się podejrzenie, że dopóki nie zrezygnowano z ich usług, taki stan rzeczy też im odpowiadał.
Sądy kojarzą się z kosztami. Ale ci młodzi ludzie tylko tam mogą szukać pomocy.
- Mogą wynająć prawnika, który wcześniej oceni szanse powodzenia, a potem może ich reprezentować na rozprawach. Wiem, że to kosztuje. Może uda im się znaleźć początkującego adwokata, który będzie chciał pomoc innym młodym ludziom. Mogą też wystąpić do sądu o przydzielenie im pełnomocnika z urzędu. Nie ma natomiast instytucji, której zadaniem jest bezpłatna pomoc osobom, którym nie wypłacono wynagrodzenia z umowy-zlecenia.
* Aleksandra Grzelak pracuje w Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi
- 83 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Byłym pracownikom Dialogu nikt nie pomoże
rodak.z.kurduplowa
24.11.09, 10:37
Pani Grzelak stwierdziła, że PIP zajmuje się tylko umowami o pracę, ą nie cywilnoprawnymi... zapomniała jednak dodać, że do ich obowiązków należy również sprawdzenie, czy umowa nie nosi »
Najczęściej czytane24 htydzień





