http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Łódź >  Wiadomości Łódź >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Łódź - Gazeta.pl

AHE zmienia front: "Popełniliśmy błędy, przepraszamy"

mm
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-23 21:16

Twórca i prezydent Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej Makary Stasiak powiedział w poniedziałek: - Popełniliśmy kilka błędów. Przepraszam


Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
To nowa jakość w reakcjach AHE na zarzuty Ministerstwa Nauki. Jeszcze na inaugurację roku akademickiego Stasiak grzmiał o "zamachu" na jego uczelnię, opowiadał o "wojnie starego z nowym", a "śledczych" Państwowej Komisji Akredytacyjnej porównywał do "tych, którzy spalili Bibliotekę Aleksandryjską". Na wczorajszej debacie w murach uczelni o "zamachu" i "śledczych" prezydent już nie mówił. Słowem nie wspomniał też o innych uczelniach, które za tym "zamachem" miały stać - widząc w akademii groźnego konkurenta w walce o studentów. Stasiak mówił za to o dorobku i znaczeniu szkoły dla miasta, o miejscach pracy, które daje, o przeszło 40 tysiącach absolwentów, którzy dzięki AHE "znaleźli miejsce w życiu". - Intensywny rozwój uczelni nie wykluczył błędów. Kilka popełniliśmy. Nasi studenci są teraz wystraszeni, martwią się również pracownicy. Nie uchylam się od odpowiedzialności. Przepraszam - nieoczekiwanie stwierdził.

- Cenię, że uczelnia przyznała się do błędów - pochwalił senator PO Maciej Grubski. - Zapytam minister Barbarę Kudrycką, co dalej. Bo szkoda firmy, która rewitalizuje miasto i edukuje tysiące studentów - powiedział Grubski, za co aula wypełniona pracownikami i studentami AHE podziękowała brawami.

Zarzuty ministerstwa wobec AHE "Gazeta" ujawniła w lipcu. Napisaliśmy wtedy, że - według resortu nauki - największa niepubliczna uczelnia w Polsce uczy nielegalnie w punktach rekrutacyjnych rozsianych po całym kraju; że część nauki to fikcja, brakuje zajęć, wykładowców, odpowiednich sal i bibliotek. We wrześniu minister Kudrycka zamknęła w AHE informatykę, w październiku - zarządzanie (ma zniknąć w marcu 2010 r.). Ale najważniejsza decyzja ma dopiero zapaść - w lipcu ministerstwo wszczęło wobec AHE postępowanie likwidacyjne, które właśnie się kończy. Los całej akademii rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach.

Rektor AHE Andrzej Nowakowski zapewniał wczoraj, że uczelnia zrealizowała program naprawczy, którego zażądało ministerstwo. - Zlikwidowaliśmy punkty rekrutacyjne, zastępując je Zamiejscowymi Ośrodkami Dydaktycznymi. Zatrudniliśmy 115 pracowników z tytułami profesorów i doktorów. Zapewniliśmy dostęp do stu pracowni komputerowych. Podpisaliśmy 35 umów z bibliotekami w miastach, gdzie są nasze ośrodki. Dzięki temu studenci mają dostęp do księgozbiorów, a dwie trzecie zajęć jest w ośrodkach - wyliczali rektor Nowakowski i Justyna Kłys, pełnomocniczka rektora do spraw kształcenia. Kłys zapewniła, że "proces kształcenia [w AHE - przyp. red.] w całości został dostosowany do wymogów ministerstwa". Zarówno na studiach pierwszego, jak i drugiego stopnia.

- Dokonaliśmy głębokiej reformy, dostosowaliśmy się do przepisów. W państwie prawa powinno to wystarczyć, ale mam wrażenie, że źródło naszych problemów jest gdzie indziej - to "najostrzejsze" słowa wypowiedziane wczoraj przez prezydenta Makarego Stasiaka.

Na debatę o swojej przyszłości uczelnia zaprosiła kilkudziesięciu polityków, m.in. prezydenta miasta, marszałka i parlamentarzystów. Przyszedł tylko Grubski.

KOMENTARZ Marcina Markowskiego

"Ja nie wiem, kto rozkręca awanturę wokół AHE. Chyba media" - wypaliła na debacie Teresa Białecka-Krawczyk, dyrektorka Biura Rozwoju Przedsiębiorczości i Miejsc Pracy w Urzędzie Miasta Łodzi. Senator Grubski stwierdził, że "łódzkie media weszły w grę", przez którą AHE ma teraz kłopoty. Trzecim głosem w chórze była "pani Jadzia" z AHE-owskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, która też nakrzyczała na dziennikarzy. Wszyscy - jak zapewnili - chcą pomóc łódzkiej uczelni, ale wybrali metodę, która jej szkodzi. Oskarżenia mediów i cyklistów to wstęp do teorii spiskowej, służącej zawsze temu samemu - zanegowaniu, a w najlepszym wypadku ukryciu niewygodnej prawdy. Chórzyści - przynajmniej od wczoraj - polemizują też z samym ojcem założycielem Makarym Stasiakiem. Niezależnie od tego, dlaczego posypał głowę popiołem: z poczucia przyzwoitości czy kalkulując, że to ostatnia deska ratunku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.9

15 głosów