Na budynku Zespołu Szkół Specjalnych nr 5 w Łodzi przy ul. Plantowej trudno doszukać się oryginalnego koloru elewacji. Jeszcze trudniej znaleźć fragment ściany wolny od obraźliwych napisów. Większość skierowana jest przeciwko kibicom i drużynie piłkarskiej Widzewa. Zamieszkujący okolicę fani piłki nożnej w większości kibicują Łódzkiemu Klubowi Sportowemu. Niechęć do przeciwników manifestują, wypisując na murach bałuckich bloków, szkół i sklepów napisy takie jak: "J...ć RTS", "Widzew ch...j" czy "ŁKS rzondzi".
Większość inskrypcji uwiecznionych na ścianach szkoły nie odbiega od bałuckiego standardu. Ale jest wyjątek. Największy z bohomazów nie celuje w znienawidzoną przez "Limankę" drużynę. Półtorametrowej wysokości napis, "Śmierć żydowskim frajerom", uderza w osoby "bardzo naiwne, którym można coś wmówić lub z dużą łatwością namówić na czynności przynoszące tej osobie straty" (tak internetowy "Miejski słownik slangu i mowy potocznej" definiuje "frajerów"), dodatkowo wyznające judaizm.
To właśnie nawiązanie do religii dało władzom szkoły do myślenia. Obraźliwy napis mógł zostać odczytany jako antysemicki. Dlatego szkoła zamalowała go już następnego dnia. Usunięto tylko środkowy wyraz - "żydowskim".
"Śmierć frajerom" pozostało.
Czy usunięcie tylko fragmentu napisu to nowy sposób szkoły na oszczędności, czy może zwykła poprawność polityczna? Dyrektorka zespołu szkół, Anna Burdyka, tłumaczy, że to nie tak. - Gdybym miała zajmować się usuwaniem obraźliwych napisów z budynku, musiałabym poświęcić się tylko temu zajęciu. Albo utworzyć dodatkowy etat i zatrudnić kogoś, kto będzie robił tylko to i nic innego. A na ten cel trzeba by przeznaczyć całe dochody. Przecież to niemożliwe - wyjaśnia.
- Nie wiem, dlaczego pan Zdzisław, który zajmuje się usuwaniem napisów, postanowił usunąć tylko jeden wyraz. Może zabrakło mu farby? Na szczęście takie napisy przeszkadzają tylko dorosłym. To szkoła specjalna i większość dzieci nie potrafi czytać. Napis usuniemy - obiecuje.
bartlomiej.dana@lodz.agora.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź